Strajk pracowników MPGK Katowice to efekt niskich wynagrodzeń. Są niezadowoleni z efektów sporu zbiorowego z zarządem. Istnieją obawy, że pracownicy MPGK w ramach protestu przestaną wywozić śmieci w Katowicach.

Strajk w MPGK Katowice – pracownicy chcą wyższych wynagrodzeń
MPGK Katowice to Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, które pełni działalność w zakresie oczyszczania dróg, diagnostyki pojazdów samochodowych i przede wszystkim odbioru, transportu i przetwarzania odpadów. Jak czytamy w serwisie “Eska”, we wtorek 25 czerwca pod siedzibą MPGK Katowice zebrali się pracownicy spółki z transparentami. Wśród nich pojawiły się takie hasła jak:
Akcja protestacyjna MPGK Katowice
Zarząd traktuje nas jak śmieci
Pracownicy prowadzili spór zbiorowy z zarządem. Jednak nie spotkali się z aprobatą. Nie otrzymali także żadnej propozycji. Dopiero na którymś spotkaniu zaproponowano im 250 zł brutto rocznie. Jednak, jak tłumaczy Tomasz Kaczmarek (członek WZZ „Sierpień 80” i pracownik MPGK Katowice) cytowany przez serwis “Eska”, jest to kwota nie do przyjęcia. Niektórzy pracownicy mają zarabiać nawet 18 zł na godzinę.
Biorąc pod uwagę minimalną stawkę godzinową w Polsce w wysokości 27,70 zł, pracownicy MPGK Katowice mieliby zarabiać niemal 10 zł mniej, niż wynosi najniższa krajowa. Rafał Jedwabny, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej WZZ “Sierpień 80”, chciał wesprzeć kolegów w negocjacjach płacowych. Twierdzi, że spotkali się z butą i arogancją zarządu, który nie chce nic przyznać ludziom. Tłumaczy, że zamiast dać pieniądze ludziom, prezesi kupują luksusowe samochody.
Pracownicy MPGK w Katowicach przestaną wywozić śmieci?
Pracownicy MPGK w Katowicach oczekują wyższych wynagrodzeń. Jeśli nie dostaną podwyżek, nasilą strajk. Pracownicy MPGK mogą przestać wywozić śmieci w ramach protestu. Tomasz Kaczmarek podkreśla, że pracownicy boją się tego. Jednak 18 zł za godzinę nie rekompensuje im trudów pracy. Pracownicy nie chcą, by zarząd dalej traktował ich “jak przysłowiowe śmieci”. Zarobki pracowników mają być na tyle niskie, że wielu z nich podejmuje się pracy na drugi etat, by utrzymać rodziny.
Źródło: slaskie.eska.pl