Reklama

Co piąty Polak wyrzuca elektrośmieci do śmieci ogólnych. Grozi za to 5 tys. zł kary

Wielu Polaków wciąż nie wie, jak prawidłowo pozbywać się zużytego sprzętu elektronicznego. Tymczasem każdy telefon, żarówka czy stara wieża audio wrzucona do zwykłego kosza może oznaczać mandat w wysokości nawet 5000 zł. Problem nie jest marginalny – badania pokazują, że co piąty mieszkaniec kraju choć raz wyrzucił elektrośmieci do odpadów zmieszanych.

wyrzucanie-smieci-5-tys-grzywny

Elektrośmieci to nie zwykły odpad

Pod pojęciem elektroodpadów kryje się cała gama urządzeń – od drobnych baterii i powerbanków, po duże sprzęty RTV i AGD. Zawierają one metale ciężkie, takie jak rtęć, ołów i kadm, które w kontakcie ze środowiskiem mogą wyrządzić trwałe szkody. Zanieczyszczają glebę, wnikają do wód gruntowych, a w dłuższej perspektywie wpływają na zdrowie ludzi i zwierząt.

Zgodnie z ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym z 2015 roku, takie odpady muszą być przekazywane do specjalnych punktów zbiórki. PSZOK-i (Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych) przyjmują nie tylko stare urządzenia, lecz także inne większe odpady, w tym meble. W wielu sklepach znajdują się też pojemniki na małe elektroodpady, jak baterie czy żarówki, a kupując nowy sprzęt, można zostawić stary egzemplarz w tym samym miejscu – sprzedawca ma obowiązek go przyjąć.

Mandat to nie wszystko — chodzi o świadomość

Mimo rosnącej liczby kampanii edukacyjnych, Polacy wciąż mają problem z prawidłową segregacją elektroodpadów. Część robi to z braku wiedzy, inni z wygody. Wyrzucenie telefonu czy miksera do zwykłego kontenera może skończyć się mandatem do 5000 zł. To kwota, która ma odstraszać, ale też zwracać uwagę na wagę problemu.

Nie chodzi wyłącznie o przepisy, lecz o zrozumienie, że sprzęt elektroniczny to mieszanka tworzyw, metali i chemikaliów, które w śmietniku zamieniają się w toksyczny odpad. Oddając je do punktu zbiórki, dajemy im drugie życie – część komponentów zostaje odzyskana, a reszta zutylizowana w sposób bezpieczny dla środowiska.

Paragony też nie do niebieskiego pojemnika

Choć segregacja śmieci staje się dla wielu codziennym nawykiem, wciąż pojawiają się wątpliwości – zwłaszcza przy pozornie niegroźnych odpadach. Dobrym przykładem są paragony, które według 58 procent Polaków powinny trafić do pojemnika na papier. W rzeczywistości ich recykling jest niemożliwy, bo drukuje się je na papierze termicznym pokrytym chemikaliami. Zgodnie z wytycznymi warszawskiego ratusza paragony należy wyrzucać do czarnego pojemnika na odpady zmieszane.

Do tego samego pojemnika powinny trafiać resztki mięsne, mokry papier, zużyte pieluchy czy żwirek z kuwet. Warto o tym pamiętać – nie tylko z obawy przed karą, lecz z elementarnego szacunku dla środowiska, które coraz częściej wystawia rachunek za naszą beztroskę.

Źródło: finanse.wp.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...