Coraz więcej Polaków sięga po L4 na plecy, a statystyki budzą niepokój. W 2024 roku wystawiono ponad milion zwolnień na ból pleców, czyli ponad 2,5 razy więcej niż dekadę temu. Eksperci i lekarze grzmią: mamy do czynienia z systemową patologią, a szybkie e-zwolnienia stają się narzędziem nadużyć. Jak to możliwe, że L4 za pieniądze można dziś otrzymać szybciej niż pizzę?

E-zwolnienia na ból pleców w 15 minut. Rynek rośnie jak na drożdżach
Według ustaleń Dziennika Gazety Prawnej, internetowe przychodnie oferujące szybkie zwolnienie lekarskie prześcigają się w promocjach: 75 zł za e-konsultację, rabaty na kolejne wizyty, minimum formalności i gwarantowany czas wystawienia L4 – nawet w 15 minut. Coraz częściej do uzyskania L4 na ból pleców wystarczy jedynie wypełnienie prostego formularza lub krótki czat z lekarzem.
Nie brakuje też kontrowersyjnych praktyk – pacjenci mogą opisać dowolne objawy, a w zamian otrzymują dokument, który usprawiedliwia ich nieobecność w pracy. W praktyce oznacza to, że nawet bez osobistego kontaktu z lekarzem można uzyskać zwolnienie na ból pleców, które nie ma żadnego potwierdzenia medycznego poza deklaracją pacjenta.
NIL ostrzega: to „zwolnieniomaty”, nie leczenie
Głos w sprawie zabrała Naczelna Izba Lekarska. Rzecznik NIL, Jakub Kosikowski, w wypowiedzi dla DGP nie owijał w bawełnę: „O ile teleporada i uzyskane na niej ZLA nie budzi specjalnych kontrowersji, o tyle ZLA uzyskane na zasadzie wypełnienia formularza, opłacenia i otrzymania zwolnienia są bezdyskusyjną patologią”.
To właśnie NIL ukuła termin „zwolnieniomaty” – automatyczny, niemal bezrefleksyjny system produkcji L4 online, który coraz bardziej oddala się od jakiejkolwiek formy opieki zdrowotnej. Z danych przytoczonych przez gazetę wynika, że liczba tzw. „jednodniówek” – krótkich zwolnień lekarskich – wzrosła czterokrotnie w ciągu dekady.
L4 na plecy jako narzędzie szantażu? Pracodawcy biją na alarm
Na problem zwracają również uwagę pracodawcy. W czasach niskiego bezrobocia i silnej pozycji pracownika coraz częściej zdarza się, że zwolnienie lekarskie online staje się kartą przetargową. Rozmówcy DGP wskazują, że jeśli przełożony nie zgodzi się na urlop, pracownik po prostu bierze L4 i znika.
Czytaj także: Czy po operacji kręgosłupa można pracować fizycznie?
Zjawisko to rodzi pytania o granice legalności i etyki. Czy system, który miał wspierać osoby chore, stał się furtką do masowych nadużyć? Faktem jest, że w 2024 roku wystawiono łącznie aż 22,2 mln zwolnień lekarskich, a trend rośnie.
Źródło: Money.pl
Skala L4 na plecy w kolejnych latach. Aktualizacja 2025
Liczba zwolnień lekarskich na ból pleców w Polsce nadal rośnie, potwierdzając systemowy charakter tego zjawiska. W 2024 roku wystawiono ponad milion takich zaświadczeń, co oznacza 150-procentowy wzrost w ciągu dekady, podczas gdy ogólna liczba L4 wzrosła o 30,6%. Choć w pierwszym półroczu 2025 roku liczba wszystkich zwolnień nieco spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku, sytuacja nadal pozostaje niepokojąca, a system kontroli ZUS wykazuje zwiększoną skuteczność.
Wzrost nadużyć i reakcja systemu
Zjawisko „zwolnieniomatów” – szybkich, często online wystawianych L4 za niewielką opłatą – nadal trwa, ale napotyka coraz silniejszy opór ze strony ZUS i samorządu lekarskiego. Naczelna Rada Lekarska jednoznacznie określa takie praktyki jako „bezdyskusyjną patologię”, podkreślając, że wypełnienie formularza i opłata nie mogą zastąpić rzetelnej konsultacji medycznej. W 2024 roku ból pleców był czwartą najczęstszą przyczyną nieobecności w pracy, za infekcjami dróg oddechowych, przeziębieniem i stanami związanymi z ciążą, generując 41,8 mln dni absencji.