Według orzeczeń sądowych przesyłanie maili służbowych na prywatną skrzynkę, można uznać za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. To ciekawa informacja w kontekście ostatniego wycieku rozmów najważniejszych osób w państwie. Czy ofiara ataku hakerów powinna zostać zwolniona?

W związku z głośną ostatnio “aferą mailową” dziennikarze Gazety Wyborczej postanowili przypomnieć o kilku orzeczeniach sądu, które stwierdziły, że przesyłanie maili służbowych na prywatną skrzynkę może być karalne zwolnieniem dyscyplinarnym. Przypomnijmy, że to właśnie w ten sposób szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, doprowadził do wycieku danych. Warto dodać, że nie były to byle jakie informacje, a korespondencja z najważniejszymi ludźmi w państwie, dotycząca spraw takich jak: obronność, kontakty zagraniczne i działania w zapobieganiu pandemii. Czy biorąc pod uwagę zwykłe przepisy pracownicze, szef kancelarii premiera mógłby zostać zwolniony?
Szukasz pracy? Sprawdź oferty pracy w Bydgoszczy na GoWork.pl
Przesyłanie maili służbowych na prywatną skrzynkę – co za to grozi?
Redakcja Gazety Wyborczej sięgnęła po orzeczenia sądowe z 2019, a także 2014 roku. Z przedstawionych informacji wynika, że przesyłanie korespondencji służbowej na prywatną skrzynkę, może stanowić ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Podstawą do takiego wyroku może być art. 11 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:
Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności.
Wyrok Izby Pracy Sądu Najwyższego z 3 kwietnia 2019 roku jasno stwierdza, że jednym ze sposobów na naruszenie tajemnicy pracodawcy, jest kopiowanie korespondencji służbowej na swoją prywatną skrzynkę. O możliwości zwolnienia dyscyplinarnego możemy mówić wtedy, gdy takie działanie naraziło pracodawcę na realne szkody. Jak to wygląda w kontekście owej “afery mailowej”?
Przesłanie e-maila służbowego na prywatną pocztę a rządowa afera
Przytoczone przez redakcję “GW” informacje, prowadzą do ciekawego porównania. Gdyby traktować Michała Dworczyka jako pracownika zatrudnionego przez premiera, to mógłby on zostać zwolniony dyscyplinarnie za pewnego rodzaju przesyłanie maili służbowych na prywatną skrzynkę. Korespondencja wagi państwowej była bowiem prowadzona z wykorzystaniem zwykłej skrzynki pocztowej, z której korzysta wielu z nas.
Wszelkie odpowiedzi najważniejszych osób w państwie siłą rzeczy trafiały na adres prywatny szefa kancelarii premiera. Gdyby Michał Dworczyk był zwykłym pracownikiem, mógłby odpowiadać za udostępnienie danych poufnych przedsiębiorstwa, które następnie zostały wykorzystane przez podmiot konkurencyjny. W tej sytuacji mogłoby mu grozić nawet zwolnienie dyscyplinarne ze wpisem do akt.
Dalsze losy afery mailowej – aktualizacja
W czerwcu 2024 roku prokuratura postawiła Michałowi Dworczykowi zarzuty związane z utrudnianiem śledztwa w sprawie afery mailowej. Wniosek o uchylenie jego immunitetu trafił do Sejmu. Według ustaleń, Dworczyk miał nakazać usunięcie wiadomości e-mail ze swojej prywatnej skrzynki, co uniemożliwiło zabezpieczenie kluczowych dowodów.
Afera rozpoczęła się w 2021 roku po włamaniu hakerskim na skrzynki mailowe Dworczyka. Prokuratura zarzuca mu, że przekazał dane osobom trzecim, co może skutkować karą pozbawienia wolności do pięciu lat.