Energa, jedna z największych grup energetycznych w kraju, stoi dziś przed poważnym wyzwaniem finansowym. Orlen, który kontroluje spółkę od 2020 roku, proponuje emisję akcji o wartości 5,106 mld zł. To ruch o dużej skali – i jasny sygnał, że bez zastrzyku kapitału trudno będzie poprawić kondycję bilansu.

Emisja z prawem poboru i konkretna cena
Projekt zakłada podwyższenie kapitału w drodze subskrypcji zamkniętej z zachowaniem prawa poboru. Cena jednej akcji ma wynieść 18,50 zł, a stosunek prawa poboru ustalono na poziomie 1:1,5000000036226. Orlen zadeklarował objęcie akcji w nowej emisji, co w praktyce oznacza dalsze umocnienie kontroli nad spółką. Dziś koncern posiada ponad 92 proc. kapitału i przeszło 94 proc. głosów na walnym zgromadzeniu.
Restrukturyzacja i napięcia wokół spółki
Energa należy do najbardziej zadłużonych firm w sektorze. Dokapitalizowanie ma przywrócić wskaźniki zadłużenia do poziomów rynkowych oraz ułatwić rozmowy z bankami. Spółka planuje także inwestycje, w tym budowę elektrowni, co dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie na kapitał.
W tle pojawiają się napięcia. Przed siedzibą Orlenu protestowali mniejszościowi akcjonariusze, którzy czują się poszkodowani po wycofaniu Energi z giełdy. Jednocześnie doszło do zmian w radzie nadzorczej – z funkcji zrezygnowali Ireneusz Fąfara i Wiktor Staszak. W takiej atmosferze emisja akcji staje się nie tylko operacją finansową, lecz także testem zaufania wobec strategii właściciela.
Źródło: businessinsider.com.pl