Narodowy Bank Polski przedstawił nową projekcję inflacyjną, która rysuje obraz umiarkowanego ożywienia gospodarczego – bez euforii, ale też bez dramatów. Inflacja CPI ma w 2026 roku wynieść 2,9 proc., a wzrost PKB osiągnąć 3,7 proc. Prognozy te wyznaczają kierunek polityki pieniężnej i mogą zadecydować o tym, jak w najbliższych latach będą żyć polskie gospodarstwa domowe.

Inflacja pod kontrolą, gospodarka w rytmie KPO
Bank centralny spodziewa się, że w 2025 roku gospodarka urośnie o 3,4 proc., a rok później przyspieszy do 3,7 proc. W tle tych liczb widać wpływ środków z Krajowego Planu Odbudowy, które mają wzmocnić inwestycje publiczne i prywatne. To właśnie one – jak zauważa NBP – mogą stanowić impuls do przyspieszenia koniunktury, zanim ich strumień wygaśnie w 2027 roku. Wtedy, wraz z zakończeniem wydatkowania funduszy, tempo wzrostu ma wyhamować. Na decyzje Rady Polityki Pieniężnej wpływać będzie również stopniowy wzrost realnych stóp procentowych, wynikający z malejącej inflacji.
Rynek pracy w równowadze, płace wolniejsze, ale stabilne
NBP prognozuje, że stopa bezrobocia spadnie do 2,8 proc. w 2026 roku, a w kolejnym nieznacznie wzrośnie do 2,9 proc. Przedsiębiorcy deklarują chęć zwiększania zatrudnienia, co może przełożyć się na większe poczucie stabilności wśród pracowników. W tym samym czasie dynamika wynagrodzeń ma jednak wyraźnie osłabnąć – z 8,7 proc. w 2025 roku do 6,4 proc. w 2026 roku. Wzrost płac pozostanie zbliżony do wzrostu wydajności pracy, co może oznaczać spokojniejszy rytm wzrostu dochodów, lecz bez utraty siły nabywczej.
Źródła ryzyka i cień niepewności
NBP nie ukrywa, że jego prognozy obarczone są ryzykiem – zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Kluczowa będzie skuteczność wykorzystania środków unijnych oraz sytuacja w strefie euro, od której zależy tempo eksportu i inwestycji. Znaczenie mają też decyzje fiskalne i ceny energii, szczególnie w kontekście systemu handlu emisjami CO₂. Dalszy przebieg konfliktów zbrojnych, w tym rosyjskiej agresji, wciąż stanowi czynnik, który może zmienić cały scenariusz gospodarczy. W takich warunkach nawet najbardziej precyzyjne modele ekonomiczne przypominają raczej prognozę pogody – obiecującą, ale zawsze z marginesem na burzę.
Źródło: money.pl