Po niemal dekadzie sądowej batalii frankowicze odnieśli bezprecedensowe zwycięstwo. Sąd Apelacyjny w Łodzi orzekł nieważność ponad tysiąca umów kredytowych zawartych z mBankiem. To pierwszy prawomocny wyrok w pozwie zbiorowym, który jednoznacznie potwierdza abuzywność warunków stosowanych przez bank.

Dziesięć lat procesu i przełom po stronie kredytobiorców
Wyrok zapadł 4 lipca 2025 roku i ma charakter przełomowy – to pierwsze orzeczenie drugiej instancji, które w postępowaniu grupowym unieważnia umowy frankowe na taką skalę. Sąd Apelacyjny uznał, że umowy zawierały nieuczciwe postanowienia dotyczące przeliczania kredytów walutowych, w szczególności odniesienia do tabel kursowych ustalanych jednostronnie przez bank.
Pozew przeciwko mBankowi został złożony już w 2016 roku z inicjatywy miejskiej rzeczniczki konsumentów w Warszawie, Małgorzaty Rothert. Początkowo grupa frankowiczów liczyła ponad 1700 osób, jednak około 700 zdecydowało się zawrzeć ugody z bankiem, opuszczając postępowanie przed jego zakończeniem. Mimo to ponad tysiąc osób pozostało w sporze, domagając się stwierdzenia nieważności umów zawierających klauzule abuzywne – i tę batalię wygrali.
Co dalej? Prawomocny wyrok i możliwe konsekwencje
Wyrok oznacza, że frankowicze z tej grupy mogą teraz domagać się zwrotu wszystkich uiszczonych rat, odsetek i innych świadczeń – średnio za okres ostatnich pięciu lat. Choć mBank może wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, adwokat Iwo Gabrysiak, reprezentujący kredytobiorców, nie spodziewa się, by bank z tej drogi skorzystał. Jak zauważył, sądy powszechnie unieważniają podobne umowy, a linia orzecznicza w tego typu sprawach staje się coraz bardziej jednolita.
Sprawa miała jednak znacznie dłuższą drogę niż sugerowałaby jej dzisiejsza finałowa konkluzja. W 2018 roku Sąd Okręgowy w Łodzi oddalił powództwo, uznając, że choć jedna z klauzul przeliczeniowych była niedozwolona, kredytobiorcy mogli nadal spłacać kredyt we frankach, co – zdaniem sądu – wykluczało interes prawny w unieważnieniu umów. Dopiero apelacja i ponowne rozpoznanie sprawy doprowadziły do całkowitej zmiany stanowiska i zakończenia procesu prawomocnym rozstrzygnięciem.
Wyrok z Łodzi stawia kropkę nad „i” w jednej z najdłużej toczących się spraw frankowych w Polsce. I choć sam w sobie nie przesądza losów innych pozwów zbiorowych, wyznacza wyraźny precedens – nie tylko prawny, lecz także społeczny.
Źródło: next.gazeta.pl