Były pracownik (na szczęście) 14.02.2026 18:28
Kilka słów o samych warunkach w sklepie. Pracowałam wcześniej w kilku sklepach innej sieci. Jak przyszłam do pracy do Dino, to byłam w szoku. Przepaść. Wszystko tutaj jest zrobione najtańszym kosztem, ta firma nie zapewnia w ogóle żadnych normalnych warunków dla pracowników, tylko wymagania, kontrole i straszenie, pracownik jest traktowany jak bydło, które ma zapieprzać i siedzieć cicho, nic mu się nie należy. Mój obecny sklep jest dość nowy. A jednak to co powinno być standardem, tutaj jest czymś odległym.
1. Brak ciepłej wody. Ciepła woda jest tylko na mięsnym, przy czym jak na koniec dużo się jej używa do mycia, to zimą potrafi się skończyć i trzeba dokańczać mycie w zimnej. W socjalnym woda lodowata, co zwłaszcza zimą jest uciążliwe.
2. Brak płynu do mycia naczyń. Możemy korzystać tylko z tego, co nam przysyłają jako wyposażenie. Kiedyś pracownica za własne pieniądze kupiła nam płyn, a jak regionalna go zobaczyła, to kazała zabrać i jeszcze mieliśmy to gdzieś wpisane w sprawozdaniu z kontroli. Jak ktoś nigdy tu nie pracował, to tak, dobrze czytacie.
3. W sklepie innej sieci mogliśmy brać na własne potrzeby na mięsny czy socjal płyn do naczyń, gąbki, druciaki, tu oczywiście nic nie można wziąć. Na szczęście na socjalnym pozwalają nam na używanie gąbki do naczyń 😂 Więc możemy ją mieć, ale musimy kupić sami. Na mięsnym do dyspozycji mamy tylko śmieszne ściereczki i szczotki, nie można używać gąbki, co by znacznie ułatwiło mycie kuwetek na mięso, tym co jest myje sie źle.
4. Ściereczki i szczotki na mięsnym trzeba oszczędzać, kierowniczka nie jest skora do zamienia często, więc te przedmioty często zużywa się do granic, co nie jest zbyt higieniczne. I uwaga, całe to wyposażenie idzie z naszej premii! Więc za każde reklamówki, szczoteczki, ścierki i płyny, które przyjeżdżają jako wyposażenie, płacimy my, pracownicy.
5. Kasy przy drzwiach, brak normalnego ogrzewania i przedsionka, a ta kurtyna nad drzwiami wieje zimnym powietrzem i jedynie generuje hałas. Pożytku brak. Na kasie wieje i jest zimno, nawet klienci zwracają na to uwagę i nie ma dnia, żebym nie słyszała komentarzy na ten temat, gdy siedzę na kasie. Tak samo codziennie komentują ogólne zimno na sklepie. Temperatura jest poniżej dopuszczalnej dla miejsca pracy.
6. Brak rolet na oknach. Kasy są umieszczone tak, że o pewnych porach kasjerowi nawet przez kilka godzin prosto w oczy świeci słońce. Czasem boję się, że przez to źle wydam resztę, a każde manko trzeba oddawać z własnej kieszeni. Niekiedy nie widzę co jest na monitorze, i czy na pewno dobrze się wbiło. Oczy bolą i są wysuszone, po takim maratonie do końca dnia bolą mnie oczy i czuję jakbym miała piasek pod powiekami + to jest szkodliwe dla wzroku.
7. Brak wiaty na wózki. Najpierw trzeba umyć podłogę, a potem na czystą podłogę ściągać często brudne, zabłocone, zaśnieżone wózki. Zwłaszcza teraz zimą jest z tym koszmar. Potem trzeba tę podłogę dookoła myć jeszcze raz. Ale jak wózki są ubłocone, to nie ma opcji zmyć pod nimi, bo gdzie się nie przesunie, tam będzie brudno. Niby logiczne, ale kiedyś kierowniczka stwierdziła, że nie myję podłogi przy wejściu i miała pretensje, że jest brudno. A właśnie dzień wcześniej padał deszcz i było duże błoto, wózki brudzily podłogę przy każdym przesunięciu. Jak wg niej miałam umyć podłogę pod wózkami, skoro one brudzily podłogę każdym dotknięciem? Miałam je zawiesić pod sufitem i umyć od spodu? I czy góra w ogóle ma szacunek do naszej pracy, skoro każe wprowadzać brudne wózki po sprzątaniu? Może by tak zbudować zamykaną na klucz wiatę na zewnątrz? Ale upss, to już będzie kosztować, więc sieć się tego nie podejmie, bo po co?
8. Przeraźliwe zimno. Pracowałam przez kilka zim w Dino i miałam ochotę płakać z rozpaczy, bo od tego zimna już psychika siadała. Nie mierzyłam temperatury, ale przy kasie było pewnie max. kilka stopni, a ja miałam wrażenie, że siedzę na mrozie na zewnątrz, a nie w sklepie. Gorzej niż pies w schronisku. Nawet będąc ciągle w ruchu gdy miałam zmianę na sklepie było mi zimno. A na kasie, gdzie większość czasu siedziałam, było mi aż słabo z zimna. Nawet klienci mówili mi, że mam aż siną z zimna twarz, potem znowu była czerwona i piekła, jak ciało próbowało się ogrzać. To są warunki do pracy wg Dino? Bywało, że ciężko mi było wydawać resztę w drobnych klientom, bo dłonie były aż sztywne z zimna skrobałam te drobniaki jak sparaliżowana. Jak wracałam do domu to musiałam z pół godziny posiedzieć pod gorącą wodą, żeby się trochę rozgrzać. Do tego nad drzwiami był nawiew, którego nie dało się wyłączyć, a który dmuchał na mnie przez całą zmianę zimnym suchym powietrzem. Raz ponoć przyjechał facet od napraw sprawdzić ten nawiew, ale powiedział, że nic się nie da z tym zrobić (nie byłam świadkiem tej sytuacji, to mi powiedziała zastępca kierownika, która to zgłosiła).