To co dzieje się w tym Dino to jest jakieś nieporozumienie. Góra wymaga wyników, a pracowników na zmianie bywa po 3-4 osoby, gdzie market jest wysokoobrotowy i 5-6 osób na zmienia to powinna być norma. Co raz to więcej obowiązków, a rąk do pracy brak. Monitorowanie pracownika i rozliczanie go na podstawie monitoringu to codzienność, gdzie kamery do takich rzeczy nie służą. Jak to jest że w Kodeksie pracy odbieranie nadgodzin jest w stosunku 1:1 (na wniosek pracownika), a 1: 1,5 (na wniosek pracodawcy), a każą podpisywać dokument ( niezgodny z prawem ) gdzie wszystkie nadgodziny mają pracownicy odbierać na wniosek pracodawcy w stosunku 1:1. Ciekawi mnie od kiedy to pracodawca jest dysponentem urlopów pracownika, bo bywają sytuacje gdzie pracodawca wysyła na urlop bez pisemnego wniosku pracownika. Dziewczyny są co raz to bardziej zajechane, dużo osób poszło przez to na chorobowe, bo ile można pracować ponad siły. Przez naciski i nawał pracy bywają i sytuacje mobbingu. Dziewczyny boją się odezwać czy brać udział w ostatnich strajkach bo boją się zwolnień. Efekty tego wszystkiego widać już po braku towarów na półkach i długich kolejkach przy kasach. Jakiś czas temu fajnie było tam robić zakupy, widać że cała dobra ekipa wykruszyła się i wszystko zmienia się niestety na gorsze.