Już kilka razy chciałem wyrazić swoją opinię ale się powstrzymywałem, ale dziś mnie coś naszło i postanowiłem wyrazić swoje zdanie. Czytając te opnie pytanie nasuwa mi się samo - gdzie Wy pracujecie? To naprawdę jest Dino?
Przerwy? My chodzimy na przerwy normalnie. Nikt nad nami nie stoi ze stoperem i nie mierzy czasu. Oczywiście, zdarzają się dni, że ta przerwa jest w biegu ale to są wyjątki - dni przed świętami, przed wolnymi dniami. To jest market i to klient jest tak naprawdę kierownikiem, pracujemy dla klienta, dzięki niemu mamy pracę, nie będzie klienta nie będzie pracy.
Kierownik nic nie robi? Nasza kierowniczka (usunięte przez administratora) równo z nami, zrobi cały regał piekarniczy, pomoże przy mrożonkach, są dni gdzie zrobi dwa IZO - SAMA, pomoże przy towarze, prasuje kartony, obsługuje na mięsnym a jak trzeba siada na kasę. W biurze jest naprawdę sporo roboty i z patrząc z boku tak może się wydawać, że siedzi i patrzy w monitor ale tak nie jest. Czasami nawet ciężko się wyrobić i z niego wyjść. Dziwię się, że takie komentarze piszą osoby, które pracują w Dino.
Kontrole? One są wszędzie i będą (nie jest to mój pierwszy market w którym pracuję). Fakt jest taki, że te "dinowskie" są bardzo szczegółowe i jest to wg mnie tzw czepianie się. Szkoda, że dział kontroli nie bierze pod uwagę tego, że te wszystkie wtopy nie zawsze są z winy pracowników (a w większości nie są) tylko z powodu opóźnionych dostaw (nawet czasami o dwa dni), z powodu chorobowych pracowników (a przez okres 30 dni nie można nikogo zatrudnić nawet jak wiemy, że ta osoba już nie wróci). Wypadają dwie osoby i już nie jest ciekawie. I potem tak owe kontrole wypadają jak wypadają. Ja zawsze bronię marketu i ponoć zna mnie już cały region z tego, że nie daję się ani KR ani działowi kontroli, zawsze znajduję wytłumaczenie ale nie zawsze jest ono przyjęte.
Teraz największy minus Dino - wizualizacja sklepu. Mam tu na myśli ekspozycje paletowe (cukier, karmy, piwa, wody (Ustronianka, Kasztelan). Aby je wystawić trzeba przestawić 5 standów i palety z karmami w przypadku wód bo inaczej wózkiem nie przejedzie się. Ziemię do kwiatów, korę sosnowa jak się ustawi wg rozpiski to zastawiają drzwi antypaniczne. Aby wyjechać Colą trzeba przestawić Pepsi itd. Takich przykładów jest wiele - mam tu na myśli sklep formatu A3 ale i w przypadku A4 jest podobnie. Na jakąkolwiek zmianę ekspozycji konieczna zgoda KR - to drugi minus. Chyba lepiej aby towar się sprzedawał a nie zalegał na magazynie jeśli jest dla niego odpowiednie miejsce i nie przeszkadza w swobodnym ruchu klientów.
I na koniec dodam, że obecne Dino nie jest jedynym w jakim pracowałem a trzecim a chyba nawet czwartym i w żadnym nie spotkałem się z opisywanymi przez Was sytuacjami. Tzw "ochrzany" się zdarzają i będą się zdarzać, ja też je dostaje, takie coś się przyjmuje na klatę i tyle. Bardzo dużo zależy od kierownika, poprzedniego to wolałbym nawet nie wspominać. Zaznaczam poprzedniego - to ważna kwestia. Nie potrafił nic, poza ochrznianiem i to za nic, bo nie umiał nawet udowodnić, że ten ochrzan jest słuszny. NA ten temat to mógłbym pisać elaborat ale w skrócie napiszę, że wtedy ja się prosiłem o popołudniówki dlatego aby nie być z nim na zmianie i bywało tak, że miałem cały miesiąc po południu ale miałem spokój, na rano chodziłem tylko jak już naprawdę nie miał kto przyjść co było rzadkością.
Pozdrawiam wszystkich pracowników - najbardziej tych z mojego marketu bo jutro zobaczą ten wpis i podpiszę się Dinuś - tak jak piesek (maskota) moja w biurze, który chyba przynosi mi szczęście :)
Dinuś
Mł. Zastępca Kierownika