Czwartkowa sesja 27 marca 2025 roku przyniosła nerwowość na warszawskim parkiecie, ale ostatecznie zakończyła się optymistycznym akcentem. Choć WIG20 przez większość dnia świecił na czerwono, popyt powrócił tuż przed końcem handlu, a indeks największych spółek zyskał 0,39 proc. Sygnałów technicznych nie brakuje — ale nastroje nie są jednoznaczne.

Od spadków do odbicia
Poranek na europejskich giełdach rozpoczął się pod znakiem wyraźnej przeceny — i nie bez powodu. Fatalna sesja na Wall Street dzień wcześniej sprawiła, że również inwestorzy w Europie rozpoczęli czwartek w defensywie. W Polsce WIG20 spadał w najgorszym momencie aż o 1,2 proc., co wpisywało się w szerszy obraz korekty widocznej także w innych krajach.
Jednak w miarę upływu dnia sytuacja zaczęła się poprawiać. Najpierw pojawiły się oznaki wyhamowania spadków, a następnie realny kontratak popytu, który szczególnie mocno uwidocznił się w sektorze handlowym. To właśnie te spółki — obok banków — najmocniej wspierały indeks w powrocie do wzrostów.
Na tle regionu Polska wypadała pozytywnie. Niemiecki DAX i francuski CAC40 traciły po około 0,7 proc., a amerykańskie indeksy na starcie sesji nie wykazywały wyraźnych ruchów. WIG20, mimo porannego ciosu, skończył dzień nad kreską, co może być uznane za sygnał siły lokalnego rynku.
Banki i handel w grze
Choć inwestorzy często realizowali zyski właśnie na bankach, to w ich notowaniach nie zabrakło późniejszej poprawy, która pomogła WIG20 wyjść z opresji. Jednocześnie sektor handlowy utrzymywał stabilne, pozytywne nastawienie przez cały dzień, działając jak kotwica stabilizująca cały indeks.
Nie była to jednak euforia — raczej oznaka, że rynek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i nie zamierza oddać pola bez walki. W obliczu spadków w USA i napiętej sytuacji geopolitycznej, każda sesja przebiega w cieniu niepewności. Ale jak na razie, polscy inwestorzy pokazali, że potrafią zachować zimną krew.
Na rynku walut i złota też się działo
Czwartkowy dzień przyniósł również umocnienie euro wobec dolara, co przełożyło się na większą siłę wspólnej waluty także w relacji do złotego. Kurs EUR/USD wzrósł o 0,6 proc., osiągając poziom 1,08. Dolar natomiast osłabił się wobec złotego, spadając do 3,87 zł. Euro utrzymało stabilną pozycję w okolicach 4,18 zł.
W tle tych wydarzeń rekordy biło złoto, które przy ponad 1-proc. wzroście sięgnęło nawet 3059,38 dolara za uncję. To potwierdza, że część kapitału wciąż szuka bezpiecznej przystani, nawet jeśli akcje znów zaczynają przyciągać uwagę.
Źródło: rp.pl