Reklama

Kredyty hipoteczne przyspieszają, rynek gubi rytm

Jeszcze na początku marca prognozy dla kredytów hipotecznych wydawały się względnie stabilne, dziś brzmią jak zapis z innej rzeczywistości. W ciągu dwóch tygodni stawki okresowo stałego oprocentowania wzrosły średnio o około 0,4 punktu procentowego, a rynek – zamiast spokojnie reagować – zaczął się rozjeżdżać.

kredyty-hipoteczne

Tempo, które zmienia reguły gry

Zmiany są gwałtowne i trudno je uznać za standardową korektę. Średnia stawka dla kredytów ze stałym oprocentowaniem, która jeszcze niedawno wynosiła 5,79 proc., dziś zbliża się do poziomu 6,20 proc. To skok, który w normalnych warunkach rozkłada się na miesiące, a nie na kilkanaście dni.

W tle widać mechanizm znany z rynków finansowych – rosnące oczekiwania inflacyjne i wyższe rentowności obligacji natychmiast wpływają na wyceny instrumentów powiązanych ze stopami procentowymi. Kredyt hipoteczny przestaje być więc prostą ofertą banku, a zaczyna przypominać produkt, którego cena zmienia się wraz z globalnym napięciem. Wojna, ropa, zakłócenia w logistyce – wszystko to przekłada się na ratę, którą ktoś policzy przy biurku.

Banki reagują w różnym tempie

Rynek nie jest jednorodny, a różnice między instytucjami stały się wyjątkowo widoczne. Niektóre banki aktualizują cenniki niemal natychmiast, inne pozostają kilka kroków w tyle. W efekcie rozpiętość podwyżek sięga od 0,19 do nawet 0,84 punktu procentowego, co w praktyce oznacza zupełnie różne warunki dla klientów w zależności od momentu złożenia wniosku.

Przykład największego gracza pokazuje skalę ruchu – wskaźnik bazowy używany do ustalania stałej stopy wzrósł w dwa tygodnie o niemal 0,6 punktu procentowego. To poziom znany sprzed wielu miesięcy, jakby rynek nagle cofnął się w czasie, tyle że bez ostrzeżenia. W takiej sytuacji nawet dzień zwłoki może kosztować realne pieniądze.

Stała kontra zmienna – chwilowa równowaga

Na tle rosnących stawek kredytów ze stałym oprocentowaniem pojawia się ciekawy kontrapunkt. Kredyty oparte na zmiennej stopie zaczynają być na starcie tańsze, choć jeszcze niedawno sytuacja wyglądała inaczej. WIBOR wzrósł, lecz jego główne odmiany – 1M, 3M i 6M – pozostają na zbliżonym poziomie, co sugeruje oczekiwanie stabilizacji.

Ten obraz może jednak okazać się krótkotrwały. Jeśli napięcia na rynku surowców utrzymają się dłużej, zmienna stopa ponownie zacznie reagować bardziej nerwowo, a przewaga kosztowa szybko się skurczy. W takiej sytuacji decyzja o wyborze rodzaju oprocentowania przestaje być technicznym wyborem – staje się próbą odczytania kierunku, w którym zmierza cały rynek.

Źródło: bankier.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...