Reklama

Ciepło drożeje dalej – co czeka odbiorców w 2025 roku?

Od 1 marca 2023 roku będą obowiązywały nowe maksymalne ceny za ciepło systemowe. Przewidywana jest znaczna podwyżka. Jak decyzja ta odbije się na gospodarstwach domowych i instytucjach takich jak szpitale, szkoły czy przedszkola? Czy przewidziane jest wsparcie dla odbiorców ciepła?

kaloryfer w kształcie domu i stos monet

Prezes Regulacji Energetyki 23 lutego 2023 roku podał nowe maksymalne ceny dostaw ciepła, które będą obowiązywały od 1 marca do 31 grudnia 2023 roku. Niestety wyliczenia te obejmują 40% maksymalnej podwyżki względem cen aktualnie obowiązujących. Na stronie internetowej URE widnieje następująca informacja dotycząca wyliczenia ostatecznej taryfy ciepłowniczej:

„Zestawienie wartości cen i stawek opłat wszystkich koncesjonowanych firm ciepłowniczych — wytwórców i dystrybutorów będzie podstawą do wyliczenia przez sprzedawców ceny maksymalnej dla odbiorców ciepła.”

Warto jednak pamiętać, że jest to maksymalna cena netto, jaką mogą stosować firmy ciepłownicze dostarczające ciepło do takich odbiorców jak:

  • gospodarstwa domowe,
  • szpitale,
  • żłobki,
  • przedszkola,
  • szkoły,
  • domy pomocy społecznej i inne instytucje użyteczności publicznej,
  • wspólnoty mieszkaniowe,
  • spółdzielnie mieszkaniowe.

Podwyżka cen ciepła – jakie wsparcie dla obywateli?

Jednocześnie weszła nowelizacja dotycząca wsparcia dla odbiorców ciepła. W ten sposób firmy ciepłownicze mogą naliczać taryfy tylko w jednym z trzech systemów. Przy czym każdy z nich wiąże się z wyborem najkorzystniejszego dla odbiorców systemu naliczania taryfy.

System pierwszy

Cena ciepła, bez względu na koszty wytworzenia nie może przekroczyć:

  • 150,95 zł za gigadżul ciepła ze źródeł gazowych lub olejowych,
  • 103,82 zł za gigadżul ciepła z innych źródeł.

System drugi

W tym wypadku przyjmuje się, że ceny ciepła nie mogą wzrosnąć więcej niż 40%  netto do końca roku 2023.

System trzeci

Ceny ciepła oparte będą o zatwierdzone przez URE taryfy ciepłownicze. Ten system znajduje zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy ceny ciepła nie osiągną taryf z rekompensatą, a jednocześnie nie przekroczą poziomu wzrostu 40% netto.

Co wpływa na rosnące ceny ciepła w 2025 roku?

Ceny ciepła systemowego w 2025 roku nadal pną się w górę – i to pomimo rządowych prób interwencji. Główne powody pozostają niezmienne, ale zyskały nową skalę. Koszty emisji CO2 osiągnęły rekordowy poziom, a system ETS w praktyce stał się głównym narzędziem presji fiskalnej na sektor energetyczny. Im bardziej emisyjne źródło ciepła, tym wyższy rachunek dla końcowego odbiorcy.

Do tego dochodzi napięta sytuacja geopolityczna, która nadal wpływa na ceny surowców – zwłaszcza gazu i węgla. Choć transformacja energetyczna postępuje, polska infrastruktura wciąż opiera się na ciepłowniach węglowych. Modernizacja sieci trwa, ale jest kosztowna i rozłożona w czasie. A to oznacza jedno: te koszty będą stopniowo przerzucane na odbiorców – głównie mieszkańców budynków wielorodzinnych podłączonych do systemów ciepłowniczych.

Jak gospodarstwa domowe mogą przygotować się na kolejne podwyżki?

W 2025 roku coraz mniej osób liczy na cudowne tarcze i zamrożenia cen. Realna strategia to nie czekanie na regulacje, ale inwestycje we własną efektywność. Już nie tylko właściciele domów, ale i mieszkańcy bloków szukają rozwiązań: od zaworów termostatycznych z programatorami, przez docieplanie ścian i wymianę okien, po wspólnotowe inwestycje w alternatywne źródła energii, takie jak pompy ciepła czy fotowoltaika z magazynami energii.

Ważne są też decyzje codzienne – racjonalne zarządzanie temperaturą w mieszkaniu, uszczelnianie drzwi i okien, skrócenie czasu wietrzenia czy rezygnacja z przegrzewania pomieszczeń. W 2025 roku racjonalne zużycie to nie moda – to konieczność. Średni wzrost kosztów ogrzewania systemowego w wielu miastach przekroczył już 20% w porównaniu do roku poprzedniego, a to oznacza, że każda kilowatogodzina ma swoją cenę. Dosłownie.

Oceń artykuł
2.3/5 (3)
Ładowanie ofert pracy...