Obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców budzi ogromne emocje – dla jednych to konieczna ulga, według innych ryzyko dla systemu ochrony zdrowia. Rząd zapewnia, że ubytek w budżecie zostanie pokryty, jednak opozycja ostrzega przed pogorszeniem dostępności świadczeń medycznych. Czy zmiany faktycznie przyniosą korzyści, czy raczej pogłębią problemy finansowe służby zdrowia?

Kiedy obniżenie składki zdrowotnej?
Sejmowe komisje finansów i zdrowia zatwierdziły projekt ustawy zakładającej obniżkę składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, która ma wejść w życie w 2026 roku. Zmiany mają przynieść realne oszczędności dla firm, ale ich koszt dla budżetu państwa wyniesie aż 4,6 miliarda złotych rocznie. Jak przekonuje rząd, ten ubytek zostanie pokryty ze środków budżetowych, jednak opozycja bije na alarm, twierdząc, że może to doprowadzić do dalszego pogorszenia sytuacji w ochronie zdrowia.
„Elementem, który będzie musiał być uruchomiony, to dodatkowe środki z funduszu medycznego lub budżetu państwa” – podkreśliła Krystyna Skowrońska z KO. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy teraz do Sejmu, który wkrótce rozpatrzy projekt podczas obrad plenarnych.
Składka zdrowotna: zmiany dla przedsiębiorców. Jakie?
Nowe przepisy przewidują, że:
- przedsiębiorcy na skali podatkowej i rozliczający się podatkiem liniowym będą płacić 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, po przekroczeniu 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia – dodatkowe 4,9 proc. od nadwyżki.
- Osoby korzystające z ryczałtu od przychodów zapłacą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, a po przekroczeniu trzykrotności przeciętnego wynagrodzenia – dodatkowe 3,5 proc. od nadwyżki.
- W przypadku przedsiębiorców na karcie podatkowej, składka zdrowotna pozostanie na poziomie 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia.
Ważne jest, że zmiany nie obejmą osób zatrudnionych na umowie o pracę – ich składka zdrowotna nadal będzie wynosić 9 proc.
Niższa składka zdrowotna, to mniejsza dostępność świadczeń?
Zdaniem opozycji planowana obniżka składki zdrowotnej pogłębi już istniejący deficyt w systemie ochrony zdrowia. Posłanka Marcelina Zawisza z koła Razem ostrzegła, że ustawa może doprowadzić do obniżenia dostępności świadczeń medycznych. „W imię przywilejów określonej grupy chcecie zmniejszyć finansowanie systemu, który już się nie finansuje” – mówiła podczas posiedzenia komisji.
Poseł Patryk Wicher z PiS zaapelował natomiast o jasne stanowisko ministra finansów, czy państwo rzeczywiście zagwarantuje środki na uzupełnienie tej luki. Wiceminister finansów Jarosław Neneman zapewnił, że „ubytek w skali 4,6 mld zł jest przewidziany w przyszłorocznym budżecie, tę różnicę budżet pokryje”. Mimo tych zapewnień, temat budzi duże emocje, a eksperci ostrzegają, że skutki tej reformy mogą być odczuwalne dopiero po jej wdrożeniu.
Źródło: biznes.interia.pl