Deregulacje wreszcie wchodzą w życie. Premier Donald Tusk potwierdził, że zmiany będą szybkie, radykalne i natychmiast odczuwalne – zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw. Unia Europejska, wspólnie z Polską, zobowiązała się do realnego zmniejszenia biurokracji aż o 30% jeszcze w pierwszym półroczu 2025 roku.

Historyczny krok w Brukseli: deregulacje mają realnie odciążyć firmy
Premier Donald Tusk ogłosił w piątek w Brukseli, że proces deregulacji „ruszył na serio”. Jak zaznaczył podczas konferencji prasowej po zakończeniu szczytu Rady Europejskiej, zmiany mają kluczowe znaczenie dla małych i średnich firm, które dziś najbardziej cierpią na nadmiar przepisów i procedur.
– Po pierwsze, na serio ruszyła deregulacja. Nawet jeśli jeszcze niektórzy w UE wolą używać innych słów, bo deregulacja brzmi jakoś radykalnie, to wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że ograniczenie ilości przepisów, aktów prawnych, obciążeń biurokratycznych, musi być bardzo masywne i odczuwalne właściwie natychmiast – podkreślił premier.
Deregulacje – ograniczenie kosztów administracyjnych dla przedsiębiorców
Według Tuska, wspólnie przyjęto zobowiązanie, że do czerwca Unia Europejska podejmie konkretne decyzje, które ograniczą koszty administracyjne przedsiębiorstw o co najmniej 30%. Szczególny nacisk ma zostać położony na zmiany dla przedsiębiorców z sektora MŚP, którzy – jak przyznał premier – są zbyt często przytłoczeni biurokracją. To wyraźny sygnał, że UE chce powrócić na tory gospodarki sprzyjającej elastyczności i konkurencyjności.
Polska przyspiesza. Pierwszy pakiet deregulacyjny już w drodze
Tusk zapowiedział, że również w Polsce działania deregulacyjne nabierają tempa. Już w poniedziałek ma się odbyć spotkanie z przedstawicielami strony społecznej, podczas którego zostanie zaprezentowany pierwszy raport z postępów.
– Bardzo będzie mi zależało (…), żeby zdążyć przed czerwcem przedstawić także ten pakiet, jeśli chodzi o deregulację prawa europejskiego – zaznaczył premier.
Rząd przyjął już kilkaset propozycji i uwag, zarówno od ministrów, jak i organizacji społecznych oraz przedsiębiorców.
Tusk nie ukrywa, że celem Polski jest przyspieszenie prac na poziomie krajowym i unijnym, aby deregulacja była widoczna nie tylko w deklaracjach, ale i w praktyce. Zapowiedziane zmiany mają przynieść wyraźne efekty jeszcze przed wakacjami. Jak zaznaczył premier, wysiłek jest absolutnie wart tego celu – o wiele bardziej konkurencyjna i swobodniejsza gospodarka europejska to nasz strategiczny priorytet.
Przedsiębiorcy czekają na konkret. Czas skończyć z papierologią
Zapowiedź Tuska spotkała się z zainteresowaniem środowisk biznesowych. Wielu przedsiębiorców od lat apeluje o zmniejszenie przeregulowania i uproszczenie procedur, które skutecznie zniechęcają do inwestowania i rozwoju. Szczególnie mikro- i małe firmy oczekują, że to nie będą tylko słowa, ale realne zmiany dla przedsiębiorców, które przełożą się na codzienne funkcjonowanie firm.
Redukcja o 30% kosztów wynikających z biurokracji to dla wielu szansa na oddech i nowe możliwości. Jeśli plan Tuska się powiedzie, może to być jeden z najbardziej przełomowych projektów ostatnich lat w zakresie polityki gospodarczej w Polsce i Europie.
Wszystko wskazuje na to, że deregulacje w 2025 roku nie będą już tylko hasłem, lecz konkretnym narzędziem zmian – i to w tempie, którego nikt się nie spodziewał.
Źródło: biznes.interia.pl