Na pierwszym spotkaniu organizacyjnym prowadzący BHP zażartował jakoby złośliwcy mówili o Lidlu (usunięte przez administratora)". Miałem już doświadczenie w handlu i wiedziałem, że to ciężka praca ale uznałem to za żart prowadzącego. Jakże się myliłem...
Zacznę od tego, iż firma w najmniejszym stopniu nie szanuje swoich pracowników. Ani ich czasu, ani co ważniejsze zdrowia. Ilość obowiązków przypadająca na pracownika jest wręcz absurdalna. Na przestrzeni ostatnich lat obserwuje się tendencję przerzucania obowiązków w dół drabiny. To co kiedyś robili managerowie teraz robią ich zastępcy, a tych obowiązki zrzuca się na Pracownika Sklepu (najniższy szczebel). Jeżeli jesteś PS jesteś od wszystkiego. Jeżeli dodatkowo jesteś specjalistą na co najmniej jednym dziale (a zwykle na kilku) - masz przerąbane!
Ranna zmiana rozpoczyna pracę 0 4:00. Codzienna dostawa świeżego towaru to średnio: 10 palet OW, 4-6 Tico boxów (świeże mięso), 5-6 palet Mopro (świeże wędliny, przetwory mleczne). Rzecz w tym że wszystko to należy rozłożyć do 6:00 (otwarcie sklepu). Innymi słowy przez dwie godziny trzeba rozłożyć ok. 10 ton towaru (przerzucić z palety w półkę, przejrzeć towar wczorajszy-nieświeży, poukładać datami itp.). Kiedyś praca dla 3-4 osób. Ostatnimi czasy nawet dla 2 osób.
Na otwarcie lubi przyjechać KRS (kierownik) i spytać się z zażenowaniem dlaczego towar nie jest wyłożony. Ostatnimi czasy wizytacje niegdyś co kilka miesięcy zamieniły się w cotygodniowe. Przyjeżdżają kierownicy i dyrektorzy różnych szczebli i potrafią zrobić raban o brakującą cenówkę na półce nie zważając na to, że nie ma komu jej wyłożyć.
I tu należy się wyjaśnienie dlaczego sytuacja wygląda jak wygląda. Otóż pracowałem na kilkunastu sklepach i na kilku rejonach (zastępstwa, inwentury) i doszedłem do następujących wniosków: Wszystko co czytacie w poniższych komentarzach to prawda (dobrze je przestudiujcie) ale powodów doszukiwałbym się nie w samych pracownikach, zastępcach, managerach. Otóż taka jest polityka firmy. Począwszy od tego iż manager ma ZAKAZ! zatrudniania nowych pracowników, a skończywszy na regularnym dokładaniu kolejnych obowiązków pracownikom. Skutkuje to zmianami na, których są 2os, które muszą zrobić prace biurową(zastępca), odpiek, wyłożyć świeży towar i całą masę innych obowiązków. A w ogóle nie wspomniałem jeszcze o kasie i klientach.
Firma bowiem wymyśliła sobie, iż oszczędzi na samych pracownikach. Efekt jest taki, że co chwila się ktoś zwalnia, nowi nie przychodzą a zatem obowiązki są rozdzielane na tych co jeszcze maja siłę pracować. Skutkuje to niebywałym wręcz przemęczeniem, a co za tym idzie konfliktami w załodze, z klientami, z kierownikami, chodzeniem co chwila na L4 (aby odetchnąć) i faszerowaniem się na okrągło prochami, żeby tylko wytrzymać z kręgosłupem i przetrwać kolejna zmianę. Przepisy Prawa Pracy i BHP w tej firmie są nagminnie łamane, pracownicy tracą dosłownie zdrowie (kręgosłup) zaś pojęcie życia prywatnego nie istnieje. Grafik zmieniany jest z dnia na dzień bez pytania pracownika o zdanie. Nie umówisz się do lekarza ani urzędu bo grafik znasz z wyprzedzeniem dosłownie jednego dnia.
Na uwagę zasługuję również podejście do pracowników od szczebla KRS wzwyż. KRS stoi nad managerem sklepu - to taki łącznik centrali ze sklepem. Otóż ludzie ci najwyraźniej szkoleni są w jak najskuteczniejszym ignorowaniu swoich podwładnych, stosowania zaawansowanych metod manipulacji i zastraszania pracowników, szczucia jednych na drugich i tuszowania wszelkich nieprawidłowości w łamaniu przepisów prawa pracy i BHP. KRS potrafi przysłać ludzi "po cywilu" do sklepu, którzy obserwują naszą pracę i donoszą, Zaznaczam, że nie jest to pojedynczy przypadek człowieka, ani rejonu ani nawet miasta.
W niektórych sklepach organizuje się tzw. Indory czyli wielkie wyprzedaże. Towar taki przyjeżdża w zabezpieczonych koszach, a na sklep przyjeżdża specjalna grupa ochrony i pilnuje towaru przed... PRACOWNIKAMI! Część magazynu jest zabezpieczona, monitorowana i nie wolno pracownikowi tam nawet wejść bo na pewno coś ukradnie.
Większe promocje, o których słyszy się w telewizji często nie dotyczą pracowników. Pracownik, a także jego RODZINA mają ZAKAZ! kupowania owych promocyjnych produktów pod groźbą zwolnienia.
To tylko kilka przykładów traktowania pracownika przez firmę, więcej poczytajcie w innych komentarzach. Rozważając zatrudnienie w Lidlu musicie się liczyć z utratą zdrowia, odebraniem godności człowieka i harówki ponad ludzkie siły. A to wszystko w atmosferze (usunięte przez administratora), agresji i (usunięte przez administratora). I nie oczekujcie, że na koniec ktoś wam za ten wysiłek podziękuje. Jedyne co usłyszycie to: "machaj szybciej łapkami" bo na twoje miejsce czeka kolejka ludzi.
Osobiście uważam, że lepiej zarobić mniej w jakimś normalnym markecie i wracając do domu mieć godność i siłę na życie prywatne niźli stracić to wszystko w Lidlu - (usunięte przez administratora). Wasza decyzja.