Zazwyczaj jestem zadowolona z zakupów w Lidlu – szeroki wybór produktów, atrakcyjne ceny i nowoczesne kasy samoobsługowe to duże plusy. Niestety, ostatnio spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja w sklepie Lidl w Szczytnie, która pozostawiła niesmak.
Podczas zakupów przy kasie samoobsługowej zauważyłam, że jedno z opakowań mrożonych paluszków rybnych było rozdarte. Z troski o bezpieczeństwo innych klientów i jakość produktów poinformowałam o tym ekspedientkę. Ku mojemu zaskoczeniu, usłyszałam, że mam odnieść produkt z powrotem na półkę. Zwróciłam uwagę, że uszkodzone opakowanie to potencjalne ryzyko – do środka mogły dostać się bakterie – jednak zostało to zignorowane. Ekspedientka ostatecznie zabrała produkt, ale w mało uprzejmy sposób zasugerowała, że to ja mogłam go uszkodzić, co nie miało miejsca.
Rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale sposób komunikacji z klientem powinien zawsze opierać się na szacunku i profesjonalizmie. Mam nadzieję, że ten incydent zostanie potraktowany jako sygnał do poprawy obsługi klienta i podejścia do zgłoszeń dotyczących jakości produktów.