Systematycznie i od dawna robię zakupy w Lidlu w Gostyninie. Za każdym razem obsługa marketu jest bez zarzutu - zawsze uczynni, pomocni, z wysoką kulturą osobistą, nigdy nie słyszałam, aby którakolwiek z pań straciła cierpliwość w stosunku do klienta. A klienci bywają różni i ich stosunek do obsługi pozostawia wiele do życzenia. Niecały miesiąc temu byłam świadkiem zdarzenia, w którym to jakiś pan zwymyślał pracownicy - drobnej blondynce. Bezpodstawnie i bez sensu. Padały inwektywy "wstrętna kłamczucha", zażyczył sobie wezwania kierownika. Za jakieś pól godziny tej samej pani "oberwało się" od starszej pani narodowości romskiej - apodyktycznej, roszczeniowej i niemiłej. Powodem nie była postawa obsługi, ale fakt, że klientka nie radziła sobie z kasą samoobsługową. Od kiedy Lidl postanowił zastępować ludzi maszynami, czyli kasami samoobsługowymi, miało być lepiej, ale nie jest. Sama też wolę zwykłe kasy, ale Lidl postanowił inaczej. A szkoda, bo mimo krociowych dochodów dobrze byłoby inwestować w ... ludzi. Z kasami jest wieczny problem, pracownice i tak są odwoływane od swoich zajęć. Klienci sfrustrowani, odreagowują na obsłudze, chociaż nie ma w niej cienia winy. Tak, społeczeństwo nam się starzeje i starsi kas często nie "ogarniają". Najbardziej jednak zdziwiła mnie postawa wezwanego do roszczeniowego pana kierownika. Klient płaci za towar, ale są w życiu rzeczy, których kupić się nie da. Kierownik nie wstawił się za swoim pracownikiem. Dla mnie to niepojęte, brak mu umiejętności konstruktywnego dialogu i godzenia racji dwóch stron. Dobry szef dba o swoich ludzi, także o ich sprawiedliwość i godność. Koniec. Kropka.