CZ. ! Od mojego zwolnienia minęło już trochę czasu, więc mogę śmiało napisać swoją opinię o pracy w Kauflandzie. Pracowałem w dziale zakupu i z tego miejsca chciałbym pozdrowić cały Dział HR, który nie widzi tej (usunięte przez administratora) która dzieje się na Zakupach Świeżych. Pani Dario - jesteście od tego, żeby polepszać warunki pracy a wychodzi na to, że wciskacie ludziom kit na rozmowach. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Zacznę od początku. Pewnie kiedyś w Kaufie było inaczej, bo są osoby, które pracują już po X lat ale są to przede wszystkim osoby, które zatrudniły się w zakupach jakiś dłuższy czas temu i do tego momentu doszły do jakiegoś poziomu finansowego z którego ciężko zrezygnować. Jeżeli jesteś Starszym Kupcem dostajesz już BMW + wypłatę powyżej 10k, więc ciężko zrezygnować. Przymykasz oczy i ciągniesz ten wózek w bólach i mękach. W końcu zawsze 10-ego się finanse zgadzają. Wyższe stanowiska zostawiam bez komentarza, bo tam pracują już ludzie dla których Kaufland stanowi jedyną z podstawowych wartości w życiu i spędzają w pracy w dziale zakupu czas od 7:00 - 18:00. Jeżeli to jest Twoją przyszłością to możesz pracować tutaj kilkanaście lat, żeby dojść do tego poziomu. Napiszę jednak o standardowej pracy w dziale zespołu jako stażysta czy specjalista. Myślę, że to przyda się większej liczbie osób.
Zatrudniając się na stanowisko specjalisty/stażysty jesteś informowany, że Twój czas pracy jest elastyczny, że możesz przychodzić do pracy w wybranych godzinach między 7.00-9:00. Okazuje się jednak po podpisaniu umowy, że musisz być w pracy np. od 9:00-17:00 i broń Boże przychodzić na 7:00. Pracujesz od 8:00 lub 9:00 i musisz się odbić jak w obozie kartą kilka minut przed godziną rozpoczęcia pracy. Uwaga! Nie możesz się odbić na wejściu na open space, bo wtedy już liczy Ci się czas. Musisz wejść, odpalić komputer ( oczywiście pracujesz na dwóch monitorach), rozbierasz kurtkę, robisz kawę i dopiero jak jesteś gotowy do pracy to należy się odbić. Skoro jesteśmy przy czasie pracy to czas za nadgodziny zawsze musisz odebrać na koniec okresu rozliczeniowego. Nie możesz dostać za to pieniędzy bo jak? Masz to odebrać i nikogo nie obchodzi, że akurat wtedy jest dużo pracy, świat się wali. Masz iść do domu, bo Kaufland nie wypłaci Ci 200 zł więcej za nadgodziny. Kilka dni do końca okresu rozliczeniowego wychodzisz 15 min, 30 min szybciej. Twoim obowiązkiem jest tego pilnować i zejść prawie do zera z nadgodzinami. Zapomnij o nadgodzinach. Skoro jesteśmy na początku dnia to plusem jest parking - duży na którym spokojnie możesz zostawić samochód. Pytanie tylko kto przychodzi do pracy dla dużego parkingu? No właśnie...
Zaczynasz swoją pracę np. o 8:00 i wysyłasz bezsensowne raporty do dostawców, które od godziny 7:00 albo dzień wcześniej wysłał dział Dispo albo osoby odpowiadające np. za zamówienia promo. Tracisz na to 30-60 minut i dostajesz i tak odpowiedzi, które ktoś już dostał wcześniej. Po co? Nie wiem. Sztuka dla sztuki, żeby raport był zrobiony. Na starcie jesteś już godzinę w plecy. W ciągu dnia dodatkowo oczywiście pracujesz jako Sekretarka swojego Dyrektora, bo oni nie mają czasu na odbieranie telefonów, więc odsyłasz po 10 razy dziennie jednego dostawcę i udajesz głupiego, że są spotkania, rekrutacje, Dyrektorka jest zajęta itp. Najlepsze jest jak Twój Dyrektor ma spotkanie i musisz przygotować salkę na spotkanie. Wyobraź sobie, że to jest takie korpo, że w salce musi panować odpowiednie naświetlenie, kawa musi być zrobiona z odpowiedniej ilości łyżeczek, woda odpowiednio z gazem/bez. Po spotkaniu oczywiście musisz iść posprzątać na co tracisz w ciągu dnia kolejne 30 minut. Mamy już 60 minut straconych rano + 30 minut na spotkanie, dolicz przerwę + 15 minut na jakieś zajęcia jako Sekretarka i masz już 2 godziny pracy za sobą. Dodatkowo przychodzą w ciągu dnia np 3-4 paczki, które Ty musisz wrzucić do lodówek, więc tracisz na zejście, wypakowanie, poukładania kolejne 60 minut. Masz już 3 godziny pracy za sobą w ciągu dnia a jeszcze dobrze nie zacząłeś pracować.
Kiedy już chcesz wziąć się za pracę świat się wali i musisz go uratować na mailach albo masz na starcie 10 maili z dnia poprzedniego, że ktoś nie dowiózł artykułów na promocję, dostawa się spóźnia z artykułami promo lub np na magazynie nie zgadza się etykieta/data lub po prostu kod EAN. I zaczyna się ratowanie świata przez wysyłkę maili, telefonów do dostawcy, na magazyn, zmiany w systemie itp. Przyjmijmy, że zajmuje Ci to na dzień 30-60 minut. Masz już 4 godziny pracy za sobą a nie zacząłeś jeszcze swojej pracy...