Wysłałem CV, zaprosili na rozmowę kwalifikacyjną. Po paru dniach po rozmowie e-mail: zapraszamy po skierowanie na badania lekarskie. Te zrobiłem, przyniosłem razem z książeczką zdrowia. I co? Nagle telefon z zaproszeniem na rozmowę w sprawie pracy, a tam prezes sklepu: przepraszam, chwilowo nie ma rekrutacji, i oddał książeczkę zdrowia z wynikami badań, za które zapłacił oczywiście Kaufland. Jakie było moje zdziwienie, gdy dwa dni później po tej rozmowie nagle znowu pojawiło się ogłoszenie o pracę w tym sklepie. I tak co tydzień było (i nadal jest) odświeżane. Więc w końcu jest ta rekrutacja czy jej nie ma, jak twierdzili w sklepie? Bo jak jest, to czemu kierują kandydata do pracy na badania, a później mu dziękują za udział w rekrutacji? A jak nie ma, to po co umieszczają w internecie nowe ogłoszenia o pracę, skoro (podobno) nikogo nie szukają do pracy?