W ciągu zaledwie dwóch tygodni poziom wypełnienia polskich magazynów gazu spadł o pięć punktów procentowych — wynika z najnowszych danych Gas Storage Poland. 12 stycznia zapasy wynosiły 75 procent, a tendencja spadkowa wyraźnie przyspieszyła wraz z początkiem nowego roku.

Od szczytu do zimowej eksploatacji
Jeszcze we wrześniu Polska osiągnęła maksymalny poziom napełnienia – magazyny były wypełnione w 100 procentach. Ten rezultat nie był przypadkowy, lecz efektem unijnych regulacji, które po rosyjskiej inwazji na Ukrainę wymusiły na państwach członkowskich bardziej rygorystyczne podejście do gromadzenia zapasów gazu. Zgodnie z obowiązującym prawem, do 1 listopada każde państwo członkowskie miało osiągnąć poziom 90 procent. Polska przekroczyła ten próg znacznie wcześniej, co z perspektywy późniejszych miesięcy okazało się działaniem wyprzedzającym, a nie symbolicznym.
Styczniowy zjazd o 5 punktów
W ciągu niespełna dwóch tygodni stycznia zapasy skurczyły się z 80 do 75 procent – to największy spadek od grudnia. Jeszcze 23 listopada poziom utrzymywał się na poziomie 95 procent, ale już pod koniec grudnia było to tylko 85. Taka dynamika ubytku może niepokoić, szczególnie w kontekście ewentualnych mrozów oraz napięć na rynku surowców. Oczywiście, gaz w zimie ma prawo znikać szybciej – pytanie brzmi, czy plan zabezpieczeń uwzględnia scenariusz szybszego niż zakładano wyczerpywania rezerw. To nie tylko sprawa sezonowa, ale i strategiczna.
Presja norm i rytm sezonu
Unijne regulacje przyjęte latem 2022 roku wyznaczyły nowe ramy dla polityki energetycznej – magazyny muszą być zapełniane przez cały rok, nie tylko w odpowiedzi na bieżące zapotrzebowanie. Taka logika ma chronić wspólny rynek przed kolejnymi kryzysami, ale jednocześnie wprowadza mechanizm presji – zarówno politycznej, jak i ekonomicznej. Polska, jak dotąd, trzymała się tych wytycznych. Pytanie, czy przy obecnym tempie zużycia uda się zachować margines bezpieczeństwa do końca sezonu grzewczego.
Źródło: bankier.pl