Reklama

Polenergia z najgorszym wynikiem kwartalnym od lat. Inwestorzy nie pozostali obojętni

Czwarty kwartał 2024 roku zakończył się dla Polenergii rozczarowującym wynikiem finansowym — spółka kontrolowana przez Dominikę Kulczyk zarobiła zaledwie 7,1 mln zł. Tak niskiego zysku nie było od trzeciego kwartału 2022 roku. Rynek zareagował natychmiast: akcje firmy poszły w dół o ponad 2 procent.

polenergia-ze-słabym-wynikiem
Źródło zdjęcia: pixabay.com

Spadek zysków, wzrost kosztów

Wynik netto za ostatni kwartał 2024 roku to spadek o 86 proc. rok do roku. EBITDA również zanotowała spadek — z 129 mln zł do 97,3 mln zł. Tak duża różnica nie wynikała z jednorazowego zdarzenia, lecz ze strukturalnych problemów po stronie kosztowej. Jednym z kluczowych czynników okazał się wzrost wydatków na wynagrodzenia.

Średni koszt zatrudnienia wzrósł aż o 35,5 proc., mimo że zatrudnienie zwiększyło się tylko nieznacznie. To pokazuje, że firma mierzy się z rosnącą presją płacową, która w połączeniu z brakiem istotnego zwiększenia skali działalności zaczyna ciążyć na marżach.

W tle znajduje się oczywiście rynek energii — niestabilny, wymagający, wciąż podlegający regulacjom i wahaniom cen surowców. Ale sam fakt, że najgorszy wynik kwartalny od ponad dwóch lat pojawił się w spółce związanej z transformacją energetyczną, musi niepokoić inwestorów, którzy do tej pory traktowali Polenergię jako stabilnego gracza o dużym potencjale wzrostu.

Rok rekordowy, ale czwarty kwartał ciąży

Paradoksalnie, cały 2024 rok był dla Polenergii rekordowy pod względem zysku netto — wyniósł on 301 mln zł. To najlepszy wynik w historii spółki. Jednak inwestorzy giełdowi rzadko patrzą tylko na roczne podsumowania. Liczy się również dynamika, a ta — szczególnie w końcówce roku — mocno wyhamowała.

Z punktu widzenia rynku finansowego liczy się nie tylko suma, ale także tempo i jakość zysków. Jeżeli ostatni kwartał pokazuje załamanie rentowności, trudno nie zadać pytania o to, czy będzie to tendencja przejściowa, czy początek dłuższego trendu.

Reakcja giełdy nie pozostawiła wątpliwości — spadek kursu o ponad 2 proc. świadczy o tym, że inwestorzy nie kupują narracji o „przypadkowym słabszym okresie”. Tym bardziej że z raportu wynika, iż osłabienie wyników nie wynikało z jednorazowych odpisów czy zdarzeń losowych, lecz z trwałych zmian po stronie kosztów operacyjnych.

Przyszłość pod lupą

Dla Dominiki Kulczyk, która kontroluje Polenergię, obecna sytuacja może być momentem przełomowym. Spółka wciąż jest liderem zielonej transformacji na polskim rynku, ale ten status nie daje immunitetu od presji finansowej i oczekiwań akcjonariuszy.

Wzrost kosztów pracy, przy równoczesnym braku proporcjonalnych przychodów, to problem systemowy. Do tego dochodzi pytanie o efektywność zarządzania inwestycjami oraz skalowalność modelu biznesowego w czasach coraz bardziej wymagającego rynku energii.

Inwestorzy zadają sobie teraz jedno pytanie: czy słaby czwarty kwartał to jednorazowy wypadek przy pracy, czy sygnał głębszych problemów operacyjnych? Jeśli Polenergia nie przedstawi przekonującej odpowiedzi, kolejne sesje giełdowe mogą okazać się równie trudne.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...