Przeczytałem większość opinii i podziwiam podejście ludzi, którzy oczekują, że będą dostawać sowite wynagrodzenie za samo przychodzenie do pracy :) Ja wiem, że dzisiaj modne jest podejście by się cenić, szanować siebie i swój czas, sruty tuty, otrzymać wszystko na tacy, gotowe. Ale naprawdę nie oczekujcie, że będziecie awansować i premiować za samą obecność w pracy, zwłaszcza w branży handlowej - sklepie stacjonarnym, który aby działać i utrzymać się na rynku w dobie internetu ma na dzień dobry utrudnione zadanie.
W Decathlonie pracuję od dwóch miesięcy, bez znajomości branży, bez poręczeń - jedyne moje doświadczenie to uprawianie z pasją różnych sportów. Wysłałem CV na stanowisko Doradcy Sportowego, zadzwonili dwa dni później, na rozmowie rekrutacyjnej właściwie przyjęli mnie z marszu. Rozmowa w bardzo pozytywnej atmosferze, oczywiście padają pytania o różne rzeczy, bo chcą wybadać jakim przede wszystkim jestem człowiekiem na co dzień, dlaczego chcę u nich pracować. Czy mam jakieś zajawki w życiu, pozytywne nastawienie i przede wszystkim chęć podjęcia WSPÓŁPRACY.
Od razu umowa o pracę (czyli nie śmieciówa, bez kombinowania opłacony pełny ZUS - wiele tutejeszych malkontentów zapomina, że to jest niemały koszt dodatkowy pracodawcy, przez który zwyczajnie dostajecie mniej hajsu na rękę...) na okres próbny 3 m-ce.
Dla mnie ideolo, nie mając pojęcia o handlu i funkcjonowaniu sklepu wielkopowierzchniowego, nie wiem, co mnie czeka - będzie super albo przemęczę się trzy miesiące i ucieknę. Ryzyk fizyk, wynagrodzenie dostanę, więc nie mam wiele do stracenia. :)
Minęły 2 miechy, jest ok. Trochę ostudziło się moje wyidealizowane pojęcie, ale doskonale wiem, że każda praca, niezależnie od stanowiska czy branży ma swoje plusy i minusy. Konkretnie:
1. atmosfera w pracy jest super - oczywiście zależy to od sklepu, wszędzie są ludzie bardziej lub mniej otwarci, ale jeśli jest się w porządku wobec innych, z każdym bez problemu można się dogadać, niemal wszyscy to pasjonaci jakiegoś sportu, a tacy ludzie z definicji są spoko. Jeśli ktoś nie nadaje na tych samych falach, po prostu się tolerujecie, nikt nikomu nie robi na złość, nie ma intryg - gdyby były, toksyczne osoby są usuwane z otoczenia. Jeśli do kitu jest osoba "nad Tobą" - zmień dział albo sklep, z tym nie ma problemu, trzeba tylko podjąć działanie, zamiast narzekać. Kluczowa sprawa: dialog i próba zrozumienia innych.
2. Nie jest to praca dla osób, którym się "nie chce" - do zrobienia jest sporo różnych rzeczy, dostawa, kasy, klienci, reklamacje, przymierzalnie, etykiety itd. itp. i aby je ogarnąć, po prostu trzeba to robić, a nie cztery godziny poświęcać na pogaduchy, parzenie kawy i kręcenie się bez celu.Ta wszechstronność zadań do wykonania sprawia, że nie wpadasz w nudę schematycznych, powtarzalnych działań, które po trzech miesiącach wyjdą Ci bokiem. Jeśli ktoś narzeka, że ma do zrobienia kilka rzeczy na raz, wszystkie ważne + jeszcze mieć czas na obsługę klienta i jest to dla niego awykonalne - cóż, życzę powodzenia w życiu ;)
3. Grafik - elastyczny, ustalany na miesiąc z góry, liczba godzin w tygodniu wychodzi różnie, grunt żeby wyrobić miesięczną normę, zależną od rodzaju etatu i miesiąca. Nadgodzin się unika.
4. Praca NIE JEST ciężka fizycznie. Jeśli ktoś narzeka na dźwiganie to jest po prostu głupkiem (sad but true), który nie potrafi sobie ułatwić zadania wózkiem, koszykiem, dzieleniem dostawy na mniejsze partie lub prośbą o pomoc drugiej osoby. Jeśli siatka z zakupami jest dla kogoś wyzwaniem na co dzień, tu nie pomogę...
5. Zarobki - kwestia tutaj bardzo sporna, ale ogólna brutalna zasada - jeśli ktoś się angażuje i pracuje bez ściemy to nie narzeka, dostaje i premię i po czasie również podwyżkę i awanse... Jak ktoś ściemnia i "nie ma sobie nic do zarzucenia" - nigdzie nie zarobi kokosów ;)
6. Szkolenia i przygotowanie do pracy - większość rzeczy uczysz się z marszu, w warunkach bojowych. Sporo teorii musisz na początku zdobyć w domu (czas niepłatny), ale polecam, pomaga to szybciej się wdrożyć i nie narzekać, że się czegoś nie wie. Współpracownicy są pomocni, prosta zasada - jeśli czegoś nie wiesz, pytasz. Jak nie ma kogo spytać, sprawa dotyczy klienta, po ludzku mówisz, że jesteś nowy, prosisz o sekundę i dzwonisz po kogoś kompetentnego.
Widzę tu narzekania "skąd mam znać produkty, wiedzieć gdzie co jest" - tu ważna rzecz. Rzeczywiście drobiazgowego wdrożenia w cały asortyment sklepu nie ma, kilka oprowadzanek ogólnych, bo i tak nikt by wszystkiego nie spamiętał, więc nikt się w to nie bawi. WYSTARCZY CHCIEĆ i wyjść z inicjatywą :) Poproś przełożonego o czas, by w godzinach pracy mieć chwilę połazić po sklepie i zobaczyć, gdzie co jest, pooglądać i pomacać asortyment na Twoim dziale, zrób sobie ściągę, poczytaj opisy na www, przejdź szkolenie online, jeśli stacjonarne w danej chwili nie jest dostępne. Zrób COKOLWIEK, by pomóc sobie zdobyć taką wiedzę, zamiast płakać, że nikt nie prowadzi Ciebie, dorosłego człowieka, za rękę.