Reklama

Używane wagony z Niemiec mają rozładować tłok w pociągach PKP Intercity

Polskie koleje wróciły do łask pasażerów szybciej, niż zakładały strategie i arkusze kalkulacyjne. Efekt? Przepełnione składy i problem z dostępnością miejsc na najbardziej obleganych trasach. PKP Intercity zdecydowało się więc na ruch, który wywołał polityczną burzę – zakup używanych wagonów od Deutsche Bahn.

wagony-z-deutsche-bahn

Popyt wyprzedził plany o pięć lat

W 2025 roku liczba pasażerów osiągnęła poziom planowany dopiero na 2030 rok. Ten pięcioletni przeskok sprawił, że na trasach Wrocław–Warszawa czy Wrocław–Kraków bilety w weekendy znikają błyskawicznie. Spółka kupiła 50 wagonów za 21,9 mln euro, czyli około 440 tys. euro za sztukę – to zaledwie 10–15 proc. ceny nowych jednostek. Wagony dopuszczono do prędkości 200 km/h, wyposażono w klimatyzację i zamknięty system WC. Brakuje gniazdek i portów USB, ale przewoźnik zapowiada doposażenie w kraju.

Spór polityczny zamiast technicznej dyskusji

Opozycja określa transakcję jako sprowadzanie „szrotu” i zarzuca rządowi pomijanie krajowych producentów. Były premier Mateusz Morawiecki mówi o „muzeum na kółkach”, wskazując na wiek konstrukcji. Resort infrastruktury odpowiada, że wagony przeszły modernizacje i inspekcje w Berlinie oraz Lipsku, a zakup ma charakter pomostowy.

Prezes PKP Intercity podkreśla, że nowe wagony z polskich fabryk pojawią się dopiero za kilka lat, a wydatki na niemiecki tabor stanowią ułamek budżetu inwestycyjnego. W praktyce przewoźnik stanął przed prostym wyborem: ograniczać sprzedaż biletów albo sięgnąć po rynek wtórny. W tej sytuacji decyzja przestaje być ideologiczna, a staje się logistyczna.

Źródło: money.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...