Reklama

Strajk kierowców Uber i Bolt. Młody Ukrainiec z TikToka rzuca wyzwanie gigantom

Strajk kierowców Ubera i Bolta zapowiedziano na 7 kwietnia, a jednym z jego nieoczekiwanych liderów stał się młody ukraiński tiktoker znany jako „Piwko nie można”. Serhii Mykhailiuk, bo tak naprawdę się nazywa, wykorzystuje swoje zasięgi, by zmobilizować setki kierowców do protestu przeciwko – jak twierdzą – niesprawiedliwym stawkom i rosnącym prowizjom aplikacji transportowych.

Strajk kierowców Uber i Bolt - kierowca w samochodzie
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/samoch%C3%B3d-nap%C4%99dowy-kierowca-2942982/

TikToker na froncie protestu: “Nie szanują kierowców totalnie”

Serhii Mykhailiuk nie jest zawodowym aktywistą. Na co dzień pracuje jako kierowca Ubera, ale w sieci zdobył popularność po opublikowaniu nagrania z pasażerami, którym odmówił picia alkoholu w aucie – z tego nagrania wzięła się jego ksywka “Piwko nie można”. Teraz wykorzystuje swoje internetowe zasięgi, by nagłośnić strajk kierowców Uber i Bolt, który rozpoczął się 7 kwietnia 2025 roku.

– Uber i Bolt zabierają coraz więcej dla siebie. Zostawiają nam minimum. Klient płaci dużo, a kierowca otrzymuje bardzo mało – powiedział Mykhailiuk w jednym z nagrań opublikowanych w sieci.

Tiktoker nie tylko komentuje sytuację, ale spotkał się również z kandydatem na prezydenta Polski, Adrianem Zandbergiem, oraz odpowiedział publicznie na krytyczny wpis Krzysztofa Stanowskiego, który na platformie X zasugerował, że niezadowolony kierowca powinien po prostu zmienić firmę.

Strajk kierowców Ubera i Bolta w całej Polsce

Choć strajk kierowców Ubera i Bolta 7 kwietnia ma charakter ogólnopolski, to największy rozgłos zyskał w Trójmieście, gdzie swoją działalność promuje Mykhailiuk. Kierowcy nie planują blokować ulic ani zakłócać ruchu – ich strategia jest prostsza: po prostu nie pracować, by wymusić negocjacje z firmami.

– Nie będziemy blokować dróg czy utrudniać ruchu, po prostu nie będziemy jeździć. Zobaczymy, jak zareaguje Bolt i Uber, kiedy się okaże, że wszyscy chcą jechać do pracy, a nie mogą – tłumaczy Mykhailiuk w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”.

Z powodu protestu, w wielu polskich miastach – szczególnie w Gdańsku, Gdyni i Sopocie – 7 kwietnia mogą wystąpić problemy z dostępnością przejazdów przez aplikacje mobilne.

Czy Uber i Bolt zareagują? Kierowcy chcą rozmów

W tle protestu przewija się jeden główny postulat: kierowcy chcą zostać wysłuchani. Twierdzą, że firmy ignorują ich potrzeby i odcinają się od dialogu.

– Jeśli wszyscy nie wyjdziemy do pracy w poniedziałek, Uber i Bolt stracą na tym ogromne pieniądze. Może wtedy zaczną z nami rozmawiać, bo jak na razie nie ma z nimi żadnego kontaktu – mówi ukraiński tiktoker.

Jak wynika z komentarzy w mediach społecznościowych, internauci w przeważającej większości wspierają protestujących. Choć nie brakuje głosów krytyki, np. ze strony tradycyjnych taksówkarzy, którzy sugerują powrót Mykhailiuka na Ukrainę, to fala poparcia dla strajku jest wyraźna.

Czytaj także: Prawo jazdy do wymiany – nowe przepisy dla kierowców. Od kiedy?

Czy ten strajk kierowców Uber i Bolt okaże się punktem zwrotnym w walce o lepsze warunki pracy w gig economy? Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek szerszego ruchu, którego symbolem stał się kierowca z TikToka.

Źródło: dziennikbaltycki.pl; onet.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...