Reklama

1636 nadgodzin i 120 tys. zł – wyrok dla kierownika z Łodzi po sporze z pracodawcą

Ponad półtora tysiąca nadgodzin, praca praktycznie siedem dni w tygodniu i wielomiesięczna batalia sądowa – tak wyglądała historia kierownika sprzedaży z Łodzi, który wygrał z byłym pracodawcą w sądzie. Sąd Okręgowy w Łodzi przyznał mu około 120 tys. zł wynagrodzenia za nadgodziny wraz z odsetkami. Sprawa jednak jeszcze się nie zakończyła.  Wyrok jest nieprawomocny.

Młotek sędziego
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/prawo-prawnik-adwokat-4617873/

Nadgodziny w pracy – 1636 godzin ponad normę

Spór dotyczył kierownika do spraw sprzedaży i relacji z klientem zatrudnionego w firmie udzielającej kredytów. Przez 32 miesiące pracy miał wypracować aż 1636 nadgodzin. Jak ustalił sąd, jego tryb pracy znacząco wykraczał poza standardowy czas pracy.

Z ustaleń wynika, że pracownik wykonywał obowiązki od poniedziałku do piątku nawet o 3 godziny dłużej dziennie, a w weekendy po 4 godziny. W praktyce oznaczało to pracę niemal bez przerw.

Powód wskazywał, że nadgodziny nie były jego wyborem, lecz koniecznością wynikającą z zakresu obowiązków. Firma oczekiwała realizacji ambitnych celów sprzedażowych, a jednocześnie nakładała system kar za ich niewykonanie. Gdy pracownicy zgłaszali przeciążenie, mieli słyszeć, że problem leży w złym zarządzaniu czasem lub że „takie są realia pracy”.

Sąd zwrócił uwagę, że problem nadgodzin nie był jednostkowy. Wcześniej doprowadził nawet do sporu zbiorowego między związkami zawodowymi a pracodawcą.

Sąd: obowiązki niemożliwe do wykonania w czasie pracy

Kluczowym elementem sprawy była analiza zakresu obowiązków kierownika. Do jego zadań należało m.in. zarządzanie sprzedażą kredytów, nadzorowanie zaległości, rozliczanie zespołu 13 doradców, rekrutacja oraz wdrażanie nowych pracowników.

Dzień pracy zaczynał się bardzo wcześnie – już około godziny 7 rano pracownik otrzymywał wiadomości z infolinii, na które musiał reagować w ciągu godziny. Ostatnie zgłoszenia pojawiały się nawet po 21. Dodatkowo w weekendy pozostawał w stałej gotowości pod telefonem.

Sytuację pogarszało systematyczne rozszerzanie obowiązków. Doradcy mieli sprzedawać nie tylko kredyty, ale też dodatkowe produkty, takie jak ubezpieczenia czy pakiety medyczne, co zwiększało presję na kierownika.

Sąd Okręgowy w Łodzi jednoznacznie wskazał, że mimo formalnego zadaniowego systemu pracy, zakres obowiązków nie pozwalał na ich wykonanie w ustawowym czasie pracy. W uzasadnieniu podkreślono:
„Pozwany miał pełną świadomość takiej ilości i sposobu wykonywanej pracy – priorytet było jednak realizowanie określonych wyników sprzedażowych.”

W efekcie sąd przyznał pracownikowi wynagrodzenie za nadgodziny w wysokości około 120 tys. zł wraz z odsetkami.

Wyrok nie jest prawomocny. Firma złożyła wniosek o pisemne uzasadnienie orzeczenia, co może oznaczać dalszy ciąg sprawy i możliwą apelację.

Źródło: dzienniklodzki.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...