Hmm firma kilka miesięcy była wspaniałym miejscem pracy, przyjazna atmosfera praca ciężka ale nikt nie odmówił Ci pomocy, dział technologiczny jak i koledzy. Dużo się zmieniło, firma stała się sp.z.o.o i zaczęło się, zrobił się prywatny folwark, bez nadzoru. Wiadomo sprzęt w tym samochody są potrzebne jako codzienność w takiej firmie, ale samochody produkcyjne, a nie do worzenia pseudo członków rady nadzorczej. Coraz więcej reklamacji które się pojawiają, co jest normalne bo powodowane jest to pośpiechem i wyśrubowanymi normami, człowiek nie ma czasu na zastanowienie co i jak. Trzeba robić i już. Przyczynia się to do tego że jakościowo zakład podupada.
Awansowanie na mistrzów popleczników którzy tylko są po to aby gonić pracownika, aby robił i robił i nic z tego nie miał. Bo zawsze znajdzie się coś aby mu obciąć wynagrodzenie, a nawet jak nie ma powodu to obcina się bo tak. Dziwne faworyzowanie swoich pupilków i gnębienie pozostałych.
Receptą w tym zakładzie jest wprowadzenie strajku włoskiego, robić ale mniej (małoefektywnie) i pokazać psełdo specjalistą od zarządzania, (jeden po technikum, a jeden po zasadniczej) gdzie ich miejsce. Bo wartością nadrzędną w tym zakładzie powinni być ludzie i wiedza ów członków załogi a nie durne aspiracje durnych mistrzów.