Pracy w Nordea nie da się opisać jednym, czy dwoma zdaniami. Po przepracowaniu tutaj niemałego czasu, przyszedł czas na opinię.
Podstawowe informacje (pensja, opis firmy itd):
Na pewno jest to dobre miejsce na start z poważniejszą pracą. Dlaczego? Wymagania są niewielkie- główne to znać angielski, umieć łączyć kropki żeby coś tam rozumieć (chyba, że zna się skandynawskie języki, to wtedy nie trzeba umieć łączyć kropek, bo zapotrzebowania na język było wysokie) i być gotowym na wiele wymagań typowych dla korporacji (wadliwe i często stary systemy, powolne decyzje z uwagi na rozbudowaną strukturę, dużo sloganów i banerów, które nie zawsze odzwierciedlają codzienność, nagłe przypływy pracy z krótkimi terminami i nieustające oczekiwanie, że właśnie Ty poprawisz wszystko (continuous improvement)). W Łodzi jest mnóstwo departamentów, mniej lub bardziej istotnych. Tutaj znajduje się większość działu Operations (wszystkie operacje, tzw. back office banku) w różnych obszarach działalności firmy- obsługa kont, kredyty, sprzedaż/kupno nieruchomości, AML, Sankcje itp. Nie licząc wyjątków, to żaden z tych działów nie jest typowym "rocket science". Głównie chodzi o umiejętne klikanie właściwych klawiszy, wpisywanie właściwych tekstów, wprowadzanie właściwych danych, czasem dochodzi analiza otrzymanych materiałów... standard. Ciężko zatem oczekiwać, by firma płaciła za to kosmiczne pieniądze, bo w dużej mierze są to czynności, które może wykonać każdy. Niemniej odkąd pamiętam, to stawki nie były z kategorii "najniższa krajowa" tylko więcej. Czy to dużo? Zależy... jedni mówili, że ok. Inni mówili, że za mało. Faktem jest, że byli lub są tam pracownicy, którzy pracowali po 6,7 lub więcej lat. Byli także tacy, którzy znikali po roku do lepiej płatnej pracy. Nordea nigdy nie była w czołówce pracodawców na rynku jeśli chodzi o pensje i często otwarcie to było komunikowane- raczej celowali w środek tabeli. Podejrzewam, że na wejście teraz można wyciągnąć około 5k brutto za Junior Process Officera.
Ale można do tego dodać również punkty w kafeterii (które da się wymienić na pieniądze), całkiem atrakcyjne oferty benefitowe (niedrogi FitProfit w porównaniu do wielu miejsc, które kojarzę), dostęp do gigantycznej platformy nauczania (Udemy), gdzie dostępnych jest kilka tysiecy kursów z każdej dziedziny. Tutaj od razu dodam, żal z tego nie korzystać- bo jeśli ma się w sobie trochę zapału, to można wyciągnąć tam mnóstwo umiejętności praktycznych. Generalnie jeśli chodzi o rozwój, to każda korporacja daje mnóstwo narzędzi- trzeba tylko umieć z nich skorzystać. Jeśli jest się trochę zaradnym, to w Nordei można skakać po szkoleniach, zdobyć jakieś certyfikaty i wykorzystać to dalej. Pamiętam, że padały czasem głosy w stylu "ale trzeba mieć na to czas"- to już nie wina Nordei, tu się pracuje z reguły 8h i po temacie. Jeśli ktoś nie umie znaleźć czasu po pracy na rozwój, to już wyłącznie problem danej osoby. Pod tym względem na pewno plus dla firmy, bo nigdy nie blokowała ścieżki rozwoju.
Coś o zarządzaniu (liderzy ludzi, liderzy liderów, dyrektorzy i nie wiadomo kto jeszcze):
Jak to w korporacjach, drabinki sięgają dalej niż horyzont. Każdy zespół ma lidera, liderzy mają swojego przełożonego (head'a departamentu), ten często ma swojego przełożonego w kraju Skandynawskim, potem jest jeszcze czterech kolejnych i tak dalej... czym to skutkuje? Chaosem. Liderzy dostają pewną pulę decyzyjności (myślę, że nie taką małą). Poza typowym akceptowaniem urlopu, decydują o wysokości podwyżek, decydują o awansach. Powinni kierować zespołem i jego efektywnością. Słowo "powinni" jest kluczowe, bo bardzo często są to ludzie z przypadku- tzn. z wewnętrznej rekrutacji, co samo w sobie nie jest złe. Ale wadą jest to, że do zespołu od udzielania kredytów trafi liderka z wiedzą o AML, lub odwrotnie. Zespół dostaje kogoś, kto nie zna ich pracy i musi tym zarządzać. Tutaj jest loteria- jedni sobie poradzą i ogarną pracę. Inni będą tworzyli pozory zrozumienia i jakoś spróbują przetrwać.
Kasa, ogólny well-being i podsumowanie:
Z podwyżkami bywa różnie- raz do roku jest coroczna podwyżka, ale nie oznacza ona gwarancji jej otrzymania. Liderzy decydują, czy ktoś zasłużył- jeśli są obiektywni i profesjonalni to super- jeśli opierają się na swoich sympatiach- macie pecha. Jedni dostaną 3%, inni 0% a inni 9%. Oby liderzy Wam to wyjaśnili, bo inaczej nie nadają się na to stanowisko. Co jakiś czas można dostać awans- to tylko zmiana tytułu i pensji- obowiązki zazwyczaj są te same. Wtedy procenty idą do góry.
Jeśli chodzi o atmosferę- to tworzą ją tylko ludzie- nie firma. Jak trafisz do grupy fajnych ludzi, to na pewno się nie zawiedziesz. Ale są też toksyczne bagna, gdzie każdy mógłby wbić drugiej osobie nóż w plecy przy pierwszej okazji- nie przewidzisz tego, licz na szczęście.
Nordea robi też rózne wydarzenia, żeby przypomnieć ludziom, że o nich pamięta- to całkiem miłe.
W skrócie, warto wykorzystać firmę do zebrania wiedzy i iść dalej dzięki temu w świat. :)