Reklama

Rząd gasi pożar po podatkach Morawieckiego. Spalinowe auta znów na celowniku Brukseli

Choć koalicja rządząca ogłosiła odejście od opłat za samochody spalinowe, temat wciąż powraca jak niechciany dług. W dokumentach Krajowego Planu Odbudowy opłaty nadal widnieją, a Komisja Europejska nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji. Kierowcy słyszą zapewnienia o spokoju, ale w tle trwają negocjacje o kształcie reform, od których zależą miliardy złotych.

samochody-bruksela-morawiecki

Zamiast podatków – biogaz, ciepłownictwo i nowe kompromisy

Pierwotny plan przygotowany przez rząd PiS zakładał wprowadzenie opłat rejestracyjnych i środowiskowych dla pojazdów spalinowych, zgodnych z zasadą „zanieczyszczający płaci”. Pomysł wzbudził sprzeciw społeczeństwa i ryzyko polityczne, dlatego nowy rząd postanowił się z niego wycofać. W zamian powstał pakiet rozwiązań wspierających zieloną transformację – m.in. rozwój biogazu i biometanu, system aukcyjny dla instalacji OZE powyżej 1 MW oraz dekarbonizacja ciepłownictwa systemowego.

To kierunek mniej spektakularny medialnie, ale politycznie bezpieczniejszy. Trudno bowiem o większy błąd wizerunkowy niż podwyżki dla kierowców w kraju, w którym samochód jest dla wielu ludzi nie luksusem, lecz narzędziem przetrwania.

Bruksela gra na czas, Warszawa uspokaja

Mimo zmian w podejściu, kamień milowy dotyczący opłat od aut spalinowych nadal figuruje w KPO. Komisja Europejska wciąż analizuje polskie propozycje – część jej struktur jest gotowa zaakceptować nowy pakiet, inne wymagają dodatkowych uzgodnień. Dlatego rząd przesunął rozliczenie tej reformy na koniec 2026 roku.

Urzędnicy tłumaczą, że to techniczne rozwiązanie, a nie wycofanie się z deklaracji. Kamień milowy ma zniknąć wiosną przyszłego roku i zostać zastąpiony innym działaniem. Rząd traktuje to jako sukces – w realiach negocjacji z Brukselą każdy dodatkowy miesiąc to więcej przestrzeni do obrony narodowych interesów.

Zmiany w PIP zamiast ozusowania. Kolejny test zaufania

Podobny los spotkał inny kontrowersyjny punkt KPO – ozusowanie umów cywilnoprawnych. Polska zaproponowała w zamian wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, tak by mogła administracyjnie przekształcać umowy zlecenia i B2B w etaty. Cel pozostał ten sam: ograniczenie segmentacji rynku pracy i wzmocnienie stabilnych form zatrudnienia.

Stawka jest wysoka. Brak realizacji uzgodnionych kamieni milowych grozi karami finansowymi, które mogłyby sięgnąć miliardów złotych. Rząd zapewnia, że rozmowy są na finiszu – ale dopóki w dokumentach widnieją „podatki Morawieckiego”, kierowcy nie mogą mieć pewności, że temat naprawdę został zamknięty.

Źródło: money.pl

Oceń artykuł
3/5 (2)
Ładowanie ofert pracy...