Telefon od rekrutera jest zazwyczaj dobrą wiadomością. Może oznaczać, że przesłane CV zainteresowało pracodawcę i właśnie otwiera się szansa na rozmowę kwalifikacyjną. Tę naturalną nadzieję wykorzystują jednak oszuści, którzy podszywają się pod firmy, agencje zatrudnienia i osoby prowadzące rekrutację. Kontaktują się telefonicznie, przez SMS, WhatsApp, komunikatory lub media społecznościowe. Obiecują łatwą pracę, szybkie zatrudnienie i atrakcyjne wynagrodzenie, a następnie próbują zdobyć dane osobowe, nakłonić kandydata do płatności albo wciągnąć go w podejrzane operacje finansowe.

Fałszywe ogłoszenie nie zawsze wygląda amatorsko. Może zawierać logo znanej marki, poprawnie napisany opis stanowiska i dane osoby, która rzeczywiście pracuje w danej firmie. Oszuści potrafią skopiować elementy prawdziwej oferty oraz stworzyć pozory profesjonalnego procesu rekrutacyjnego. Wojewódzkie urzędy pracy ostrzegają, że takie działania są coraz lepiej przygotowane i mogą obejmować kilka etapów kontaktu z kandydatem.
Dlatego telefon od osoby przedstawiającej się jako rekruter warto potraktować z zainteresowaniem, ale nie bezkrytycznie. Sprawdzenie numeru, firmy i samej oferty zajmuje kilka minut. Może natomiast uchronić przed utratą pieniędzy, kradzieżą tożsamości lub wykorzystaniem rachunku bankowego do działań, których kandydat nie rozumie.
Dlaczego osoby szukające pracy są atrakcyjnym celem dla oszustów?
Podczas prawdziwej rekrutacji kandydat musi przekazać pewien zakres informacji o sobie. W CV znajdują się zazwyczaj imię i nazwisko, numer telefonu, adres e-mail, wykształcenie, doświadczenie zawodowe oraz historia zatrudnienia. Część osób umieszcza w nim również zdjęcie, dokładny adres zamieszkania, datę urodzenia lub inne dane, które nie zawsze są potrzebne na pierwszym etapie naboru.
To sprawia, że fałszywa rekrutacja jest wygodnym pretekstem do zadawania kolejnych pytań. Kandydat spodziewa się kontaktu, chce wypaść profesjonalnie i często stara się szybko wykonywać polecenia rekrutera. Może więc nie zauważyć momentu, w którym zwykła rozmowa o pracy zmienia się w próbę wyłudzenia.
Celem oszustów bywają nie tylko dane. Policja i urzędy pracy wskazują również na żądanie opłat za rzekome szkolenie, sprzęt, przygotowanie dokumentów lub uruchomienie stanowiska pracy. Pojawiają się też oferty zadań polegających na wykonywaniu przelewów, przyjmowaniu środków na własne konto albo przekazywaniu przesyłek. Takie „obowiązki” mogą prowadzić do wykorzystania kandydata jako pośrednika w przestępczym procederze.
Szczególnie kuszące bywają propozycje prostej pracy zdalnej, którą można wykonywać kilkadziesiąt minut dziennie za wynagrodzenie wyraźnie przewyższające stawki rynkowe. Policja opisywała schematy, w których odbiorca wiadomości miał skontaktować się z „rekruterem” przez WhatsApp i dalej postępować zgodnie z jego instrukcjami.
Telefon od rekrutera z nieznanego numeru – czy to od razu powód do obaw?
Nieznany numer sam w sobie nie świadczy o próbie oszustwa. Firmowi rekruterzy korzystają z telefonów służbowych, central, numerów komórkowych albo systemów do obsługi połączeń, których kandydat nie ma zapisanych w kontaktach. Znaczenie ma przede wszystkim cały kontekst rozmowy.
Prawdziwy rekruter powinien potrafić wyjaśnić, z jakiej firmy dzwoni, jakiego stanowiska dotyczy kontakt i skąd posiada dane kandydata. Jeżeli rozmowa jest następstwem wysłanej aplikacji, nazwa firmy i stanowiska powinny odpowiadać ogłoszeniu. Gdy kandydat nie pamięta danej oferty, może spokojnie poprosić o przesłanie jej treści na adres e-mail oraz podanie imienia, nazwiska i danych kontaktowych osoby prowadzącej nabór.
Podejrzana jest sytuacja, w której rozmówca unika konkretów, nie chce podać nazwy pracodawcy, twierdzi, że wszystkie szczegóły zostaną ujawnione dopiero po wykonaniu zadania lub natychmiast przenosi rozmowę na komunikator. Ostrożność powinno wzbudzić także ponaglanie: „oferta jest ważna tylko dzisiaj”, „musisz podać dane w tej chwili” albo „zostało ostatnie miejsce i trzeba od razu wpłacić pieniądze”.
Profesjonalna rekrutacja może przebiegać sprawnie, ale nie wymaga od kandydata rezygnacji z rozsądku. Można zakończyć połączenie i wrócić do rozmowy po zweryfikowaniu informacji. Uczciwa firma nie powinna mieć problemu z tym, że kandydat chce sprawdzić jej dane.
Jak sprawdzić numer telefonu podany przez rekrutera?
Pierwszym krokiem może być wpisanie numeru do wyszukiwarki internetowej. Warto sprawdzić, czy pojawia się on na oficjalnej stronie firmy, w stopce ogłoszenia, w profilu agencji zatrudnienia albo w publicznie dostępnych katalogach. Brak wyników nie oznacza jednak automatycznie oszustwa. Nowy numer służbowy może nie być jeszcze nigdzie opisany.
Pomocne są również serwisy gromadzące opinie o numerach. W bazie ktoto.info można sprawdzić numer telefonu i zobaczyć czy inni użytkownicy otrzymywali połączenia z tego samego numeru i jak je ocenili. Powtarzające się komentarze o fałszywych ofertach pracy, prośbach o przelew, podejrzanych linkach albo automatycznych wiadomościach są istotnym sygnałem ostrzegawczym.
Taką informację trzeba jednak traktować jako jeden z elementów weryfikacji, a nie niepodważalny dowód. Opinie mogą być niepełne, pomyłkowe lub dotyczyć numeru, który wcześniej należał do innego użytkownika. Sam numer wyświetlany na ekranie nie powinien być zatem jedyną podstawą zaufania.
Najbezpieczniej porównać kilka informacji jednocześnie: numer telefonu, adres e-mail, nazwę firmy, treść ogłoszenia oraz dane rekrutera. Im więcej elementów da się potwierdzić w niezależnych źródłach, tym mniejsze ryzyko, że kontakt został całkowicie sfabrykowany.
Sprawdź, czy firma rzeczywiście prowadzi taką rekrutację
Oszuści chętnie podszywają się pod rozpoznawalne marki, ponieważ ich nazwy automatycznie zwiększają wiarygodność oferty. Logo, zdjęcia biura i fragmenty opisów stanowisk można łatwo skopiować. Równie łatwo utworzyć adres internetowy, który różni się od prawdziwej domeny jedną literą lub dodatkowym znakiem.
CERT Polska przypomina, że współczesne fałszywe strony mogą bardzo dokładnie odwzorowywać wygląd znanych serwisów. Skopiowane mogą zostać kolory, logo, układ strony i inne elementy wizualne. Sama estetyka witryny nie jest więc dowodem jej autentyczności.
Najlepiej samodzielnie wejść na oficjalną stronę przedsiębiorstwa, bez korzystania z linku przesłanego przez rozmówcę. W zakładce „Kariera” lub „Oferty pracy” można sprawdzić, czy firma prowadzi nabór na wskazane stanowisko. W razie wątpliwości warto zadzwonić na numer centrali znaleziony niezależnie i poprosić o potwierdzenie, że wskazana osoba pracuje w organizacji oraz prowadzi rekrutację.
W przypadku mniej znanej firmy przydatne jest sprawdzenie jej danych w CEIDG lub KRS. Sama obecność przedsiębiorstwa w rejestrze nie gwarantuje uczciwości konkretnego kontaktu, ponieważ oszust może wykorzystać dane istniejącej organizacji. Pozwala jednak zweryfikować, czy nazwa, adres, forma prawna i inne informacje są ze sobą spójne.
Urzędy pracy rekomendują sprawdzanie firmy w publicznych rejestrach, weryfikowanie profilu rekrutera oraz zachowanie ostrożności wobec ofert zdecydowanie korzystniejszych od warunków spotykanych na rynku.
Adres e-mail rekrutera może powiedzieć więcej niż jego podpis
Wiadomość wysłana po rozmowie telefonicznej pomaga zweryfikować rozmówcę, ale tylko pod warunkiem, że kandydat dokładnie sprawdzi adres nadawcy. Profesjonalny podpis, logo i klauzulę informacyjną można skopiować. Ważniejsza jest domena znajdująca się po znaku „@”.
Jeżeli rekruter twierdzi, że reprezentuje dużą firmę, a pisze z przypadkowego, bezpłatnego konta pocztowego, należy poprosić o wyjaśnienie. Nie jest to jeszcze rozstrzygający dowód oszustwa. Niektóre małe firmy korzystają z popularnych skrzynek, a agencja może prowadzić nabór w imieniu innego pracodawcy. Trzeba jednak sprawdzić, czy nazwa agencji została podana, czy posiada ona własną stronę i czy firma potwierdza współpracę.
Szczególnie niebezpieczne są domeny łudząco podobne do prawdziwych. Różnica może polegać na przestawieniu liter, zastosowaniu innej końcówki lub dodaniu słowa „kariera”, „rekrutacja” czy „hr”. Linków do formularzy nie należy otwierać automatycznie. Najpierw trzeba sprawdzić pełny adres strony, a w razie wątpliwości wejść do systemu rekrutacyjnego przez oficjalną witrynę firmy.
CERT Polska wyjaśnia, że phishing polega na podszywaniu się pod osobę lub instytucję w celu wyłudzenia poufnych informacji albo skłonienia odbiorcy do określonego działania, na przykład otwarcia niebezpiecznego linku.
Jakie dane można bezpiecznie przekazać na początku rekrutacji?
Na pierwszym etapie pracodawca zwykle potrzebuje informacji pozwalających ocenić kwalifikacje oraz skontaktować się z kandydatem. Nie oznacza to, że osoba podająca się za rekrutera powinna od razu otrzymać skan dowodu osobistego, numer dokumentu, dane logowania do banku, kody autoryzacyjne lub szczegółowe informacje o rachunku.
UODO podkreśla, że dane kandydatów są przetwarzane w określonym celu rekrutacyjnym. Jeżeli nabór prowadzi agencja zatrudnienia, może ona pełnić rolę administratora danych i powinna zrealizować wobec kandydata obowiązek informacyjny. Kandydat ma więc prawo wiedzieć, kto zbiera jego informacje, w jakim celu będą wykorzystywane i jak długo mają być przechowywane.
Policja ostrzega, aby podczas wstępnej rekrutacji nie przesyłać skanów dokumentów osobistych ani innych ważnych dokumentów. Żądanie takich materiałów przed rozmową, bez jasnego uzasadnienia i bez potwierdzenia tożsamości pracodawcy, powinno zakończyć kontakt.
Trzeba również uważać na „formularze kadrowe” wysyłane jeszcze przed przyjęciem do pracy. Dokument może wyglądać profesjonalnie, ale prosić o znacznie szerszy zakres danych niż potrzebny do oceny kandydatury. Informacje wymagane dopiero przy zawieraniu umowy nie powinny być przekazywane przypadkowej osobie wyłącznie dlatego, że przedstawiła się jako rekruter.
Płatność za udział w rekrutacji to poważny sygnał ostrzegawczy
Kandydat nie powinien płacić za samo dopuszczenie do rozmowy, rozpatrzenie CV, rezerwację stanowiska czy obietnicę zatrudnienia. Podejrzane są również prośby o zakup sprzętu od wskazanego sprzedawcy, przelew „weryfikacyjny”, opłatę za przesyłkę materiałów lub wpłatę kaucji zwracanej po rozpoczęciu pracy.
Oszuści mogą zaczynać od niewielkiej kwoty, aby zbudować zaufanie i sprawdzić, czy ofiara wykonuje polecenia. Następnie pojawiają się kolejne płatności: za odblokowanie wypłaty, podwyższenie poziomu konta, rozliczenie podatku albo dokończenie zadania. W pewnym momencie kandydat może usłyszeć, że odzyska wszystkie wpłacone pieniądze dopiero po dokonaniu następnego przelewu.
GoWork zwraca uwagę, że żądanie tak zwanej opłaty rekrutacyjnej powinno natychmiast wzbudzić podejrzenia kandydata. Jeżeli oferta wymaga wysłania pieniędzy przed podpisaniem umowy i rzeczywistym rozpoczęciem pracy, najlepiej przerwać kontakt oraz zachować wiadomości i dane użyte do płatności.
„Praca” polegająca na przelewach, zakładaniu kont lub przesyłaniu paczek
Szczególnie ryzykowne są propozycje, w których kandydat ma udostępnić swój rachunek bankowy, przyjmować środki od innych osób, przekazywać je dalej lub wypłacać w gotówce. Rzekomy pracodawca może tłumaczyć, że jest to test, obsługa klientów zagranicznych, rozliczanie zamówień albo pomoc w uruchomieniu polskiego oddziału.
Nie należy także zakładać kont bankowych, rachunków w serwisach płatniczych, profili na giełdach kryptowalut ani innych kont użytkownika według instrukcji niezweryfikowanego rekrutera. Przekazanie dostępu, kodu SMS lub możliwości zdalnego sterowania urządzeniem może skończyć się utratą pieniędzy i wykorzystaniem danych do kolejnych nadużyć.
Podejrzenia powinna wzbudzić również praca polegająca na odbieraniu, przepakowywaniu i dalszym wysyłaniu przesyłek bez jasnej informacji, co znajduje się w środku i dlaczego firma nie korzysta z profesjonalnego magazynu. Policja wskazuje, że oferty związane z przelewami lub pakowaniem przesyłek mogą być przykrywką dla poważniejszej działalności przestępczej.
Najczęstsze sygnały, że „rekruter” może być oszustem
Pojedynczy nietypowy element nie zawsze przesądza o fałszywej ofercie. Ryzyko gwałtownie rośnie jednak wtedy, gdy kilka sygnałów występuje jednocześnie. Warto przerwać rozmowę i rozpocząć dokładną weryfikację, gdy:
- wynagrodzenie jest wyjątkowo wysokie w stosunku do prostych obowiązków i braku wymagań;
- zatrudnienie jest oferowane natychmiast, bez normalnej rozmowy i sprawdzenia kwalifikacji;
- rozmówca nie podaje pełnej nazwy firmy, stanowiska ani miejsca publikacji ogłoszenia;
- kontakt odbywa się wyłącznie przez WhatsApp, Telegram lub inny komunikator;
- rekruter naciska na szybką decyzję i nie pozwala spokojnie przeczytać dokumentów;
- pojawia się prośba o przelew, zakup sprzętu, opłatę za szkolenie lub „weryfikację” konta;
- kandydat ma przesłać skan dowodu, selfie z dokumentem albo dane bankowe na początku naboru;
- link prowadzi do strony o podejrzanym adresie, imitującej znaną firmę lub portal rekrutacyjny;
- zakres obowiązków obejmuje przyjmowanie pieniędzy, wykonywanie przelewów, zakładanie kont albo przekazywanie paczek;
- rozmówca unika kontaktu przez oficjalny adres firmy i odmawia potwierdzenia swojej tożsamości.
Rządowy serwis poświęcony kompetencjom cyfrowym ostrzega, że propozycja pracy od zaraz, bez przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej, może służyć wyłudzeniu danych. Zdrowy proces rekrutacyjny powinien dać kandydatowi możliwość zadawania pytań, poznania firmy i zapoznania się z warunkami zatrudnienia przed przekazaniem wrażliwych informacji.
Jak bezpiecznie zweryfikować rekrutera krok po kroku?
Po otrzymaniu podejrzanego telefonu nie trzeba natychmiast oskarżać rozmówcy o oszustwo. Wystarczy spokojnie zebrać informacje. Najpierw warto zapisać numer telefonu, imię i nazwisko rekrutera, nazwę firmy, stanowisko oraz adres strony, na której opublikowano ofertę.
Następnie należy:
- wyszukać numer telefonu i sprawdzić dostępne opinie na jego temat;
- odszukać oficjalną stronę przedsiębiorstwa bez korzystania z przesłanego linku;
- sprawdzić, czy oferta znajduje się w zakładce kariery lub na profilu firmy w portalu rekrutacyjnym;
- porównać domenę adresu e-mail z oficjalną domeną przedsiębiorstwa;
- zweryfikować firmę w CEIDG albo KRS;
- sprawdzić profil zawodowy rekrutera i ocenić, czy jego historia wygląda wiarygodnie;
- w razie wątpliwości zadzwonić do firmy na numer znaleziony niezależnie;
- nie przekazywać dokumentów ani pieniędzy do czasu potwierdzenia kontaktu.
Warto także wrócić do własnej historii aplikacji. Kandydaci wysyłający wiele CV mogą nie pamiętać wszystkich ogłoszeń, co ułatwia oszustowi przekonanie ich, że kontakt jest odpowiedzią na wcześniejsze zgłoszenie.
Prosty arkusz lub lista z nazwą firmy, stanowiskiem, datą aplikacji i linkiem do oferty znacznie ułatwia późniejszą kontrolę. Kiedy zadzwoni prawdziwy rekruter, kandydat może szybko odnaleźć ogłoszenie i przypomnieć sobie jego warunki. Gdy nazwa firmy nie pojawia się w historii wysłanych aplikacji, warto zapytać, skąd rozmówca uzyskał numer telefonu i CV.
Co zrobić, gdy podejrzewasz próbę oszustwa?
Najważniejsze jest przerwanie kontaktu, zanim zostaną przekazane kolejne dane lub pieniądze. Nie należy wdawać się w długą dyskusję ani próbować samodzielnie „łapać” oszusta. Warto natomiast zachować dowody: numer telefonu, wiadomości SMS, e-maile, zrzuty ekranu, adresy stron, numery rachunków i potwierdzenia płatności.
Podejrzaną ofertę trzeba zgłosić administratorowi portalu, na którym została opublikowana. Dzięki temu może zostać usunięta, zanim skontaktują się z nią kolejne osoby.
Podejrzane wiadomości i strony phishingowe można zgłaszać do CERT Polska. SMS zawierający podejrzany link można przekazać na numer 8080, natomiast inne incydenty zgłaszać za pomocą oficjalnego formularza CERT Polska. W przypadku utraty pieniędzy, przekazania dokumentów lub podejrzenia popełnienia przestępstwa należy również skontaktować się z policją.
Jeżeli kandydat podał dane karty, bankowości elektronicznej lub kod autoryzacyjny, powinien jak najszybciej zadzwonić do banku, korzystając z oficjalnego numeru. Gdy przesłał skan dowodu lub szeroki zakres danych osobowych, powinien rozważyć zastrzeżenie numeru PESEL oraz zgłoszenie nieuprawnionego wykorzystania danych. Zastrzeżenie PESEL jest bezpłatne i może zostać wykonane między innymi w systemie mObywatel lub w urzędzie.
Warto też ostrzec prawdziwą firmę, pod którą podszywali się przestępcy. Organizacja może opublikować komunikat, zgłosić fałszywą domenę i poinformować innych kandydatów o trwającej kampanii.
Ostrożność nie powinna oznaczać rezygnacji z dobrych ofert
Telefon od nieznanego numeru często rzeczywiście prowadzi do ciekawej rozmowy o pracy. Celem weryfikacji nie jest więc traktowanie każdego rozmówcy jak przestępcy. Chodzi o zachowanie równowagi między otwartością na możliwości zawodowe a ochroną własnych danych i pieniędzy.
Wiarygodny rekruter przedstawi się, poda nazwę organizacji, wyjaśni powód kontaktu i pozwoli kandydatowi sprawdzić informacje. Nie będzie wymagał natychmiastowego przelewu ani przekazania dostępu do rachunku. Powinien także rozumieć, że kandydat chce potwierdzić ofertę przez oficjalną stronę lub centralę firmy.
Rynek pracy coraz częściej wykorzystuje szybkie kanały komunikacji. Pierwszy kontakt może przyjść przez telefon, SMS, media społecznościowe albo komunikator. Niezależnie od kanału warto przestrzegać tej samej zasady: im bardziej atrakcyjna wydaje się oferta i im większa jest presja na natychmiastową decyzję, tym dokładniej należy ją sprawdzić.
Weryfikacja numeru w serwisie takim jak ktoto.info, sprawdzenie domeny adresu e-mail, potwierdzenie rekrutacji na stronie pracodawcy i kontakt z firmą zajmują zwykle mniej czasu niż przygotowanie CV. Te kilka minut może jednak zdecydować o tym, czy rozmowa stanie się początkiem nowej pracy, czy początkiem poważnych problemów.
Artykuł sponsorowany