Pracowałem w tej firmie około 1,5 roku (umowa zlecenie, dział obsługi klienta Plusa) i mam mieszane uczucia. Nie pracuję tam od kwietnia 2019. Generalnie uważam, że praca jest bardzo w porządku gdy łączysz ją ze studiami. Trudno mi wymienić inną pracę z takimi samymi pieniędzmi i możliwością ustalania elastycznego grafiku. Zasady dotyczące wypłaty były proste: stawka minimalna za godzinę + premie (głównie za sprzedaż oraz za liczbę wyrobionych godzin dla ambitnych). Więc jeżeli ktoś miał umiejętności sprzedażowe, to wręcz firma robiła wszystko by umożliwić mu się spełniać w tej kwestii (kontrolerzy/kierownicy również dostawali premie za spełnione cele sprzedażowe "podopiecznych"), a jeżeli ktoś takich umiejętności nie miał lub mu się nie chciało to mógł po prostu klepać godziny ile tylko chciał. Praca nauczyła mnie kontaktu z klientem, szczególnie z tym trudnym/roszczeniowym oraz pewnego rodzaju umiejętności szkoleniowych (były organizowane różnego rodzaju szkolenia dla chętnych). To są umiejętności, które cenię sobie do dzisiaj i przydają mi się cały czas (aktualnie karierę robię w branży e-commerce/marketingu). Praca również nie należała do ciężkich, po szkoleniu i miesiącu spędzonym na słuchawce właściwie znałeś 90% tematów z którymi dzwonili klienci, także nie trzeba było się również wysilać umysłowo. W biurze z udogodnień:
- "relatywnie" wygodne fotele (to nie Herman Miller Aeron, ale i tak w porównaniu z innymi miejscami gdzie sobie dorabiałem było naprawdę nieźle, plecy nie bolały nawet po 14h godzinach pracy),
- w zimie ciepło, w lato klimatyzacja
- teoretycznie dostępne ps3 oraz flipper GOT (ale w praktyce nawet nie było czasu na jakiekolwiek rozrywki)
- duży parking (na którym wiecznie brakowało miejsca, ale koniec końców zawsze zaparkowałem auto)
Teraz przejdziemy do minusów, których jest naprawdę sporo. Pierwszy typowy dla korporacji. Pojawiało się dużo różnych pomysłów/zmian/wszystkiego co po prostu nie działało. W połączeniu z leżącymi i kwiczącymi kadrami robił się duży problem komunikacyjny. Więc często gęsto dowiadywałem się o tym, że "złamałem" jakiś punkt regulaminy nie wiedząc o tym, że on istnieje. Szkolenia z nowinek usług często robione na (usunięte przez administratora) i nie poruszały właściwie problemu zagadnienia (a potem tłumacz się przed klientem). Często gęsto wypłaty pojawiały się absurdalnie późno, raz dostałem wypłatę 24. dnia miesiąca, ale wypłaty pojawiające się po 15. danego miesiąca to był standard. Wiem, że współpracownicy b2b zawsze mieli wypłatę przed 10. miesiąca. Jeżeli chodzi o kontrolerów (starszych konsultantów/opiekunów) to zależy jak się trafiło. Niektórzy byli mili, ale właściwie na tym się kończyły ich zalety, niektórzy byli wyniośli i wręcz oburzeni, że ośmieliłeś przeszkodzić im w obowiązkach, a niektórzy nawet nie ukrywali faktu, że cię nie lubią. Kierownictwo zostało już opisane tutaj. Ogólnie rozumiem, że zarządzanie takim działem to orzech ciężki do zgryzienia, ale rzadko można było się z nimi porozumieć poza krzykiem i wyniosłością. Praca przez 1,5 roku mnie odmóżdżyła, klienci dzwoniący na infolinię to raczej albo bardzo prosty typ człowieka albo roszczeniowy, którego przez kilka minut trzeba najpierw uspokoić by dojść do sedna problemu i go rozwiązać. Nie pomagał fakt, że konsultantów zazwyczaj było za mało i normą było, że klient czekał 20-30 minut na połączenie. Sporo rzeczy nie byliśmy w stanie zrobić i trzeba było pisać reklamacje, na które rozpatrzenie klient czekał kolejne 30 dni. Praca jest tego typu, że wstajesz rano i myślisz sobie "o jeżu, jaką ja mam beznadziejną robotę, nie chce mi się tam iść", ale idziesz i klepiesz kolejne godziny. Na każdym kroku przez opiekunów i innych konsultantów byłeś utwierdzany, że praca jest "chu*owa, ale pieniądz nie jest taki zły, ale nigdzie indziej nie będzie lepiej" i trwasz w takiej stagnacji.
Jeszcze chciałem poruszyć temat mojego zakończenia współpracy z TCC. Przez 1,5 roku jak pracowałem realizowałem około 70-80h w miesiącu. Oczywiście jest to niezgodne z zapisami w umowie, ale nikt nigdy nie robił problemu z tego powodu, szczególnie, że miałem jakieś wyniki sprzedażowe. W lutym 2019, zmieniła się "góra", pojawiły się nowe zasady i wyleciały osoby, które praktycznie nie pracowały. Nadal nikt mi nie zwrócił uwagi na małą liczbę godzin. Przyszedłem w maju do pracy, próbowałem się zalogować do stanowiska i nie udało mi się. Po wizycie na "podeście" dowiedziałem się, że mam się stawić w pracy o 9:00 w poniedziałek i wtedy główny kierownik dał mi do podpisania natychmiastowe wypowiedzenie za złamanie warunków współpracy. 14 dniowy okres wypowiedzenia nie obowiązuje, bo usłyszałem, że tak, że możemy współpracować jeszcze 14 dni, ale nie dostanę żadnych zleceń, ergo zero pieniędzy. Także szkoda, że nikt mi nie powiedział wcześniej, że mogę się rozglądać za nową pracą, tylko stało się to tak nagle. To jest ten brak komunikacji i beznadziejne kadry o których pisałem wcześniej (usunięte przez administratora)