Niestety, "jak zwał tak zwał" nie jest. Niezrozumienie różnicy pomiędzy umową o pracę a umową o dzieło/zleceniem wynika chyba z braku świadomości prawa wśród młodych Polaków.
Pierwsza sprawa: w podpisanej z BC umowie masz zapisy, wg których:
1. świadczysz usługi w miejscu i czasie wskazanym przez BC,
2. nie możesz zlecić wykonania usługi osobie trzeciej
takie ograniczenia w umowach o zlecenie/dzieło nie powinny się w ogóle znaleźć. Jeżeli umowa ma w sobie takie zapisy i nazywa się umową o zlecenie lub jest umową pomiędzy BC a firmą, to jest ona niezgodna z prawem. Podobnie nie powinno być nad osobą wykonującą usługi na podstawie wspomnianych umów tzw. kierownika/kierowników. Jeżeli więc wykonujesz umowę w miejscu i czasie wskazanym przez zleceniodawcę, pod jego ścisłym nadzorem i kontrolą, nie masz możliwości zlecenia wykonania usługi osobie trzeciej, to powinieneś mieć umowę o pracę.
Dodatkowo zastanówmy się na kwestią taką, czy rzeczywiście mając założoną jednoosobową działalność i podpisaną umowę z BC jesteś jeżeli chodzi o stan fatyczny pracownikiem najemnym, czy prawdziwym przedsiębiorcą. Wg mojej oceny, raczej tym pierwszym, ponieważ:
1. masz wpisany zakaz konkurencji w podpisanej umowie,
2. nie możesz zlecić wykonania usługi innej osobie,
3. nie musisz zabiegać o kontrahenta, to, że BC będzie dawało Ci zlecenia jest raczej pewne,
4. nie ponosisz kosztów na reklamę swoich usług itp.
A teraz sumując te dwie sprawy. Skoro jesteś pracownikiem najemnym, powinieneś mieć podpisaną umowę o pracę. Jeżeli nie masz, jest to łamanie prawa przez pracodawcę. Wiadomo, że dla pracodawcy są to mniejsze koszty, mniej obowiązków, ale też przerzucanie odpowiedzialności za rozliczenia z ZUS i US na osobę, która de facto nie jest przedsiębiorcą. Dla niektórych pracowników oznacza to wyższe zarobki niż w normalnej umowie o pracę... fajnie, ale:
nie masz płatnego urlopu,
gdy zachorujesz na dłuższy okres czasu i nie odłożyłeś kasy, masz problem - ZUS wypłaca grosze, inna osoba (mimo iż masz firmę i mógłbyś komuś innemu zlecić wykonanie usług) za Ciebie do pracy nie przyjdzie
za nadgodziny, niedziele i święta nie masz wypłacanej większej stawki,
gdy zrobisz jakiś błąd w rozliczeniach z urzędami masz to na swojej głowie.
Jakie są natomiast dla pracodawcy skutki obchodzenia prawa szerokim łukiem. Gdyby jakiś były pracownik/pracownica zdecydował/zdecydowała się złożyć do sądu pozew o ustalenie stosunku pracy, to trzeba takiej osobie wypłacić nadgodziny, niedziele i święta, Dodatkowo, jeżeli taka osoba odprowadzała ZUS w kwocie mniejszej niż powinna lub nawet w normalnej, to pracodawca powinien nie dość, że wyrównać różnicę, to również takiej osobie to co ona wpłaciła - zwrócić.
Jeszcze bardziej bolesne finansowo dla BC byłoby gdyby taka osoba złożyła wniosek o kontrolę do PIP. Ten urząd w przypadku stwierdzenia stosunku pracy mimo podpisania umów o dzieło/zlecenie przede wszystkim mógłby nałożyć karę za każdą taką umowę w kwocie od 1 do 30 tysięcy złotych. Pomnóżmy to teraz przez liczbę osób - 500? 600? Robi się ładna kwota.
I właśnie z tych powodów od lutego są wprowadzone pewne zmiany, a nie ponieważ dobrzy wujkowie [usunięte przez moderatora] i [usunięte przez moderatora]. mieli taki kaprys i tak lubią konsultantów i konsultantki. Dlatego cały ten teatrzyk podczas wizyty, gdzie zauroczonym przez dobrych wujków osobom rozdano do podpisania pewne oświadczenie.
I żeby nie było: nie twierdzę, że praca tu jest zła, bo nie jest. Nie twierdzę też, że jest super - bo nie jest. Jest znośnie, można zarobić gdy wie się, jak sprzedawać/jak windykować i gdy człowiek się nie leni. I niestety w 99% miejsc pracy zatrudnia się wg umów nie zgodnych ze stanem faktycznym, co niestety tylko świadczy o poziomie przestrzegania prawa w naszym pięknym kraju.
Jak komuś będzie się to chciało czytać to gratuluję ;)