Opinie o Piotr Jakubowski Pepita w Kraków

Poniżej znajdziesz opinie byłych i aktualnych pracowników o firmie Piotr Jakubowski Pepita. Przeczytasz tutaj również opinie kandydatów do zatrudnienia w Piotr Jakubowski Pepita o przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej.


Branże: Pozostałe - sprzedaż detaliczna

Najnowsze opinie pracowników, klientów i kandydatów do pracy o Piotr Jakubowski Pepita w Kraków

2 mendadzerka
Były pracownik
 Pytanie

"Dziewczyny, czemu nie dbacie o to, by po zamknięciu w sklepie błyszczało, aż tak ciężko?" Tak, aż tak ciężko, tym bardziej, że nie ma się za to płacone. Jak już zaczęłam temat Pani U., to poruszę temat reklamacji, które nas jako pracowników przyprawiały o mdłości. Ciągła sytuacja, że menadżerka zapomniała o jakieś reklamacji, zgubiła torebkę z reklamacjami, albo rozpatrzyła to negatywnie, była codziennością. Jednak to my, jako pracownice, byłyśmy na pierwszej linii frontu. My musiałyśmy dzwonić do klientek, by mówić im, że nie naprawimy torebki, bo decyzja jest negatywna, my musiałyśmy słuchać narzekań klientek. Decyzja o reklamacji była często podejmowana w biegu przez telefon, przez tzw. dział reklamacji, czyt. Menadżerka. Teksty: "O Boże, to znowu ta baba z tej reklamacji, nie wiem, spróbuj jej zaproponować zwrot 50 złotych, by sama sobie tę torebkę naprawiła, a jak się będzie dalej rzucać, to dzwoń" były codziennością. Ciężki kontakt z szefostwem był normą, nie odbieranie telefonów, kiedy nie było wypłat, przychodziły zezłoszczone klientki (szczerze to im się nie dziwię, bo firma się nimi kompletnie nie interesowała, tylko w trakcie zakupów). Nas, pracowników, nastawiali do nich negatywnie, nazywając je, klientki, wariatkami, byśmy czasami nie były dla nich miłe, kazali nam wciskać im jakieś beznadziejne oferty, jak ta powyższa za zwrot kosztów i napraw sobie sama, ale wcześniej zatrzymamy torebkę na pół roku, udając, że coś z nią robimy, a tak naprawdę, to kierowniczka gdzieś ją zapodziała w garażu. Rzeczy, które przychodziły w dostawach, potrafiły nie raz śmierdzieć, jakby rzeczywiście były znalezione po długim czasie w garażu. Buty często już wcześniej używane wystawiane na sklep, włoska jakość, żeby nie było. Biżuteria z chińczyka, z niklem, uczulająca i czerniejąca, ale jak klientka wracała z tym problemem, to jej wina, bo przecież smarowała dziurki balsamem albo psikała się perfumami specjalnie na kolczyka. Oprócz samego funkcjonowania sklepu, lenistwo kierowniczki prowadziło do problemów z organizacją pracy pracowników. Liczne opóźnienia z grafikami wynikały z faktu, że kierowniczka czekała z akceptowaniem grafiku do samej niedzieli wieczór i często akceptowała te grafiki na poniedziałek, wtorek, a resztę tygodnia dostawaliśmy na bieżąco. Niestety odpowiedzialność za te opóźnienia nie spadała na pożal się Boże menadżerkę, tylko na jedną z pracownic, która układała grafiki (która informowała nas za każdym razem, że jest opóźnienie przez brak akceptacji). Grafiki tak naprawdę nie dawały 100% pewności, że tak będziemy pracować. Często dostawałyśmy wiadomość np. 15 przed zaczęciem pracy, że no słuchaj, nie ma ruchu, przyjdź na 15, a była 11. Nie mieszkam blisko centrum, więc często dostawałam tę wiadomość, jak już byłam w drodze do pracy, i traciłam czas na nieudolny dojazd i czekanie na zmianę, a często okazywało się, że tego dnia w ogóle nie szłam do pracy. Ostatnie, co nasi pracodawcy szanowali, to nasz czas i zdrowie. Skoro zaczęłam mówić o zdrowiu, to już skończę ten temat. Przez prawie rok pracy mój stan zdrowia pogorszył się i do tej pory ciągną się za mną super gratis, który dostałam od pracodawcy w postaci rozwalonego organizmu. Z początkiem pracy (czyt. (usunięte przez administratora) wróciły do mnie stany lękowe, ataki paniki, które atakowały mnie po każdym telefonie od Pana Piotra. Ciągły stres, że nie idzie sprzedaż, czy na pewno dobrze zamknęłam sklep, czy na pewno pracuję wystarczająco, czy zaraz nie dostanę telefonu z OPR, kiedy były nowe dziewczyny na zmianie i nie było skore do takiej pracy, ciągłe nagabywanie ich, by coś robiły, bo ja potem dostawałam kolokwialnie mówiąc zjebę, i musiałam się nasłuchiwać, jak okropne są i czemu nic nie robią. Na hasło reklamacja od klientki, aż ściskał brzuch. Jeśli chodzi o zdrowie fizyczne, liczne żylaki, pajączki i problemy z ukrwieniem nóg. Spowodowane były tym, że jak nie było nas wystarczająco do pracy, to 60h stania bez przerw tygodniowo było normą. Brak normalnych przerw na posiłek też, podjadanie za ladą ciastek, batonów i słodyczy było normą w naszej diecie. Jednak gdy był natłok klientów, nawet na to nie można było liczyć. Spowodowało to liczne zaburzenia odżywiania, ciągłe chudnięcie, zajadanie po nocach ogromnych porcji jedzenia za cały dzień pracy. Odwodnienia, częste zapalenia pęcherza przez horendalnie niskie temperatury w sklepie, chociaż szefostwo twierdziło, że 10 stopni na zewnątrz to prawie jak we Włoszech i drzwi zdecydowanie muszą być otwarte, ale bez ogrzewania, bo ciepło jest, a trzeba oszczędzać. Doprowadziło to często do licznych chorób, które nie raz ciągną się za nami. Odkąd zwolniłam się z Pepity, mam ciągle chore zatoki i nie mogę się z tego wyleczyć, problemy ze stawami, ciągłe bóle w kręgosłupie. A przypomnę, mam 20 lat :) Tak o nas dbali, że dali nam pamiątkę do końca życia. I to za darmo!!!

.
Pracownik

Ja swoją pracę bardzo lubię, dobrze mi płacą, a szefostwo jest wobec mnie w porządku. Zaszczutymi pieskami są dziewczynki, które dopiero odkryją, że NIKT nie będzie płacił komuś za stanie i "ładne wyglądanie". Każdy pracodawca się ze mną zgodzi; no chyba, że akurat TO należy do głównych obowiązków :) świat zszedł na psy. Ludzie są wielce zdziwieni, że przychodząc do roboty muszą wykonać określone obowiązki. Tak czy inaczej, moja przygoda z Pepitą trwa już dłuższy czas, nie narzekam, i tak jak w każdej firmie - ma ona swoje plusy i minusy. Spokojnie co miesiąc wybrabiam etat, czasami i ponad, będąc jednocześnie studentką. Dużo daje "usamodzielnienie się" i chodzenie samemu na zmiany. Jeżeli czegoś nie rozumiałam, to pytałam nawet po kilka razy (nauka obsługi systemu). Wystarczy chcieć i samemu się zainteresować, a nie fałszywie przytakiwać. Praca lekka, wypłaty przychodzą w terminie, dziewczyny przemiłe, do łazienki chodzę kiedy potrzebuję ;)

anonim
Inne

A powiedz jakie można mieć zaplecze w CV i ogólnie porównanie będąc jeszcze studentką? :D z tego co czytam w innych opiniach raczej często pracowały tu osoby uczące się? nawet w opinii sprzed 5ciu lat się taka fraza zawarła. Ciekawi mnie od czego to zależy ze komuś jednak praca nie podchodzi? Zaoczne vs dzienne? Ktoś pisał ze mu ciężko było pól etatu ogarnąć

Była pracownica Kraków
Pracownik
 Pytanie

Hej trochę zbierałam się z ta opinia. Wszystkie poprzednie opinie to prawda (negatywne) przyszłam tam z doświadczeniem w handlu i stawka tez mi odpowiadała. Grafiki, szefostwo, atmosfera- wszystkie opinie to prawda a pracownice maja osobna grupę na której komentują działania szefowej to już samo mówi o wszystkim. Firma przyjazna studenta wiadomo czemu. Ja przyszłam tam jako świeżo dorosła osoba i po tej pracy kilka miesięcy nie podjęłam się żadnej innej pracy. Nigdy nie zostałam tak psychicznie skrzywdzona. Uciekajcie. Problemem jest (usunięte przez administratora) posłuch, kamery niestety prawda. Każdy ruch na kamerach jest monitorowany a jeśli cokolwiek jest nie okej to w kilka sekund dostaniecie telefon gdzie szefowa od góry do dołu miło poinformuje was ze nie jesteście zaangażowane. Praca stojąca wiele godzin bez telefonu a w środku lata pracownice są w bluzach lub swetrach bo jest tak zimno. Luksusowe produkty? Przyjeżdzają w workach na (usunięte przez administratora) zwroty były non stop i nikt nie chciał się nimi zająć. Cały czas dzwonił telefon klientów którzy czuli się (usunięte przez administratora) bo torebki były uszkodzone. Odzież wyglada jak outlet ccc sprzed wielu lat a jedyne klientki to starsze panie wierzące ze wspierają dobra firmę i jakościowa. W tej kwocie dostaniecie mnóstwo świetnych polskich produktów. Ale nie o tym chciałam napisać. Rotacja pracowników jest szalona…telefon ze masz zostać dodatkowe kilka godzin to norma. Jednak moment w którym ja nie wytrzymałam- kilka krotnie zdarzyło się ze po rozmowach telefonicznych z szefowa która oglądała mnie przez kamery płakałam w lokalu (nie zamieszczę jakiego słownictwa uzywa ale to jest chore) to nie są warunki do godnej pracy, nie liczcie na szacunek lub miła atmosferę a raczej terror. W pewnym momencie psychicznie nie dałam rady dzięki Bogu miałam umowę zlecenie. Rozwiązałam z firma umowę i czekałam na ostatnia wypłatę która przyszła spóźniona (co jest nie zgodne z prawem) oraz obcięta o bardzo duża kwotę. Gdy zobaczyłam przelew na moim koncie załamałam się bo to była jedyna moja motywacja w tym horrorze…gdzie zniknęły moje pieniądze? Cóż podpisujac umowę czytajcie dokładnie na jakie kary finansowe się zgadzacie no i oczywiście nie macie prawa wypowiadać się o firmie czy jej działaniu bo spotka was to samo. Próbowałam kontaktować się mailowo z firma lub pracownicami jednak nic to nie dało. Mimo ze codziennie przychodząc do pracy podpisywałam się ile godzin pracuje no i byłam caly czas nagrywana dostałam grosze z tego co zarobiłam i zostałam (usunięte przez administratora) Wtedy jako młoda osoba nie potrafiłam zawalczyć o siebie i stałam się ofiara (usunięte przez administratora) a skutki odczuwałam jeszcze kilka miesięcy później. Mimo ze minęło sporo czasu i przez ten czas pracowałam w innych miejscach nigdy nie zapomnę pracy w pepita było to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Lepiej nie udostępniać imion na co nalega pani Joanna bo zaraz firma będzie chciała walczyć o swoje dobre imię…ciekawe jak obronią się z tak dużej ilości ofiar (usunięte przez administratora) Dobre opinie są tu pisane przez podstawione osoby no panią joanne która próbuje bronić się ze nikt nie płaci za używanie telefonu i siedzenia a sama na ladzie podczas zmiany je zestawy z mcdonald które napewno pięknie pachną na cały lokal. Życzę firmie jak najszybszego zamknięcia bo to najgorsze doświadczenia z praca jakich doświadczyłam.

Celina
Inne
@J.

No ale to się legitnie w końcu stało mimo wszystko? Ktoś tu doszukiwał się informacji już na samej rozmowie, jeśli faktycznie ktoś nie był tego świadomy to gdzieś indziej jest w ogóle jakieś potwierdzenie, że może do tego dojść? Nikt się nie rościł?

Była pracownica Kraków
Pracownik
 Pytanie

Hej trochę zbierałam się z ta opinia. Wszystkie poprzednie opinie to prawda (negatywne) przyszłam tam z doświadczeniem w handlu i stawka tez mi odpowiadała. Grafiki, szefostwo, atmosfera- wszystkie opinie to prawda a pracownice maja osobna grupę na której komentują działania szefowej to już samo mówi o wszystkim. Firma przyjazna studenta wiadomo czemu. Ja przyszłam tam jako świeżo dorosła osoba i po tej pracy kilka miesięcy nie podjęłam się żadnej innej pracy. Nigdy nie zostałam tak psychicznie skrzywdzona. Uciekajcie. Problemem jest (usunięte przez administratora) posłuch, kamery niestety prawda. Każdy ruch na kamerach jest monitorowany a jeśli cokolwiek jest nie okej to w kilka sekund dostaniecie telefon gdzie szefowa od góry do dołu miło poinformuje was ze nie jesteście zaangażowane. Praca stojąca wiele godzin bez telefonu a w środku lata pracownice są w bluzach lub swetrach bo jest tak zimno. Luksusowe produkty? Przyjeżdzają w workach na (usunięte przez administratora) zwroty były non stop i nikt nie chciał się nimi zająć. Cały czas dzwonił telefon klientów którzy czuli się (usunięte przez administratora) bo torebki były uszkodzone. Odzież wyglada jak outlet ccc sprzed wielu lat a jedyne klientki to starsze panie wierzące ze wspierają dobra firmę i jakościowa. W tej kwocie dostaniecie mnóstwo świetnych polskich produktów. Ale nie o tym chciałam napisać. Rotacja pracowników jest szalona…telefon ze masz zostać dodatkowe kilka godzin to norma. Jednak moment w którym ja nie wytrzymałam- kilka krotnie zdarzyło się ze po rozmowach telefonicznych z szefowa która oglądała mnie przez kamery płakałam w lokalu (nie zamieszczę jakiego słownictwa uzywa ale to jest chore) to nie są warunki do godnej pracy, nie liczcie na szacunek lub miła atmosferę a raczej terror. W pewnym momencie psychicznie nie dałam rady dzięki Bogu miałam umowę zlecenie. Rozwiązałam z firma umowę i czekałam na ostatnia wypłatę która przyszła spóźniona (co jest nie zgodne z prawem) oraz obcięta o bardzo duża kwotę. Gdy zobaczyłam przelew na moim koncie załamałam się bo to była jedyna moja motywacja w tym horrorze…gdzie zniknęły moje pieniądze? Cóż podpisujac umowę czytajcie dokładnie na jakie kary finansowe się zgadzacie no i oczywiście nie macie prawa wypowiadać się o firmie czy jej działaniu bo spotka was to samo. Próbowałam kontaktować się mailowo z firma lub pracownicami jednak nic to nie dało. Mimo ze codziennie przychodząc do pracy podpisywałam się ile godzin pracuje no i byłam caly czas nagrywana dostałam grosze z tego co zarobiłam i zostałam (usunięte przez administratora) Wtedy jako młoda osoba nie potrafiłam zawalczyć o siebie i stałam się ofiara (usunięte przez administratora) a skutki odczuwałam jeszcze kilka miesięcy później. Mimo ze minęło sporo czasu i przez ten czas pracowałam w innych miejscach nigdy nie zapomnę pracy w pepita było to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Lepiej nie udostępniać imion na co nalega pani Joanna bo zaraz firma będzie chciała walczyć o swoje dobre imię…ciekawe jak obronią się z tak dużej ilości ofiar (usunięte przez administratora) Dobre opinie są tu pisane przez podstawione osoby no panią joanne która próbuje bronić się ze nikt nie płaci za używanie telefonu i siedzenia a sama na ladzie podczas zmiany je zestawy z mcdonald które napewno pięknie pachną na cały lokal. Życzę firmie jak najszybszego zamknięcia bo to najgorsze doświadczenia z praca jakich doświadczyłam.

Wiktoria
Były pracownik
@Była pracownica Kraków

Widzę że w Pepicie nic się nie zmienia:)) Kochana pieniążki z wypłaty ucinane, ponieważ nie możesz skorzystać ze swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych, ponieważ 2-5 minut będzie ci ucięte z wypłaty, sama dostałam wypłatę niższą o duża dużą kwotę, na szczęście pierwsza i ostatnia. Czekam aż ich w końcu odwiedzi PIP, (usunięte przez administratora)na kółkach

anonim
Inne
@Wiktoria

Mnie przy tym wszystkim zastanawia na ile mogłaś przy tym wiedzieć, że tak właśnie stanie się z tą stawką? To było jakkolwiek sygnalizowane przed podpisaniem umowy? W tym przypadku to było zlecenie skoro to tylko jeden miesiąc?

J. Nowy wpis
Były pracownik
@anonim

Ależ skąd, dowiadujesz sie jak zobaczysz wypłatę na koncie obciętą o 1/5

Celina Nowy wpis
Inne
@J.

No ale to się legitnie w końcu stało mimo wszystko? Ktoś tu doszukiwał się informacji już na samej rozmowie, jeśli faktycznie ktoś nie był tego świadomy to gdzieś indziej jest w ogóle jakieś potwierdzenie, że może do tego dojść? Nikt się nie rościł?

Były pracownik
Były pracownik
 Pytanie

Nie raz była sytuacja, że byłam wpisana na zmianę jaki ta osoba „dodatkowa”, nie było ruchu to od razu telefon od menadżerki, że mam iść do domu. Gdzie tutaj poszanowanie czasu pracownika? Nie każdy mieszka w centrum i czasem więcej czasu zajęło samo dotarcie do pracy niż sama praca! Nie został mi wypłacony jeden dzień z mojego ostatniego miesiąca pracy, w rozmowie z menadżerką zostało ustalone, że w przyszłym miesiącu zostanie wykonany przelew na moje konto bankowe - naiwna uwierzyłam. Do dzisiaj pieniędzy na koncie nie mam;) Ta praca to jeden wielki żart, szefostwo jak nie zmieni podejścia do pracowników to sytuacja się nie zmieni - będzie wielka rotacja pracowników. Tragedia! Nie polecam

anonim Nowy wpis
Inne
@Były pracownik

Jeśli faktycznie wyszło tak z tym dniem to są podstawy do egzekwowania tego? w jaki sposób dokumentacje się tu prowadzi lub cokolwiek? ciekawi mnie czy to zostanie ostatecznie rozwiązane?

były pracownik Nowy wpis
Były pracownik
@anonim

Od 12nastego lutego próbuję się skontaktować z Panią Ulą, jak również z Panem Piotrem. 0 odzewu ze strony byłego szefostwa. Dla mnie jest to totalny brak szacunku do pracowników (byłych pracowników). Szefostwo cały czas kopie pod sobą dołki i liczy na szczęście, że żadna z pracownic nie zgłosi tego dalej;) co do sposobu prowadzenia dokumentacji to miałyśmy miesięczną ewidencję godzin pracy - na tej podstawie teoretycznie były wypłacane nasze wypłaty. Nie ukrywam jest to nieprawda, bo szefostwo wypłaca sobie godziny jak im się podoba, ucina minuty za każdą możliwą rzecz (wspomnę, że żadnych takich zapisków nie ma w umowie, jak również nie ma zapisku w umowie o otwartych drzwiach o czym wcześniej pisałam)

3 wspólpracownicy
Były pracownik
 Pytanie

Poruszę też temat współpracowników, bo wiele nowych dziewczyn, które pracowały maksymalnie 2 miesiące, strasznie się wypowiadało o stałych pracownikach. Krytykowanie pracowników jest kompletnym nonsensem, ponieważ każdy, kto tam pracował dłużej, wiedział, że informacje, które przekazywaliśmy, pracownicy, pochodziły z góry i często je zmieniałyśmy. Uwierzcie, to, co słyszałyśmy od szefostwa na wasz temat przez telefon, było 100 razy gorsze. Nie mówię, że zawsze tak było, bo po pewnym czasie i my byłyśmy tym zmęczone i mówiłyśmy wprost co mówili nam przez telefon, jesteśmy tylko ludźmi. A rozmowy przez telefon, o których była mowa, były częściowo prawdą. Tak rozmawiałyśmy przez telefon, ale zawsze coś przy okazji robiłyśmy, układałyśmy kolczyki, sprawdzałyśmy zabezpieczenia, czy robiłyśmy wystawkę. Te telefony nie raz ratowały podczas zmiany w tym cyrku. A dziewczyny dawały ogromne wsparcie w tym wszystkim. Nikt nie pomógł mi tak jak one. I życzę im, by jak najszybciej znalazły lepszą pracę, w której pracodawca będzie je szanował i traktował jak ludzi, a nie małpki w cyrku. A szefostwu? Hmm, co można życzyć takim ludziom? Chyba tego, by zaczęli traktować pracowników z szacunkiem i zaczęli interesować się swoim interesem i sprawami z nim związanymi, a nie dopiero, jak dostaną pozew.

2 mendadzerka
Były pracownik
 Pytanie

"Dziewczyny, czemu nie dbacie o to, by po zamknięciu w sklepie błyszczało, aż tak ciężko?" Tak, aż tak ciężko, tym bardziej, że nie ma się za to płacone. Jak już zaczęłam temat Pani U., to poruszę temat reklamacji, które nas jako pracowników przyprawiały o mdłości. Ciągła sytuacja, że menadżerka zapomniała o jakieś reklamacji, zgubiła torebkę z reklamacjami, albo rozpatrzyła to negatywnie, była codziennością. Jednak to my, jako pracownice, byłyśmy na pierwszej linii frontu. My musiałyśmy dzwonić do klientek, by mówić im, że nie naprawimy torebki, bo decyzja jest negatywna, my musiałyśmy słuchać narzekań klientek. Decyzja o reklamacji była często podejmowana w biegu przez telefon, przez tzw. dział reklamacji, czyt. Menadżerka. Teksty: "O Boże, to znowu ta baba z tej reklamacji, nie wiem, spróbuj jej zaproponować zwrot 50 złotych, by sama sobie tę torebkę naprawiła, a jak się będzie dalej rzucać, to dzwoń" były codziennością. Ciężki kontakt z szefostwem był normą, nie odbieranie telefonów, kiedy nie było wypłat, przychodziły zezłoszczone klientki (szczerze to im się nie dziwię, bo firma się nimi kompletnie nie interesowała, tylko w trakcie zakupów). Nas, pracowników, nastawiali do nich negatywnie, nazywając je, klientki, wariatkami, byśmy czasami nie były dla nich miłe, kazali nam wciskać im jakieś beznadziejne oferty, jak ta powyższa za zwrot kosztów i napraw sobie sama, ale wcześniej zatrzymamy torebkę na pół roku, udając, że coś z nią robimy, a tak naprawdę, to kierowniczka gdzieś ją zapodziała w garażu. Rzeczy, które przychodziły w dostawach, potrafiły nie raz śmierdzieć, jakby rzeczywiście były znalezione po długim czasie w garażu. Buty często już wcześniej używane wystawiane na sklep, włoska jakość, żeby nie było. Biżuteria z chińczyka, z niklem, uczulająca i czerniejąca, ale jak klientka wracała z tym problemem, to jej wina, bo przecież smarowała dziurki balsamem albo psikała się perfumami specjalnie na kolczyka. Oprócz samego funkcjonowania sklepu, lenistwo kierowniczki prowadziło do problemów z organizacją pracy pracowników. Liczne opóźnienia z grafikami wynikały z faktu, że kierowniczka czekała z akceptowaniem grafiku do samej niedzieli wieczór i często akceptowała te grafiki na poniedziałek, wtorek, a resztę tygodnia dostawaliśmy na bieżąco. Niestety odpowiedzialność za te opóźnienia nie spadała na pożal się Boże menadżerkę, tylko na jedną z pracownic, która układała grafiki (która informowała nas za każdym razem, że jest opóźnienie przez brak akceptacji). Grafiki tak naprawdę nie dawały 100% pewności, że tak będziemy pracować. Często dostawałyśmy wiadomość np. 15 przed zaczęciem pracy, że no słuchaj, nie ma ruchu, przyjdź na 15, a była 11. Nie mieszkam blisko centrum, więc często dostawałam tę wiadomość, jak już byłam w drodze do pracy, i traciłam czas na nieudolny dojazd i czekanie na zmianę, a często okazywało się, że tego dnia w ogóle nie szłam do pracy. Ostatnie, co nasi pracodawcy szanowali, to nasz czas i zdrowie. Skoro zaczęłam mówić o zdrowiu, to już skończę ten temat. Przez prawie rok pracy mój stan zdrowia pogorszył się i do tej pory ciągną się za mną super gratis, który dostałam od pracodawcy w postaci rozwalonego organizmu. Z początkiem pracy (czyt. (usunięte przez administratora) wróciły do mnie stany lękowe, ataki paniki, które atakowały mnie po każdym telefonie od Pana Piotra. Ciągły stres, że nie idzie sprzedaż, czy na pewno dobrze zamknęłam sklep, czy na pewno pracuję wystarczająco, czy zaraz nie dostanę telefonu z OPR, kiedy były nowe dziewczyny na zmianie i nie było skore do takiej pracy, ciągłe nagabywanie ich, by coś robiły, bo ja potem dostawałam kolokwialnie mówiąc zjebę, i musiałam się nasłuchiwać, jak okropne są i czemu nic nie robią. Na hasło reklamacja od klientki, aż ściskał brzuch. Jeśli chodzi o zdrowie fizyczne, liczne żylaki, pajączki i problemy z ukrwieniem nóg. Spowodowane były tym, że jak nie było nas wystarczająco do pracy, to 60h stania bez przerw tygodniowo było normą. Brak normalnych przerw na posiłek też, podjadanie za ladą ciastek, batonów i słodyczy było normą w naszej diecie. Jednak gdy był natłok klientów, nawet na to nie można było liczyć. Spowodowało to liczne zaburzenia odżywiania, ciągłe chudnięcie, zajadanie po nocach ogromnych porcji jedzenia za cały dzień pracy. Odwodnienia, częste zapalenia pęcherza przez horendalnie niskie temperatury w sklepie, chociaż szefostwo twierdziło, że 10 stopni na zewnątrz to prawie jak we Włoszech i drzwi zdecydowanie muszą być otwarte, ale bez ogrzewania, bo ciepło jest, a trzeba oszczędzać. Doprowadziło to często do licznych chorób, które nie raz ciągną się za nami. Odkąd zwolniłam się z Pepity, mam ciągle chore zatoki i nie mogę się z tego wyleczyć, problemy ze stawami, ciągłe bóle w kręgosłupie. A przypomnę, mam 20 lat :) Tak o nas dbali, że dali nam pamiątkę do końca życia. I to za darmo!!!

Sprzedawca
 Rozmowa kwalifikacyjna
Przebieg rekrutacji

Z osobą długa stażem lub kierownikiem sklepu. Czas około 10 min. Bardzo proste ogólne pytania. Zwracają uwagę na strój. Wymagana minimalna estetyka ubioru, czyste schludne paznokcie, włosy, Miła atmosfera luźna rozmowa.

Pytania

Opowiedz kilka zdań o sobie. Np.studiuje, szukam pracy bo np mam dużo wolnego czasu, chciałabym sb dorobić, mam lub nie mam doświadczenia, od kiedy mogę zaczac, przykładowo. Pytania o języki, kontakt z ludźmi czy się ich nie boje, godziny pracy, (ile chce się pracować), czy będę mogla pracować w weekendy, czy to nie problem. Odrazu mówione ze z czasem i stażem pracy zwiększać się bedzie ilość godzin pracy w miarę możliwośći, że względu na to że na poczatku nowa osoba nie umie otwierać zmiany i zamykać sklepu.

  • Poziom rozmowy:
  • Rezultat: Dostałem pracę
logo firmy Specjalista psychoterapii uzależnień
Warszawa
SZPZLO Warszawa-Ochota
(179 opinii)
Wyślij CV
logo firmy Kierownik biura – EV Academy Manager
Piaseczno
NRF Poland Sp. z o.o.
(7 opinii)
Wyślij CV
logo firmy Praca dla malarzy na Bawarii. Umowa niemiecka.
Bawaria
Injobs.Pl Sp. z o.o.
(284 opinii)
Wyślij CV
Aplikuj na wiele ofert
1 szef
Były pracownik
 Pytanie

Moja przygoda w Pepicie trwała około roku i skończyła się dość dawno temu. Jak ją wspominam? To zależy. Jeśli chodzi o samą prace, a właściwie szefa, to na pewno nie można nazwać Pana Piotra "człowiekiem”. Był on, a w sumie nadal jest, osobą której rozrywką było oglądanie, jak jego małpki skaczą w cyrku. Skrupulatne sprawdzanie, kiedy i na ile szłyśmy na przerwę, co robiłyśmy albo o czym mówiłyśmy, tak podsłuchy również leżały w jego praktyce. Oprócz tego, szef miał dość wygórowane wymagania dotyczące wyglądu pracowników. Gdy przychodziła dziewczyna, która nie była w rozmiarze S/XS lub była wyższa, dostawałyśmy informacje, że mamy się z nią pożegnać. Szef nie lubił kobiet o pełniejszych kształtach :). Gdyby tego było mało, problemy z wydrukiem dokumentów np.ewidencji. Często dostawałyśmy ewidencje kilka dni przed końcem miesiąca i musiałyśmy szybko zbierać podpisy od wszystkich pracowników. Można było o tą kartkę pisać SMSy, dzwonić, a szef, nie zważając na to, mówił, że przecież wysłał na drukarkę i na pewno się wydrukowało. Tak, oprócz tego, że jesteś leniwą, to jeszcze ślepą pracownicą i nie widzisz kartki na drukarce. Oprócz tego, sam problem z umowami. W Pepicie miałam podobno 4 umowy. Zwrotną umowę z podpisem szefa dostałam może jedną i znalazłam ją przez przypadek na zapleczu sklepu w kopercie. Nikt nie powiedział, "Ej, słuchaj, Piotrek położył ci kopertę z umową na zapleczu." Nie, ty jako pracownik musiałaś domyślić się, jak postąpi szef i gdzie położył, i kiedy o ile w ogóle będzie mu się chciało z nią fatygować. Mówię, że nie wróciły, bo podpisywanie wyglądało tak, że wrzucaliśmy do sejfu podpisane przez nas egzemplarze i liczyłyśmy, że kiedyś je nam zwrócą. Niestety Pan Piotr był dość anonimowy, i osobiście ze stałych pracowników widziały go może dwie dziewczyny. Wypłaty przychodziły 10 bardzo późnym wieczorem, bądź jeśli 10 wypadały w weekend, to w 99,9% przypadków wypłata była na koncie dopiero 11 bądź 12 dnia miesiąca bez żadnej informacji z góry. Więc jeśli utrzymujesz się samemu i masz rachunki do opłacenia do 10, to powodzenia z terminowością, bo ta nie istniała. Przed 10 Pan Piotr oglądał monitoring z całego miesiąca i, jak mówiłyśmy, siedział na kamerach, by odjąć nam czasu pracy. Za odliczane godzin z przerw można było mieć dodatkowe 200 złotych do wypłaty, nie licząc godzin na otwarcie i zamknięcie sklepu. Oczywiste było, że zamykając sklep, robiłyśmy wszystko na szybko i z automatu, bo komu by się chciało po 11 godzinnej zmianie bez siadania i porządnego ciepłego posiłku jeszcze przez dodatkową godzinę za darmo sprzątać i wszystko układać. Jednak szefostwo nie lubiło naszego sposobu myślenia. Wtedy można było wieczorem dostać wielki hejt na grupie bądź wiadomość głosową od Pani U, tzw. Menadżerki.

CD w drugiej opinii
Były pracownik
 Pytanie

Pracowałam w pepicie krótko, lecz wystarczająco długo, aby się przekonać ze te wszystkie opinie, które tutaj widnieją są prawdziwe! Zacznijmy od początku. Na rozmowie o pracę zostało mi wszystko przedstawione niczym jako praca marzeń - % od sprzedaży, super atmosfera z pracownikami, pomagające szefostwo. BZDURY! Po pierwsze: szefostwo jest w stanie przesiedzieć cały dzień nad kontrolą pracowników na kamerach i podsłuchu. Jeśli cokolwiek im się nie spodoba, to od razu jest telefon na sklep. Nie raz była sytuacja, że klientki dają nam jasno do zrozumienia, że chcą same pooglądać nasz asortyment a szefostwo dzwoni z pretensjami, że mamy i tak te Panie obsługiwać! - aktywna sprzedaż ;)) za każdą minutę sprawdzenia telefonu jest odejmowany czas od całej dniówki, następnie suma tego czasu jest odejmowana od wypłaty. kolejna sprawa, która według szefostwa wpływa na większy utarg na sklepach to otwarte drzwi! Czy na dworze zimno, czy ciepło miałyśmy mieć otwarte drzwi! Co z tego, że klimatyzacja np na sklepie na Siennej nie działa cała zimę, co było to kilkukrotnie zgłaszane- nic nie zostało z tym zrobione. Ważniejsze kilka złotych więcej na utargu niż zdrowie swoich pracowników! Pracując w takich warunkach, byłyśmy co chwilę chore, wyziębione. Klientki przychodząc na sklep nie raz mówiły, że jest to nienormalne pracować w takich warunkach i że tak zimnych torebek nawet nie dotyka się przyjemnie. Wyobraźcie sobie co w momencie zapięcia biżuterii klientowi tymi lodowatymi rękoma. Po drugie: szefostwo i brak kontaktu z nimi. Jeżeli kiedykolwiek z Was zdarzyło się, że Pani Ula odebrała telefon bez wcześniejszego kilkukrotnego wydzwaniania to gratulacje! Dzwonicie, piszecie do menadżerki bez skutku. Jeśli zadacie pytanie przez sms to najprawdopodobniej odpisze Wam na nie dziewczyna układająca grafik;) mimo tego, że pisaliście do menadżerki. Po trzecie: ten obiecany procent od sprzedaży. W momencie, w którym mi to przedstawiono, zostało mi powiedziane, że za każdą sprzedaż będzie dodatkowy % folaiczany do wypłaty. W momencie dostania ostatniej wypłaty, zapytałam szefostwa dlaczego żadnego % od sprzedaży nie otrzymałam. Okazało się, że że akurat na ten miesiąc wymyślili sobie, że % od sprzedaży będzie przyznawany jedynie od określonej kwoty. Takie ustalenia bez poinformowania pracowników? - nie wydaje mi się, żeby z takim obiegiem informacji w tej firmie długo to wytrwało. Po czwarte : grafiki wysyłane na dzień przed zmiana. Jakie jest tu poszanowanie pracownika? Zerowe;) nie można zaplanować sobie tygodnia, bo nie wiadomo jak ustawia grafik. W poniedziałek na godzinę 10 a grafik wysłany w niedzielę o 18 - profeska! Po piąte: warunki zaplecza. Zaplecze na siennej w stanie tragicznym. Złamana kafelka na podłodze, o którą można się okaleczyć. Zerwana deska klozetowa. Ciągły brak papieru toaletowego, dziewczyny tam pracujące musiały same się zaopatrzeć w papier, aby móc w trakcie pracy skorzystać z toalety. Ciągły brak czegokolwiek na sklepie: nie ma ręcznika papierowego? Lepiej się sama w niego zaopatrz, bo dostaniesz ochrzan że nie pościerałaś kurzy 5ty raz w ciągu dnia. Po szóste; obiecywanie super zespołu. Każda z dłużej pracujących tam dziewczyn najeżdża na siebie za plecami. Z nowo zatrudnionymi dziewczynami obgadują te starsze i tak w kółko. Jedna na drugą, a gdy są razem na zmianie to jak gdyby nigdy nic. Widać, że te dziewczyny przesiąknęły już nastawieniem szefostwa i zaczynają być tacy jak oni. Niektóre z dziewczyn były w stanie odpisać jedynie, gdy czegoś potrzebowały. Gdy zachorowałam z dnia na dzień to dostałam info od menadżerki, że mam się skontaktować z dziewczyną robiącą grafik (Laura) i ona zmieni zmiany, abym mogła zostać w domu. Ta dziewczyna wysłała mi dyspozycje wszystkich innych dziewczyn z tekstem „nie pracuje 24/7, zrób to sama” - to przepraszam ale ja nie mam płacone za szukanie zastępst za mnie w WYNIKU CHOROBY, tylko ta dziewczyna miała więcej za to płacone. Śmiechu warte. Wracając do otwartych drzwi na sklepie- w żadnym momencie rekrutacji nie zostało mi przekazane, że jest to element konieczny nie zważając na moje zdrowie. Z szacunkiem odmówiłam otwarcia drzwi w dniu, w którym byłam po chorobie a pogoda była brzydka - w tym momencie szef wyłączył mi cały system na sklepie i odesłał mnie do domu. Byłam wtedy w pracy 1,5h i nie zostało mi to wypłacone, pod pretekstem, że równie dobrze mogłam mieć przekręcony kluczyk i specjlanie nieobsługiwac klientów! Telefony klientów, dzwoniących praktycznie codziennie z reklamacjami, z zażaleniami to normalka. Jak my miałyśmy z czystym sumieniem polecać te torebki za ogromne pieniądze skoro są one tak słabej jakości?

były pracownik
Inne
 Pytanie

długo się wahałam czy napisać tę opinię, ale widząc że nic się nie zmienia postanawiam dorzucić swoją cegiełkę, dziewczyny które tam pracują, idźcie w końcu do Pipu! Kiedy zaczęłam prace w pepicie cieszyłam się niesamowicie ponieważ stawka była wtedy 3zł wyższa niż najniższa krajowa, co wydawało mi się dobrym znakiem, plus obiecywano w ogłoszeniu premie od sprzedaży(akurat z czasem mojej pracy zbiegło się podniesienie najniższej krajowej, wtedy pepita nie podniosła pracownikom stawki), brak dopłat za prace w niedziele. No i po rozpoczęciu pracy się okazało, że nomen omen jest to praca za najniższą, bo ta nadwyżka schodzi na bezpłatne otwieranie i zamykanie im sklepu, i nie, nie jest to normalna praktyka, i przerwy na toaletę odliczane od zarobku. Jedno, że to nie zgodne z prawem, drugie, zwyczajnie po ludzku bestialskie, tak traktować drugiego człowieka. Przyjazna atmosfera z ‚godziny próbnej’ (bezpłatnej, również niezgodnie z prawem) szybko się rozwiała. Ciągły przymus robienia czegoś, kiedy sklep jest pusty, nie wolno sobie usiąść czy postać i zjeść, bo dostaje się reprymendę od miłej współpracowniczki, no więc co można robić kilka godzin w malutkim sklepiku? Przekładanie torebek po raz setny, przewieszanie biżuterii, ścieranie kurzu, czy wy wiecie jak to działa na psychike? tak, autentycznie kazano nam czasem cifować podłoge. Zaplecza jak baraki, zero bhp, raz byłam sama na sklepie i musiałam po kilku godzinach pracy udać siebie do toalety, tak więc zamknęłam drzwi i poszłam na 5 minut do ustępu. Telefon w sklepie dzwonił cały czas, kiedy tam byłam, tak właśnie szefostwo chce sobie wytresować pracowników jak(usunięte przez administratora). Umowa? Tydzień mamienia o mitycznej niedziałającej drukarce, która magicznie zaczęła działać gdy ktoś przyszedł z reklamacją, potem brak karty, na którą miałam nabijać ‚swoich’ klientów, na skutego czego mój utarg do premii zwyczajnie(usunięte przez administratora) mi inne pracowniczki, obiecując że oddadzą mi kiedy już będę miała moją, z czego próbowała jakkolwiek się wywiązać tylko jedna. Dodam, że podczas rozmowy próbnej nie było mowy o żadnym progu od którego jest naliczana premia, więc wyliczałam skrupulatnie, ile już stówek zwiększy się moja wypłata żeby na koniec miesiąca gorzko się rozczarować, bo nie dostałam nic. Straszne jest to jak nachalnym trzeba być względem klientów, nawet tutaj wypowiedziało się kilkoro o abnormalnej nachalności pracowników pepity, chyba nie trzeba być geniuszem ż by wiedzieć, że to bardziej zniechęca niż zachęca klientów. Pada tu pytanie czemu opinie ‚stałych’ pracowników tak odbiegają od opinii tych nowych? A no dlatego, że byli oni traktowani zupełnie inaczej. Jedna pani najdłuższa stażem na umowie o prace z pakietem benefitów, oni nigdy nie dostawali informacji po godzinie od przyjazdu do pracy że mają iść do domu, jedna gwiazda która wychodziła ‚wyrzucić śmieci’ kilka razy dziennie i znikała na pół godziny zapalić, ale tego już jej nikt nie odliczał od pensji. All in all okropne, (usunięte przez administratora) toksyczne środowisko pracy, dziewczyny ceńcie się wyżej, nie zostawajcie w pracy gdzie ktoś wami pomiata, odejście było najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć, teraz mam uczciwego pracodawcę, który płaci za jażde rozpoczęte pół godziny pracy, więcej w święta, jak człowiek mogę w pracy zjeść, posiedzieć czy wyjść do toalety. I co właściciele pepity, da się? Da się.

1
Dramat
Były pracownik

Na początku wszystko wydawało się okej, zostałam zaproszona na godzinę próbną, potem zapytano mnie czy chcę zostać w zespole, odpowiedziałam że jak najbardziej. Zostałam wpisana w grafik, wszystko pięknie fajnie. Na pierwszej zmianie lub nawet na godzinie próbnej zapytałam się dziewczyn które tam pracują, kiedy dostanę umowę, odpowiedziały że od razu, umowy w życiu na oczy nie widziałam, tłumaczono to "zepsutą drukarką" jakby w Krakowie nie było setek drukarni. Gdy przyszła pora na podawanie dyspozycji na następny tydzień, oczywiście ją podałam. W niedzielę zapytałam się czy jest już grafik, odpowiedziano mi że jest ale mnie w nim nie ma, zapytałam się czy taka sytuacja będzie się powtarzać, dostałam wymijającą odpowiedź że to zależy od pogody, że ona nie wie i że zapyta menadżerki i da mi znać. Upominałam się kilka razy, nie dostałam odpowiedzi i nie zostałam też zapytana o dyspozycje na następny tydzień. Napisałam więc do Laury która mnie rekrutowała że przykro mi ale nie mogę sobie pozwolić na tydzień lub więcej nie pracowania w miesiącu i jestem zmuszona zrezygnować. Nie było mnie w ewidencji więc miałam karteczki z przepracowaną ilością godzin, od tego oczywiście odjęty czas na toaletę, wypełnienie ankiety osobowej którą naciskali żebym wypełniła jeszcze podczas pracy. Laura poprosiła mnie i zdjęcie tych karteczek żeby obliczyć moje przepracowane godziny, wysłałam, dopisałam że jeszcze +1 godzina próbna i zapytałam się kiedy dostanę swoje pieniądze, odpowiedź że do 10 na pewno i że próbna jest bezpłatna, na moją odpowiedź że to nie zgodne z prawem nie dostałam odpowiedzi. PIENIĘDZY W ŻYCIU NIE DOSTAŁAM mimo ciągłego upominania się o nie. Dziewczyny z którymi pracowałam, wszystkie były naprawdę fantastyczne, każda mi pomagała żebym się wdrożyła i mam zero zastrzeżeń do nich oprócz jednej - Laury. Miałam wrażenie że ciągle chce mnie upokorzyć, nie dało się jej o nic zapytać, odpowiadała jakby miała jej korona z głowy spaść. Ciągle mnie upominała o wszystko (gdzie inne dziewczyny gdy pytałam czy wszystko okej robie, nie miały żadnych zastrzeżeń) żadna odpowiedź nie była dla niej wystarczająca, upominała mnie że trzeba śledzić klienta żeby na pewno nic nie ukradł ale gdy 5 minut później grupa turystek która była pod jej okiem coś wyniosła nie zrobiła absolutnie nic było kilka innych sytuacji gdzie nie robiła czegoś co kazała mi robić. Dziwię się że byłym pracownikom odejmowali pieniądze za chodzenie do toalety ale jej nie odejmowali za pół godzinne gadki przez telefon, lub pogawędki o jej życiu miłosnym z innymi pracownicami. Generalnie, wszystkie negatywne opinie to prawda. Mnóstwo przekrętów, absolutnie okropna atmosfera pracy przy jednej z dziewczyn, patrzenie z góry i wiele innych, najgorszy z nich to brak pieniędzy za przepracowane godziny :)))

2
.
Pracownik

Ja swoją pracę bardzo lubię, dobrze mi płacą, a szefostwo jest wobec mnie w porządku. Zaszczutymi pieskami są dziewczynki, które dopiero odkryją, że NIKT nie będzie płacił komuś za stanie i "ładne wyglądanie". Każdy pracodawca się ze mną zgodzi; no chyba, że akurat TO należy do głównych obowiązków :) świat zszedł na psy. Ludzie są wielce zdziwieni, że przychodząc do roboty muszą wykonać określone obowiązki. Tak czy inaczej, moja przygoda z Pepitą trwa już dłuższy czas, nie narzekam, i tak jak w każdej firmie - ma ona swoje plusy i minusy. Spokojnie co miesiąc wybrabiam etat, czasami i ponad, będąc jednocześnie studentką. Dużo daje "usamodzielnienie się" i chodzenie samemu na zmiany. Jeżeli czegoś nie rozumiałam, to pytałam nawet po kilka razy (nauka obsługi systemu). Wystarczy chcieć i samemu się zainteresować, a nie fałszywie przytakiwać. Praca lekka, wypłaty przychodzą w terminie, dziewczyny przemiłe, do łazienki chodzę kiedy potrzebuję ;)

.
Pracownik

Skończ. Może być to dla Ciebie szokujące, ale wciąż pracują tam osoby zadowolone z pracy w Pepicie. Nigdy nie miałam problemu z szefostwem. Zamiast pocić się nad tymi komentarzami bez polotu, lepiej zacznij zajmować się swoją nową idealną pracą; lub jej szukaniem.

Barbara
Inne
@.

Ale widzisz z tego wynika, że uwzględniasz fakt o tym, że niektórym warunki tutaj mogą jednak nie podchodzić? Z czego więc ostatecznie to wynika. jakie predyspozycje na pewno muszę mieć, żeby się dopasować i dobrze mi się pracowało?

anonim
Inne

A powiedz jakie można mieć zaplecze w CV i ogólnie porównanie będąc jeszcze studentką? :D z tego co czytam w innych opiniach raczej często pracowały tu osoby uczące się? nawet w opinii sprzed 5ciu lat się taka fraza zawarła. Ciekawi mnie od czego to zależy ze komuś jednak praca nie podchodzi? Zaoczne vs dzienne? Ktoś pisał ze mu ciężko było pól etatu ogarnąć

Pytanie
 Pytanie

Czy Piotr Jakubowski Pepita oferuje wszystkim swoim pracownikom umowę o pracę, czy jednak należy spodziewać się umowy zlecenia?

Pepi

Jestem autorką pierwszego postu, który pojawił się na tej stronie. Zaglądam tu co jakiś czas i zauważyłam, że nagle, w niemal jednym momencie, pojawiło się tu parę pozytywnych opinii. Nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie mają różne preferencje dotyczące pracy i różne warunki ich zadowalają, ale nie podoba mi się, że pojawiają się tu argumenty o "nieumiejętności trzymania mopa", "dwóch lewych rękach", "podpieraniu ścian" i generalnym nieogarnięciu i lenistwie. W czasie, w którym pracowałam w Pepicie, zdążyłam poznać naprawdę sporo osób i z wieloma miałam okazję dzielić zmianę. Wśród nich o tylko jednej dziewczynie mogłabym powiedzieć, że się nie starała, jeżeli idzie o sprzedaż - czy też po prostu była nieśmiała i zwyczajnie nie nadawała się do tej pracy. Pod innymi względami (sprzątanie, przyjmowanie towaru, dbanie o ekspozycję itd.) była bardzo skrupulatna. Co do reszty dziewczyn to naprawdę wypruwały sobie żyły, żeby wszystko wyglądało jak należy i sprzedaż się zgadzała. W mojej opinii nikt nie był leniem. Niedobrze mi, kiedy czytam argumenty typu "Przecież wszędzie przychodzi się wcześniej, żeby się można było ogarnąć". Osoby piszące to ŚWIADOMIE próbują zatuszować wspomniany tu wiele razy fakt, że jest to obowiązkowe 15 minut przed otwarciem i po zamknięciu. Po zamknięciu często zostaje się znacznie dłużej, bo różnie to bywa z kasą i stopniem zabrudzenia podłóg (nawet, jeśli się na bieżąco sprząta w ciągu dnia), a dziewczyny starają się wszystko zrobić dokładnie, żeby nie dostać zrypy, więc schodzi. Jest to, powtarzam, CZAS, ZA KTÓRY NIKT NIE ZAPŁACI, a musisz wtedy policzyć kasę, odkurzyć dokładnie lokal, poukładać ostatni raz towar, wymyć podłogę i zaplecza. I oczywiście nie możesz się spóźnić, bo będziesz to miał odliczone od płatnego czasu pracy (tak, będę to powtarzać do armagedonu, bo niektórzy próbują to zbagatelizować). Śmieszą mnie też teksty typu "piszesz tak, bo pewnie zostałaś zwolniona i jesteś zgorzkniała" albo dla odmiany "skoro ci się nie podobało, to czemu tak długo pracowałaś?". Wygodne: jeżeli ktoś pracował krótko, to nie wie, jak wygląda praca w Pepicie, jeżeli został zwolniony, to pewnie był beznadziejnym pracownikiem, jeżeli pracował długo, to pewnie coś kręci, bo w złej robocie tak długo by nie wytrzymał. Zawsze jest kontrargument na szczerą negatywna opinię ;). Ja osobiście zrezygnowałam sama, ale dziewczyny były tam czasem zwalniane w takim trybie, że nie widzę powodu, żeby nie miały mieć pretensji. Dla odmiany nie do końca zgodzę się z opiniami, że towar jest brzydki - akurat pod tym względem jest spoko. Ubrania są oryginalne i wg mnie bardzo ładne, torebki - nawet te chińskie - wyglądają na dokładnie przemyślane pod względem wyboru. Jakość to zupełnie inna sprawa. Tylko torebki szyte dla nich ze skór wyglądają solidnie, reszta towaru niestety pozostawia wiele do życzenia, ale klientce trzeba mówić oczywiście co innego. Już o tym pisałam, ale powtórzę: reklamacje są na porządku dziennym. Co do podsłuchu, o którym tu niektóre osoby wspominają - jestem zszokowana. Słyszałam pewne sugestie, ostrzeżenia "między wierszami" od jednej z współpracownic, ale nie brałam ich na poważnie... I nadal mam nadzieję, że to nieprawda. Mam wrażenie, że Pepita powstała z wielkiego i pięknego marzenia, z miłości do włoskiego stylu i niebanalnego gustu, ale... Coś się po drodze stało - i spełnione marzenie przerodziło się w stresujący biznes. Szefostwo - młodzi przecież ludzie - zgorzkniało, stali się wyrachowani, traktują pracowników z góry. Jeżeli mam być szczera, to mam nadzieję, że wszystkie negatywne opinie naprawdę staną się w końcu nieprawdą. Właściciele poczytają je i wezmą sobie pewne sugestie do serca. Wtedy - gwarantuję - sprzedaż się podniesie, bo pracownicy nie będą non stop zestresowani, będą się czuli doceniani, będą dostawać kasę za rzeczywiście przepracowany czas. Przypuszczam też, że w następstwie tego zmniejszy się rotacja, więcej będzie pracowników stałych, dokładnie obeznanych z pracą i towarem, kochających to, co robią i chętnych pomóc tym, którzy pracują dorywczo. To zawsze jest korzystne dla firmy. Chciałabym, żeby wszystkie negatywy się zmieniły, bo do tego typu pracy często zgłaszają się świeże studentki, dzieciaki w gruncie rzeczy. Jest to ich pierwsza praca, bardzo stresująca. To naprawdę może złamać człowiekowi psychikę. W dodatku, jeżeli zaczynają od takiego poziomu, to ich wymagania wobec rynku pracy są później marniutkie, nie potrafią się cenić albo nie umieją walczyć o swoje. Nie postawię kolejnej negatywnej oceny, bo już to zrobiłam w ramach mojej pierwszej opinii, ale ową opinię podtrzymuję.

anonim
Inne

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że odpisujesz na komentarz z roku 2019? Mamy 2024, po pięciu latach są jakieś zmiany? chyba, że wiesz jakie są warunki na bieżąco? Jeśli tak to da rade je opisać?

anonim
Inne

Halo, czy ktoś tu jeszcze pracuje? Mam przejrzenie ostatnie opinie i w prawie każdej jakieś wzmianki o ucieczce się pojawiały. Do teraz od miesięcy nikt niczego nie pisał a ja przy tym nie mogę odszukać ofert o prace. to jaka jest teraz sytuacja? Ci którym dobrze się pracowało zostali i nie szukają czy o co chodzi?

Wiktoria
Były pracownik

Wszystkie negatywne opinie na temat tego miejsca są niestety prawdziwe, jak te z poprzednich lat, jak i te nowe. Na początku wszystko wydawało się super, dobra stawka, młode przyjazne dziewczyny, lekka praca, lecz po kilku tygodniach można było dostrzec dziwne rzeczy. Ciągłe przesiadywanie przez szefostwo na kamerach, wydzwanianie na telefon „przesuń to", ,,torebki brzydko ułożone” W najbardziej upalny dzień, gdzie turyści nie spacerują w skwar po mieście -telefon z wyrzutem, że „nic nie robimy, to jest wstyd ze nic nie jest utargowane" - nie jesteśmy tam promotorami tylko sprzedawcami nie zwołamy klientów z zewnątrz. Z przełożona kontakt wręcz niemożliwy, nie odbiera telefonów nie odpisuje na wiadomości, tłumaczenie małym dzieckiem, bądź brakiem czasu. Mała rada:) jeżeli bierzesz się za wyższe stanowisko jakim jest menagerka musisz być zazwyczaj przy telefonie by koordynować sprawami, w momencie dodzwonienia się do przełożonej i poinformowaniu, ze próbuje się z nią skontaktować od kilku tygodni odparła, ze już to załatwia, lecz po takim czasie nadal odpowiedzi. Ucinanie z wypłaty na przerwy do toalety - normalna potrzebna fizjologiczna, nie jesteśmy robotami, gdzie zgodnie z art. 134 KP powinna być wliczona w czas pracy, radze się z tym zapoznać:) Ciagle zmienianie grafiku z dnia na dzień, wiec nie można sobie niczego zaplanować. Największym ,,hitem" tego miejsca jest to, że nie dowiesz się o rozwiązaniu umowy tylko „,domyśl się" Zostałam poinformowana o tym przez pracownice, która przyjaźni się z przełożona, wiadomość była niejasna, wiec niewiadomo czego się spodziewać. Podczas prób dodzwonienia się do przełożonej - jak zwykle, brak kontaktu. Dopiero o ostatecznej decyzji dowiedziałam się przez (jak poprzednie dziewczyny w opiniach wspominały) wyrzucenie z grupy na Facebook'u. Mam nadzieje ze te miejsce odwiedzi w końcu PIP, ponieważ rzeczy, które tam się dzieją m.in jak odliczanie minut od wypłaty, ciagle siedzenie na kamerach i wydzwanianie(co podchodzi pod (usunięte przez administratora)) nie są normalne i zgodne z zasobami ludzkimi. W ciągu mojej miesięcznej „przygody" w tym miejscu przewinęło się ponad 5 dziewczyn z czego większość z nich uciekła. Życzę każdemu z osobna by nie spotkały ich takie sytuacje jak w tej firmie

1
Pytanie
 Pytanie

Na co się nastawić w trakcie rekrutacji w Piotr Jakubowski Pepita? Umieścili kilka ogłoszeń na Lento.pl.

porażka
Były pracownik
 Pytanie

Niestety wszystkie negatywne opinie na temat tego miejsca to prawda. Jeżeli chcecie sobie zajechać psychikę, to polecam to miejsce pracy wrzucić na samą górę listy sprawdzonych sposobów ;) No chyba, że lubicie chodzić do cyrku, w takim wypadku również polecam. Dostajesz grafik na tydzień, masz w nim dajmy na to 24h pracy łącznie. Przychodzisz na jedną zmianę - 4h, po godzinie dzwoni szefowa i każe Ci iść do domu. Przychodzisz na drugą zmianę, masz być do zamknięcia sklepu - czyli 20:00, o 19:05 dzwoni szefowa "zamykaj sklep", kolejna godzina pracy stracona. Takie sytuacje w tym sklepie to norma. Powodzenia w wypracowaniu połowy etatu przy zmianach po 3-4h, czasami nawet mniej. Już pomijając, że to kompletny brak szacunku do czasu pracy pracownika. Nigdy nie wiesz, na którą faktycznie pójdziesz do pracy, ani o której skończysz. Niektórzy pracują na całe dnie, tylko wtedy nawet nie możesz nic zjeść, iść do toalety bo za każdą minutę zostanie potrącone z pensji. Tak samo grafik na środę jest udostępniany we wtorek o 16:30. Nic nie da się zaplanować, żyjecie dosłownie jak (usunięte przez administratora) na łasce pana i cieszcie się, że wam za to płaci w ogóle. W sklepie są nielegalne podsłuchy, przekonały mnie o tym sytuacje, gdzie kierowniczka była w stanie powtórzyć słowo w słowo co dziewczyna powiedziała na sklepie, albo szefostwo, nagle wie jaka muzyka leci w każdym ze sklepów, w których ich fizycznie nie ma. Pracując tam czujecie się jak w jakimś tragikomicznym programie telewizyjnym. Kamery wszędzie, a szefostwo non stop na nich przesiaduje. Może jak tak bardzo nie mają co robić, to niech sami siądą w sklepie, zamiast płacić zbędnym pracownikom i odliczać im kasę z wypłaty za skorzystanie z toalety? Szefostwo przed wypłatą potrafi przejrzeć skrupulatnie cały rejestr kamer i odliczać każdą minutę jaką spędzisz na czymkolwiek innym niż sprzątanie, układanie torebek etc. Nie możesz się nawet dłużej zamyślić. Pracownik jest tam traktowany jak maszyna do pracy na zawołanie włascicieli. Jesteś chora? Dostajesz wypowiedzenie, bo "nie jesteś nam potrzebna". Musisz skorzystać z toalety? 8zł odliczone z dniówki. Koleżanka przyjdzie coś kupić i chwilę z Tobą porozmawia zamiast udawać, że się nie znacie? Przecież to już prawie spotkanie towarzyskie, policzmy to jako przerwę. Nieludzkie, okropne traktowanie, śledzenie, manipulacja, telefony ze zrypkami o wszystko. "brzydkie kolory na wystawie", "za dużo czasu spędzacie na sprzątaniu", "naszyjniki krzywo powieszone", "jak czegoś nie umiesz robić to tego nie ruszaj". Szkoda, że nikt nie wytłumaczy nowym osobom jak należy robić poszczególne rzeczy, tylko oczekują perfekcji na wejściu, a jak nie, do widzenia :) W ciągu miesiąca odchodzi i przychodzi średnio okolo 4/5 nowych pracowników. Nic dziwnego, nikt nie chce być (usunięte przez administratora) Polskiego cebulactwa. A jak zostaniesz zwolniona, co też tam jest na porządku dziennym, nawet nie dostaniesz o tym informacji, tylko zostaniesz wyrzucona z grupy na Facebooku. Pracownicy mają obowiązek przychodzić 15 minut przed otwarciem, aby rozliczyć kasę i posprzątać, oraz zostać 15-20 minut po zamknięciu, w tym samym celu. Wszystko to kompletnie za darmo - super promocja ;) A jak przyjdziesz 5 minut przed otwarciem zamiast 15 to te 10 minut odliczają Ci od wypłaty jako spóźnienie. Przez pierwszy tydzień pracy, kiedy macie już podpisaną umowę, nadal jesteście w procesie rekrutacji, także, nie czujcie się zbyt pewnie. Zatrudnionych zostaje kilka osób, z których wybiorą jedną, dwie, które faktycznie zostaną w pracy. Czy ktoś was powiadomi o tym, że pierwszy tydzień pracy to nadal rekrutacja? Może jak o to zapytacie, ale raczej wątpię. Podejrzewam, że ta firma nie została zgłoszona do PIP-u tylko dlatego, że nikt nie wytrzymał tam na tyle długo, aby wnieść skargę pracowniczą. Pozytywne opinie na tym portalu są pisane pod imionami osób, których w danym okresie nie było zatrudnionych w sklepie, sprawdziłam ;)

2
Krystyna
Pracownik
 Pytanie
@porażka

Porażka to nie Ty pracowałaś na rejsach po Wisle? z których zostałaś zwolniona. Podobne opinie wypowiadałaś o wcześniejszej pracy, że musiałaś z niej uciekać jak to było zimno i wilgotno. O kamerach i podsłuchach na statku, że w łazienkach też były. Skąd wiesz kto był zatrudniony w danym okresie, pracowałaś tam jako księgowa? hihi

1
Cyk pyk
Pracownik
 Pytanie

To niech sobie będą zatrudnieni i zadowoleni w innej firmie. Co to kogo obchodzi? Jak ktoś będzie miał pracować w Pepicie, to będzie i tyle. Opinie sam sobie wyrobi, bo jak widać, każdy ma zupełnie różne odczucia. Lepiej spędzić świąteczny czas z rodziną, a nie psuciem sobie krwi. Odpoczywajcie!

była pracownica
Były pracownik

Nie polecam pracy w tym miejscu, totalny brak poszanowania pracownika, grafik wysyłany na ostatnią chwilę, ciągle ucinanie godzin bo nie ma ruchu. Podczas zimy w sklepie jest przeraźliwie zimno, bo drzwi muszą pozostawać otwarte, niektóre klientki, które odwiedzają sklep otwarcie współczują pracy w takich warunkach. Jest ogromna rotacja pracowników, co może tylko świadczyć o traktowaniu w tym miejscu. Praktykowane jest odliczanie pieniędzy za każdorazowe wyjście do łazienki co jest nieporozumieniem. Następna rzeczą, która należy tutaj napisać to jest to, że większość pozytywnych opinii na Googlach i na stronie gotowork pisane są przez właścicieli oraz kilka stałych pracownic. Dziewczyny, szkoda waszego czasu, uciekajcie stamtąd jak najszybciej.

Barbara
Inne
@była pracownica

kilka stałych pracownic? to ile ich w zasadzie jest na ile w sumie potrzebnych? im mimo wszystko okej się pracuje? jakie predyspozycje muszą przy tym tak właściwie wykazywać, że się wpasowały?

Gosia
Były pracownik

Po przeczytaniu opinii pracowników bałam się, jak tu będzie... I niepotrzebnie. Pensja jak na warszawskie warunki nie powala, ale premie mniejsze lub większe zawsze są co miesiąc. Trzeba się po prostu odrobinę wysilić i wyjść do klienta z inicjatywą. Praca nie jest ciężka. Pojawiają się nadgodziny, ale nikt do ich brania nie zmusza. Czasem trzeba przyjść nawet na godz. 5-6 na dostawę albo wyjść o 21, żeby posprzątać sklep. Pracownicy - wiadomo, że zależy od człowieka, ale kierownictwo jest ok. Trzeba być multizadaniowcem, bo łączy się jednocześnie obsługę klienta z funkcją sprzątacza, ochroniarza i sprzedawcy. Na początek kariery polecam.

porażka
Pracownik
@Gosia

Szkoda tylko, że w Pepicie w styczniu nie pracowała żadna Gosia :)

Kasia
Pracownik
@porażka

Na rejsach po Wisle być może nie ale w Pepita pracowała.

3
Barbara
Inne
@Kasia

To mało istotne chyba kto jakie imię ma. Do części merytorycznej się odniesiecie w takim razie? Podważacie cokolwiek?

Krystian
Pracownik

Operatorzy wózków widłowych w naszej firmie wykonują zadania w różnych obszarach. Może to być magazyn suchy, mroźnia (chłodnia) oraz teren zewnetrzny w obrębie zakładu. I w zależności w jakim obszarze pracownik wykonuje zadania różnią się one stopniem trudności (wysoki skład) czy warunkami atmosferycznymi (np. zimno) w jakich praca jest wykonywana. To z kolei rzutuje na wymagania jakie mamy w stosunku do pracowników odnośnie doświadczenia, a to wiąże się z odpowiednim dostosowaniem wynagrodzenia. Zachęcam zatem do złożenia aplikacji i dowiedzenia się więcej podczas rozmowy z rekruterem, już w oparciu o konkrety.

1
anonim
Pracownik
 Pytanie

Mam pytanie do was wszystkich kto jest u nas w gminie przełożonym w strazy z tego co wiem to Wójt. Bo to jest już przesada kierowca że straży który jeździ i gasi pożary i pomaga w wypadku myje sobie pod strażą mauuzera (zbiornik 1000l) oczywiście w kleju z Dfm i na trawniku koło straży po czym wiezie go na działki wraca stawia swój prywatny samochód bierze wóz strażacki i jedzie wiezie wodę na działkę żeby mieć czym podlewać warzywa a ludzie w studni wody nie mają ,straż otwarta kto za to płaci czy można brać wóz strażacki i podlewać warzywa? To też poproszę żeby mi przyjechali na podworko i umyli auto jak kilka osób tam .

1
Marysiamisia
Inne

Ostatnio odwiedziłam sklep pepita przy ulicy Szewskiej i szybko uciekłam. Temperatura w lokalu niższa niż na zewnątrz, dziwię się, że ktoś zgadza się na pracę w takich warunkach. Dodatkowo panie ekspedientki nie odstępują klienta na krok, co rusz wciskając kolejne rzeczy, których nie mam ochoty oglądać. Jeśli mówię, że chce się rozejrzeć to oczekuje, ze pracownik sklepu mi na to pozwoli, a nie będzie natrętnie pokazywał mi dziesiątą parę kolczyków.

1

Zostaw merytoryczną opinię o Piotr Jakubowski Pepita - Kraków

Możesz oznaczyć pracodawcę w treści opinii wpisując znak @ np: @Pracodawca

Administratorem danych jest GoWork.pl Serwis Pracy sp. z o.o. Dane osobowe przetwarzane są w celu umożliwienia ... Czytaj więcej


Drogi Użytkowniku,

Pamiętaj, przed dodaniem opinii o Pracodawcy, koniecznie zapoznaj się z poniższą informacją:

NIE dodawaj opinii, która:

ikona dobre praktyki
łamie prawo polskie
ikona dobre praktyki
jest niezgodna z regulaminem serwisu GoWork.pl
ikona dobre praktyki
jest wulgarnym komentarzem
ikona dobre praktyki
jest niemerytoryczna

Każda merytoryczna opinia jest ważna, każda z nich może być zarówno pozytywna jak i negatywna, dlatego zachęcamy do tego by dzielić się swoimi przemyśleniami, które dotyczą Pracodawcy. Nie pisz jednak pod wpływem negatywnych emocji.

Zadbaj o kulturę pozytywnego feedbacku, nie pisz tylko negatywnych informacji o Pracodawcy, zwróć uwagę na stosowne aspekty i realia w swojej opinii. Wszystkie oceny są wartościowe. Wspólnie zadbajmy o sens merytorycznych opinii.

Dodaj pomocną opinię, którą sam chciałbyś przeczytać o swoim potencjalnym Pracodawcy. Podziel się swoimi przemyśleniami, a poniższe przykłady możesz potraktować jako podpowiedzi o czym Użytownicy lubią czytać odwiedzając profile firm.

ikona dobre praktyki
przebieg on-boardingu nowego pracownika
ikona dobre praktyki
proponowane przez Pracodawcę wartości wynagrodzenia
ikona dobre praktyki
codzienna praca, również w relacji z przełożonymi
ikona dobre praktyki
panująca atmosfera w pracy
#TwójGłosMaZnaczenie

Często zadawane pytania

  • Jak się pracuje w Piotr Jakubowski Pepita?

    Zobacz opinie na temat firmy Piotr Jakubowski Pepita tutaj. Liczba opinii, które napisali obecni i byli pracownicy oraz kandydaci do pracy to 46.

  • Jakie są opinie pracowników o pracy w Piotr Jakubowski Pepita?

    Liczba opinii, które napisali obecni i byli pracownicy to 43, z czego 12 to opinie pozytywne, 24 to opinie negatywne, a 7 to opinie neutralne. Sprawdź tutaj!

  • Jak wygląda rekrutacja do firmy Piotr Jakubowski Pepita?

    Kandydaci do pracy w Piotr Jakubowski Pepita napisali 3 opinii na temat procesu rekrutacyjnego. Zobacz szczegóły tutaj.

Piotr Jakubowski Pepita
4/5 Na podstawie 61 ocen.
  • Zobacz wywiad
  • Szewska 21
    31-009 Kraków
  • NIP: 6762128049 REGON: 121426142
gemius

Na podstawie badań Mediapanel prowadzonych przez Gemius w okresie od 1 marca do 31 marca 2024: wskaźniki "Real Users" platforma internet.

Ranking Użytkownicy
(real users)
  1. GoWork.pl 3 634 470
  2. Pracuj.pl 3 137 130
  3. LinkedIn 3 035 232
  4. Olx.pl 2 564 298
Piotr Jakubowski Pepita
Przejdź do nowych opinii