Generalnie praca w coltel byłaby dużo bardziej przyjemna, gdyby nie to, że kierownikiem jest wyjątkowo niesympatyczny człowiek. Trudno jest się z nim dogadać, stwarza problemy jak tylko próbuje się z nim cokolwiek załatwić. Wymusza na pracownikach, aby przychodzili do pracy w soboty, które nie powinny być obowiązkowe ze względu na charakter umowy (zlecenie). Do tego jest bardzo zarozumiały, nadąsany i nigdy się szczerze nie uśmiecha. Sądzę, że jak na tak śmieszne warunki pracy, tzn. brak szans na umowę o pracę i żenująco niskie zarobki to wymagania stawiane pracownikom są zdecydowanie wygórowane. Co więcej, firma nie respektuje do końca prawa. Przykład - dzwonimy do ludzi, którzy kilkakrotnie prosili o usunięcie ich numerów i oczywiście skargi zbierają za to pracownicy, a nie pracodawca (ludzie potrafią nawet grozić pracownikom sądem). Ponadto zmuszają do odpracowania nieobecności po godzinach (co nie jest zbyt korzystne dla samopoczucia pracownika ze względu na długotrwałe siedzenie z słuchawkami na uszach i nadwerężanie głosu). Poza tym w firmie tej nie szanuje się pracownika. Każą często zostawać po godzinach i wysłuchiwać uwag (za ten czas oczywiście nikt nam nie płaci). Oczekują, że ludzie w pełni się podłożą i podporządkują za marne 850 zł pensji. Dodam jeszcze, że premie, którymi nas mamią są mało realne, a jeśli już , to dostają je tylko pracownicy. którzy przypadli kierownikowi do gustu. Są osoby, które co miesiąc mają wspaniałe wyniki, a premię dostali może dwa razy. Do tego my nie mamy możliwości, aby udowodnić, że nasze wyniki były jednocześnie równoznaczne z dużą sprzedażą. gdyż nawet nie mamy wglądu do żadnych danych na ten temat. Ludzie, nie dajcie sobą manipulować, bo dopóki my siedzimy cicho i nie zgłaszamy żadnych uwag, to oni będą w nieskończoność tylko zwiększać wymagania, a w zamian za to nikt nas nie docenia. Praca jest fajna, ale tylko dla kogoś, kto chce rozwinąć w sobie umiejętność skutecznego rozmawiania z klientem, a z czasem staje się potwornie nudna i mozolna. Rozmawiając z klientami cały czas jednak ma się świadomość, że tak naprawdę wciskamy ludziom kit, bo te prezentacje, na które umawiamy są na żenująco niskim poziomie i do tego prezenterzy bywają nieprzyjemni, czego można się dowiedzieć od klientów. Podsumowując, praca jest w sam raz dla kogoś, kto chce sobie dorobić do emerytury albo dla studentów lub kogoś, kto traktuje ją jako przejściową i w międzyczasie szuka czegoś innego.