Wszystkie negatywne słowa jakie tu padły, to niestety szczera prawda. Żałuję, że nie poczytałam opinii o tym miejscu zanim złożyłam CV, cóż, nauczka na przyszłość. O ile nie macie nerwów ze stali- omijajcie to miejsce z daleka.
Zacznijmy od tego, że nic nie zwiastuje masakry jaka tam czeka. Szefowa faktycznie jest bardzo w porządku i złego słowa nie mogę o niej powiedzieć. Niestety, nie tyczy się to kierownictwa czy - tak jak ktoś wspomniał wcześniej - osobach pracujących tam od lat. Nie będę rzucać tu imionami, ale sytuacje które mnie spotkały to przegięcie, momentami ocierające się o mobbing.
Zacznijmy od tego, że nie ma żadnej jednolitej ścieżki wprowadzającej pracownika. Na swój pierwszy dzień w pracy idziesz całkowicie ,,zielona"- bo nikt nawet nie prześle ci chociaż dzień wcześniej listy z aktualnym asortymentem, czy jakie porcje pakować do danego opakowania. Także klient pyta się o alergeny, a ty nic nie wiesz, bo skąd. Ogólnie mało kto tam tłumaczy cokolwiek, bardzo często ogranicza się to do ,,poczytaj sobie"- no fajnie, ale to chyba powinno odbyć się PRZED rozpoczęciem pracy, nie w trakcie, prawda?
Ogólnie sprzęt na jakim się pracuje jest bardzo przestarzały i często wadliwy- zwłaszcza waga, która ma problemy z tarowaniem. Nie widziałam, żeby jeszcze ktokolwiek w Aurze pracował na takiej kasie fiskalnej. A jak o niej mowa- potwierdzam to, co ktoś wspominał o rozliczaniu. Gdy ty idziesz na zaplecze pokroić tort, ktoś inny w tym czasie obsługuje klientów na twoim stanowisku- ale na koniec zmiany to ty się pod tym podpisujesz i za wszelkie manka ty odpowiadasz. Ktoś też wspomniał o wyśmiewaniu, również tego doświadczyłam i to już w pierwszym tygodniu pracy. Pracownice stały za mną i na głos nabijały się z tego jak liczę, ale żadna nie podeszła, aby mi w tym pomóc lub pokazać jak zrobić to efektywniej. Dodam tylko, że w późniejszym miejscu pracy, każdy pracownik rozliczał się pod okiem kierownika, a do tego była liczarka monet- także da się cały proces usprawnić, zamiast drwić z nowych.
Nie można mieć przy sobie telefonu czy innych sprzętów, przez co nie ma się opcji nagrania tego co się dzieje w tym miejscu- a byłoby co nagrywać. Kierowniczka, która wyżywa się na tobie, ale za chwile jest super słodka dla szefowej i swoich psiapsi. Gburowate odzywki i wywracanie oczami, nie pozwalanie na dojście do słowa i chłodne traktowanie. Bywały dni, gdzie po powrocie z pracy do domu potrafiłam się rozpłakać, bo poczułam się potraktowana jak śmieć. Nie ważne jak bardzo się starałam, nigdy nie było to docenione, a gdy tylko miałam z czymś problem to zamiast wytłumaczenia czy pokazania jak zrobić coś poprawnie, byłam spychana na bok z tekstem ,,zostaw, już sama zrobię". A już szczytem była sytuacja, gdy oskarżono mnie o dość rażący błąd, a jako wytłumaczenie podano, że ,,one pracują za długo, by tak zrobić". Gdy poprosiłam o okazanie mi dowodu w postaci nagrania z kamer, gdyż nie przypominałam sobie opisywanej sytuacji- temat ucichł i uznano, że tym razem tylko upomną. Bez komentarza. A, tak jeszcze wspomnę, że upomnienia potrafią mieć miejsce przy kasie, albo na zapleczu przy innych pracownikach, zero prywatności.
Mam spory uraz do całej sieci, nawet będąc w innym mieście omijam szerokim łukiem cukiernię. Myślałam, że po ciężkiej, fizycznej pracy przy rębaku i wycinkach nic mi już nie straszne- o jakże się człowiek może pomylić!