Comac jobs s.r.o.

Cieszyn

Ocena pracodawcy 2/6

na podstawie 11 ocen.

Opinie o Comac jobs s.r.o.

Dbamy o każdą opinię, dlatego pracodawca nie może ich usuwać. Sprawdź, kiedy Twoja opinia łamie regulamin - więcej.

Dodaj odpowiedź

Anuluj

Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Comac jobs s.r.o.

Ziomal

Nie polecam pracy w Hadrec Nad Morawici w fabryce zamów samochodowych wyśrubowane normy zbliżone jak w holandii za gówniane pieniądze mało tego za nie wyrobienie normy uwalają tak że na czysto wychodzi 5 zł/h umowy są tłumaczone a stawki co i za ile w j.czeskim tak żeby Polak (usunięte przez administratora) zrozumiał na codziennie rzucają na inne stanowisko Pracy. Jednym słowem Rodacy zastanówcie sie zanim zgodzicie sie na norme 1100 za 1400a czasem mniej.

CZESKI FILM

COMAC RYCHALD WERBUJA NA OLX MIEDZY INNYMI W FABRYCE LAMP. TAM WYSYLAJA LUDZI GDZIE POPADNIE. ZEBY ZAROBIC TO PO 12 GODZIN SOBOTY NIEDZIELE . PRACA 7 DNI W TYGODNIU INACZEJ ZAROBEK JAK W POLSCE. NAJGORSZEJ W TYM WSZYSTKIM ZE TO POLSKIE POSREDNICTA WERBUJA I OKLAMUJA LUDZI.

olaf
@CZESKI FILM 17.12.2017 18:22

tak moi znajomi tam pracują albo system 12-godzinny na dwie zmiany albo 8 godzinny na 3 zmiany, soboty niedziele i święta doborowlnie dodatkowo platne 100% gdyby było tak samo jak w polsce to bysmy się tam ze znajomymi nie przenosili wyplaty zgpdnie z umową w ustalonym terminie chodzi akurat o rychvald

Jacek

Jedzie ktoś 14 na rozmowę do Novego Jicina?

Marco

Ja w Nowym Jiczynie pracuje ponad rok i nie rozumiem niektórych komentarzy. Obiecywali 18.000 na rękę i jeszcze mniejszej wypłaty nie miałem (i to nie brutto jak v Lidlu, ale na rękę). Kontakt z babkami z biura spoko. Czeski jest na tyle łatwy, że jak ktoś nie chce, to sie nie dogada, a dla chcącego nic trudnego. Ps. jak komuś wpisali "zła etyka pracy" i potem widzisz w komentarzu "[usunięte przez admina słowo niecenzuralne]" to wszystko staje się jasne :)

Jacek
@Marco 21.09.2017 02:37

Skąd dojeżdżasz, mam propozycje pracy w Novym Jczynie i szukam czy ktoś ma wolne miejsce na dojazdy?

Vyrobnikos

Ja tam pracuje we karvine co prawda znam jezyk bd dobrze ale to od zawsze wiadomo ze co oni tam w biurze mowia to mija sie z prawda a Czesi z ogolu nie lubia Polakow wyplacalni sa i ogl opinia od odemnie dobra jak na Agenture

Ona94

Powiem tylko tyle nie polecam pracy przez firme Comac Jobs (Ostrava) . Traktują ludzi jak śmieci.

romek

Nie polecam tej agencji. Pani Iza opowiada głupoty ludziom a rzeczywistość jest inna. Czeszki wiecznie nie zadowolone,Pretensjonalne, znerwicowane. Porazka. Oszukują na kasie to normalne. Zwalniają bez powodu też normalne. Oszustwo oszustwo i jeszcze raz oszustwo. Pani Iza obiecuje prace a potem jej nie daje. Nie odbiera telefonów itp. Uciekać od nich

cosiedzieje

To są jakieś jaja. Comac pozatrudniał ludzi, a teraz zwalnia ich bez powodu! Wpisują do zwolnienia pierdoły typu "zła etyka pracy", bezpodstawnie, bo ludziom, którzy wyrabiali normy, zachowywali się na hali, nie spóźniali się. Chodzą pogłoski, że Comac zatrudnił więcej osób, niż potrzeba fabrykom, i teraz próbuje się ich za wszelką cenę pozbyć! Część ludzi przerzucili na inne fabryki, że niby przejdą szkolenie i będą dalej pracować. Ludzie jadą po 80-100km w jedną stronę tylko po to, żeby odkryć, że pod fabryką nie ma nikogo z biura! Nikt nie odbiera telefonów (i jeszcze wmawiają, że niby dodzwonić się do pracownika nie mogą, bilingi pokazują absolutne zero połączeń od nich), nie ma jak się dostać na szkolenie, bo nie dostaje się zawczasu nowych kart. No a jak nie ma cię na szkoleniu - wiadomo, won z roboty. Niektórych w ogóle trzymają jakoś tak zawieszonych - ani ich nie zwolnili, ani nie przekierowali do żadnej fabryki, więc ci ludzie siedzą w domach i próbują się po 20 razy dziennie dodzwonić do biura, co się dzieje i co robić. Oczywiście bezskutecznie. A kasa ucieka. Ogólnie kpina pogania absurd, nie polecam. Już lepiej iść na rekrutację do innych firm, jest tego pełno, np. Continental teraz rekrutuje na niezłych warunkach, w Cieszynie można się zatrudnić bezpośrednio w fabryce hamulców bez żadnych pośrednictw. Albo szukać czegoś po znajomości. Bo w Comacu człowiek się tylko nawk*rwia, a nie zarobi. Aha, i może to jest "praca bez języka" - jeśli chcecie żyć w ciągłym braku zrozumienia kogokolwiek, kto do was mówi, bo mówią tylko po czesku, nawet biuro! wkurzony_wyrobnik napisał prawdę, tam serio dzieją się takie cyrki. Radzę trzymać się z daleka od tego [usunięte przez admina słowo niecenzuralne]

wkurzony_wyrobnik

NIE POLECAM. W wielkim skrócie: mitomania, niekompetencja, problemy z komunikacją, chamstwo i fochy przy próbach egzekwowania warunków, które rzekomo miały być zapewnione. Poniżej lista "obiecanki vs rzeczywistość". Jest długa jak samo nieszczęście, a to doświadczenia ledwie z miesiąca - niech to da do myślenia. 1. Obiecanki: polskojęzyczna załoga w biurze + koordynator, polecony bank dosłownie napchany polską załogą, "cała ekipa hali i wszyscy w mieście świetnie mówią po polsku". Rzeczywistość: łapią ludzi na jedyną polskojęzyczną osobę z całej tej hałastry, a potem sobie radź. "polski" = łamany czeski z kilkoma polskimi słowami. Brak koordynatora, załoga na hali trochę rozumie, ale to nie pomaga, bo Polacy nie rozumieją ich (zwłaszcza w kwestiach technicznych, takich jak np. funkcjonowanie kart wejściowych, szczegółowe zasady działania hali itp.). Z nikim w mieście nie da się porozumieć, spotykana wrogość wobec Polaków niemówiących po czesku. Po angielsku mówią jedynie lekarze na SOR i jeden facet w banku. Obsługa biura MIĘDZYNARODOWEJ agencji nie mówi w żadnym języku poza czeskim, z angielskiego zna tylko &quot [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] quot; (co nie przeszkadza im we wrzeszczeniu na ludzi, że przecież znają angielski). Nikomu nie chce się np. zapisać na kartce terminu badań lekarskich czy wysłać SMS, żeby można było chociaż termin i godzinę zrozumieć. Przy próbach zmuszenia głupich [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] z biura do jakiegokolwiek wysiłku z ich strony, należy liczyć się z karczemną awanturą (po czesku), że "przyjeżdżając do pracy w Czechach, trzeba mówić po czesku!" - nie było takiego wymogu przy rekrutacji (jak byk napisane "PRACA BEZ JĘZYKA"), a nikt w miesiąc nie nauczy się śmigać w nowym języku, zwłaszcza przy jednoczesnym zapieprzu w fabryce. 2. Większość ludzi dojeżdża do pracy z Polski, ale niektórzy nie mają takiej możliwości i zostają zakwaterowani przez firmę w Motoreście. Obiecanki: lodówka, pralka, czajnik, dostęp do kuchni. Praca 3 km od Motorestu, więc można dylać z buta. Rzeczywistość: cztery tygodnie bez pralki, przy codziennej pracy w temperaturach rzędu 30 stopni (!!!) - pranie rzeczy w rękach w umywalce i suszenie na krzesłach na balkonie. Brak czajnika. Brak lodówki - przemiło żyje się na samych sucharach, serku topionym, kabanosach i wodzie. Brak dostępu do kuchni, konieczność dużych nakładów finansowych, związanych z kupowaniem jedynie produktów "ciepłoodpornych" oraz z żywieniem się weekendami na mieście. Brak możliwości podłączenia sobie w pokoju np. grilla elektrycznego. Wielokrotne dopominania się dały jeden efekt - zmierzła kobieta z baru/recepcji, która generalnie nie lubi Polaków, zrobiła się jeszcze bardziej opryskliwa. Praca okazała się być 7 km od hotelu, a, ze względu na ciężkie warunki na hali, człowiek nie ma siły dreptać tyle dwa razy dziennie z buta. Efekt: majątek na autobusy. 3. Obiecanki: świetne warunki na hali, "tunele powietrzne" i przewiewy, medycy zakładowi na każdej zmianie. Firma funduje obiad do 24 koron na stołówce zakładowej, jeśli weźmie się coś droższego, to reszta jest ściągana z wypłaty. Jeśli ktoś nie chce szamać żarcia z bemarów, może sobie za własne pieniądze kupić gotowce z automatu. Szafek JESZCZE nie ma, ale juuuuuż jadą, no dosłownie zaraz będą na rampie rozładowczej (na halę jest zakaz wchodzenia z plecakami). Rzeczywistość: potworne temperatury rzędu +30, dodatkowo słońce skwarzy przez dach i grzeją maszyny. Ubranie robocze to rękawice, koszulka, grube i sztywne spodnie robocze i para narzędzi tortur, czyli buty bezpieczeństwa - skóra z nosorożca, brak JAKICHKOLWIEK wywietrzników, każdy but waży dobre 0,5kg, języki są twarde jak metal i tak wyprofilowane, że rozcinają stopę, a całość nie ma żadnej, absolutnie żadnej amortyzacji (stoi się po prostu na plastikowej podeszwie, obciągniętej kawałeczkiem materiału). Po ośmiu godzinach stania nogi są spuchnięte do dwukrotności normalnego rozmiaru, obite do granic wytrzymałości kości pięt bolą tak, że chce się wyć i ma się zaczątki grzybicy z przepocenia stóp. Ja dodatkowo dostałam buty dwa rozmiary za duże i palce nawet mi nie wchodziły pod płytkę bezpieczeństwa, więc gdyby coś mi spadło na szkity, to palce i tak w drzazgi. Ale nosić trzeba, bo BHP. Wentylacja, "tunele powietrzne", przewiewy - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Chyba istnieją jedynie w wyobraźni sfochanych panienek z agencji, tak samo jak pralka, lodówka i tłumy ludzi mówiących po polsku. Powietrze na hali można kroić i wynosić blokami. Medyka widziałam RAZ. Kiedy na hali jedna z nowych pracownic zemdlała (zdarzają się omdlenia z duchoty i gorąca), pierwszej pomocy udzielali jej szeregowi pracownicy. Karetka odwiozła ją pod k

wkurzony_wyrobnik
@wkurzony_wyrobnik 05.07.2017 18:30

Ucięło mi wypowiedź: Obiady za 24 korony - równie mityczne, co wentylacja na hali. Najtańszy bemarowiec kosztuje 70 koron. Pracownicy będący bezpośrednio pod firmą (nie z agencji) mają dwukrotnie wyższe dopłaty do obiadów. Jedzenie z automatu - za tacuszkę jakiegoś niezidentyfikowanego paskudztwa trzeba zapłacić sto koron (!!!), czyli równowartość jednodaniowego obiadu w knajpie. Stołówka działa wyłącznie do 14:30, czyli zjeść zdoła pierwsza zmiana, druga musi przyjść wcześniej, żeby się załapać na resztkę jedzenia, a nocka niech buli na tacki z automatu. Szafek jak nie było, tak nie ma, ani tych w szatniach, ani "skrzynek" na hali na jedzenie, kubki itp. 4. Obiecanki: nie ma problemu z chorowaniem, po prostu zgłosić się wcześniej i chorować w spokoju. Rzeczywistość: grypa żołądkowo-jelitowa zbiera żniwo na hali. Przechodzi się ją naprawdę ciężko, ja wymiotowałam non-stop przez trzy dni, aż zaczęłam zwracać żółć z krwią. Skończyło się na pogotowiu. Firma nagle potrafi się skontaktować z pracownikiem, ciągłe wydzwanianie, SMS-y, naloty na kwaterę w hotelu (!), jak śmiem być chora. Teksty typu: ”pewnie po prostu nie chce się iść do roboty". 5. Ogólne podejście biura - sfochane panienki są święcie oburzone, że ktoś raczy im przeszkadzać w przeglądaniu fejsika i słuchaniu głośno muzyki (w biurze, w godzinach pracy). Przy jakichkolwiek próbach wyegzekwowania tego, co się należy, robią coś takiego: noga na nogę, splecione dłonie, wydęte usteczka, nos zadarty tak, że prawie potylicę widać oraz tonacja głosu i miny typu: "jesteś gównem na moim bucie, potraktuję cię jak śmiecia, żebyś poczuł, że jesteś tylko biednym cebulaczkiem, a ja jestem TAK BARDZO PONAD TOBĄ". Wrzeszczenie na ludzi, że nie rozumieją wywodów po czesku. Podejście do pracy - gubią papiery, często w ogóle zapominają dać część dokumentów, mówią, że będą powiadamiać o czymś SMS-em/dzwoniąc, a telefon milczy jak zaklęty (po czym pracownik dostaje zjeby, czemu się nie stawił). Ustawiają spotkania w biurze tak, że trzeba się albo zwolnić z pracy i dylać przez całe miasto, albo po nocce czekać ładnych kilka godzin. Biuro potrafi wyłączyć zdalnie karty dostępu w środku zmiany, nie powiadomić o tym w ogóle pracownika ani fabryki (!!!) i jeszcze się wymądrzać, że przecież nie powinno pracownika w takim razie być na hali (karty dostępu robią takie cyrki, że wpuszczą na halę, ale już stołówka i wyjścia nie działają). Po ponownej aktywacji karty, nie działa ona na stołówce, więc pracownik mieszkający w Motoreście traci jedyny ciepły posiłek dnia. Na początku w ogóle brak jakiegokolwiek przeszkolenia z używania kart (to ważne, bo stołówka ma bardzo nietypowy system używania tego diabelstwa), po prostu plastik do ręki i won na halę. Zastanówcie się trzy razy, zanim przekroczycie próg tego [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] Ciężka praca ciężką pracą, ale chamstwo, krętactwo i kłamstwa w żywe oczy to zupełnie inna sprawa - nie dajmy się tak traktować. PS. Nie dajcie się nabrać na bajeczki "płacimy Polakom więcej niż Czechom, aż 18 000 koron na miesiąc!". Przeglądając oferty, nie znalazłam jeszcze ani jednej pracy na produkcji za mniej niż 18 000, ba, są nawet oferty po 20 000. Za głupią pracę w Lidlu wyciąga się na start 19 000. Agencja po prostu wykorzystuje ludzi, którzy nie znają rynku pracy w Czechach i z tego powodu myślą, że złapali Boga za nogi.

David

Ja pracuje w CJ od dwóch miesięcy w firmie Brano. Zakład jest w miejscowości Branka pod Opava. Praca jest w systemie trzy zmianowym przy produkcji zamków do drzwi samochodowych. Na spotkaniu przed podjęciem pracy pani z Agencji obiecywala wysokie zarobki i atrakcyjną pracę co nijak ma się do rzeczywistości. Praca w bardzo szybkim tempie (normy praktycznie nie do wyrobienia) a pieniądze cóż..... śmieszne z obiecanych 1900 zł na początek dostałem zaledwie 1500. Na dodatek problem ze wszystkim od konta po ubezpieczenie. Dobrze że z dniem dzisiejszym zakończyłem te farse bo inaczej bym tego nie nazwał. NIE POLECAM....

xxVillixx

Hmmm no ja nie narzekam. Pracuje pod CJ już pół roku. Na początku w Czeskim Cieszynie teraz od kilku miesięcy pod Comaciem w Novym Jicinie. Wywiązują się z umowy, wypłata zawsze na czas, wysokie premie, nigdy nie miałam problemu z tym, żeby wypłata była mniejsza niż na umowie. Wszystko zawsze mi się zgadza. Karta do ubezpieczenia europejskiego przyszła po miesiącu pracy. Osobiście gorąco polecam

KMWTW

Ja osobiście nie polecam tej agencji. Na swoje nieszczęście podpisałem z nimi umowę z której się nie wywiązują. Kontakt z polskim koordynatorem urwał się odkąd zaczęły się problemy. Umawiamy się z agecją na konkretną kwotę, pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej potwierdza kwotę, po czym wypłata jest znacznie mniejsza i pojawia się problem z wyegzekwowaniem pozostałej części. Podsyłają umowy z wstecznymi datami z mniejszą kwotą do podpisania. Jak ktoś ma więcej pytań priv. Sam będę kończył współpracę z CJ, a swoją opinią się mogę podzielić.

admin

Nadal nie widać zbyt wielu komentarzy o Comac jobs s.r.o. , może ktoś z pracowników da znać co u nich się dzieje? Podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami!

Zostaw opinię o Comac jobs s.r.o. - Cieszyn

UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Comac jobs s.r.o.