Z mojego doświadczenia mogę potwierdzić, że imprezy integracyjne w DBSE jeszcze do ubiegłego roku były na wypasie, all inclusive, nie liczymy kasy - i to chyba jedyny pozytyw. Od początku tego roku komuś się coś chyba poprzestawiało, bo budżet wyśrubowany w kosmos i pomimo tego, że prawie wszystkie działy mają wyniki lepsze niż w ubiegłym roku, to oczywiście jest źle i niedobrze bo hajs się nie zgadza. Projekty i pomysły od pewnego łysego pana który zdaje się mieć nikłe pojęcie o współpracy między biurami i klientami, ale to, co powie ma być na już teraz zaraz. Niektórzy siedzą i urabiają sobie ręce po łokcie i roboty ciagle opór, a niektórzy odchodzą po paru miesiącach, bo przeczytali cały internet, obejrzeli cały netflix i zwyczajnie się nudzą a perspektyw brak. Często gęsto można usłyszeć że są działy i/lub osoby z którymi wszyscy mają spięcia, a współpracownicy są podpie#dalani (bo donos to zbyt delikatne słowo) najlepiej do wszystkich „mededżerów” i liderów jakich są wstanie wyszukać w outlooku. Opr bo coś zostało zrobione albo bo coś nie zostało zrobione albo nie wiesz czegoś - a osoba która miała Cię wyszkolić, miała wszystko w poważaniu będąc na wypowiedzeniu i nie przekazywała informacji albo robiła (lub nie robiła) wszystko na odpierdziel. No i klasyk: nie wiesz czegoś to pytaj, to lepsze niż bezczynność albo nie pytanie i robienie błędów. Ale jak będziesz zadawać pytania, to jesteś osobą niesamodzielną i to było już powtarzane i zaraz donosik żeby tylko uprzykrzyć życie.
Wersja TL:DR
Zarobki są niezłe (choć to zależy kto jak się ceni), w niektórych działach nuda aż boli, w innych full roboty; najlepiej robić swoje i nikogo o nic nie pytać albo ryzykować że ktoś doniesie