Napiszę jeszcze raz, bo ktoś chyba z administracji usunął mój komentarz (w sumie nie wiem czemu, ale się domyślam).
Większość komentarzy które czytam albo pytań związanych z pracą są w tonie work-life ballance. Czyli pracujemy 8-16, po pracy wyłączamy telefon i zajmujemy się swoim życiem (prywatnym), rozróżniamy te dwie dziedziny i nie chcemy łączyć jednej z drugą tzn. pracy z życiem prywatnym. Idziemy na etat, pracujemy, wracamy, zapominamy. W ten sposób rozgraniczamy to co jest fajne (życie po pracy) od tego co niefajne a co musimy robić (czyli praca). W ten sposób polaryzujemy sobie życie i dajemy pracę w miejscu w którym nie lubimy być.
Koncepcja którą na razie idziemy my, czyli firma, to bardziej kierunek work-life integration. Nie ma wyraźnej granicy pomiędzy pracą a życiem prywatnym i nie polaryzujemy tego. Wszyscy raczej są przyzwyczajeni, że dostają ode mnie wiadomości po 16.00, z kierownikiem jestem w stanie rozmawiać w godzinach 22:00-1:00, a koło północy albo czasem nad ranem piszę maile do dostawców.
Nie dzwonię niepotrzebnie wieczorami, ale też nie patrzę na zegarek która jest godzina jak do kogoś piszę. Jeśli ktoś będzie chciał odpisać to odpisze. Jak mam sytuację ogień (chyba jeszcze takiej nie było) to na pewno zadzwonię.
W ten sposób nie traktuję pracy jak coś czego nie lubię, ale jako część życia (co widać po godzinach zamieszczania komentarzy na gowork).
Jeśli chcemy z ekipą zrobić grilla w czwartek o 11:00 to wystawiamy grilla za biuro, kupujemy kiełbasy i robimy grilla. Jak chcemy zamówić pizzę to zamawiamy, siadamy i jemy, jak chcemy iść na paintbal laserowy to idziemy, a jak mamy luźniejszy czas i chcemy zrobić grę miejską, to wymyślam grę miejską i szukamy checkpointów...
I póki co z taką strategią szukam osób do zespołu (jeśli już szukam). Jeśli ktoś chce 7-15 i zapomnieć, to ta firma na obecnym etapie i w obecnym momencie nie jest dla niego - nie dogadamy się. Lepiej szukać gdzieś w urzędzie, spółdzielni bo tam znajdą się ludzie z podobnym tokiem myślenia.
Być może ktoś powie, że jesteśmy powaleni i to nie jest normalne - może tak, ale to nasze życie i nasza praca i się z tym dobrze czujemy.
Jak ktoś się czuje dobrze z czymś innym, czy z innym podejściem to też ma do tego prawo :)