Proces rekrutacji w porządku - prowadzony bezpośrednio przez Kierownika. Nie mam uwag, rozmowa bardzo przyjemna.
Sam okres próbny to niestety dla mnie bardzo złe wspomnienie, które mocno zamknęło mnie w sobie pomimo faktu, że jestem wysoce komunikatywną osobą. Wszystko przez bardzo kiepską atmosferę, która panowała w dziale.
Po pierwsze: zespół bardzo hermetyczny, nie akceptujący ludzi z zewnątrz, a tym bardziej mężczyzn na stanowisku pracy (informacja przekazywana wprost). Straszna fałszywość i udawane przyjaźnie - uśmiechanie się do Kierownika, aby za chwilę za jego plecami komentować i podważać podjęte zarządzenia oraz obgadywać jego zachowanie. Kierownik działu nie zdaje sobie sprawy z fałszywości pracowników, którymi rzekomo zarządza (i jednocześnie przyjaźni). Nowy pracownik jest INTRUZEM.
Po drugie: najbliżsi współpracownicy bardzo poszkodowani przez los co podkreślali na każdym kroku. Jeżeli nie uzewnętrzniasz się i nie pokazujesz jak ci źle w życiu - to odpadasz na starcie. No i bardzo wysoko postawione EGO nie akceptujące twojego punktu widzenia.
Po trzecie: brak umiejętności zarządzania zespołem przez Kierownika - przez cały okres próbny - w ogóle mnie nie wdrażano. Jedyne szkolenie odbyło się na początku: BHP oraz kilka słów wprowadzających jak wypełnić kilka dokumentów. Brak reakcji na niestosowne zachowanie współpracowników, ich docinki oraz komentarze pod adresem nowego pracownika. Kierownik powinien zarządzać zespołem, nie nim rządzić. Tu zarządzania ewidentnie brakuje, a chowanie głowy w piasek i mówienie "ciężko mi o tym mówić/coś z tym zrobić" bezsprzecznie pokazuje brak umiejętności miękkich, które powinny być rozwinięte na takim stanowisku. Wiedza Kierownika na wysokim poziomie i przynajmniej to ratuje ogólny pogląd na sytuację.
Po czwarte: W połowie okresu próbnego rozmowa z Kierownikiem, który nie miał żadnych uwag co do pracy, aby ostatecznie na 5 dni przed zakończeniem umowy usłyszeć, że umowa nie zostanie przedłużona, a powodu nie podano, trzeba się domyślić. :-)
Po piąte: ciągłe "koleżeńsko-kierownicze" pogaduchy za zamkniętymi drzwiami i narzekanie, że nie ma nic czasu bo tyle jest pracy. W rzeczywistości czas na pracę był, ale wykorzystywany był na godzinne pogaduszki o trudach życia. Lizusostwo poziom expert.
Po szóste: jak wyżej - niby dużo pracy, a w rzeczywistości już pierwszego dnia od współpracownika można było usłyszeć "tu nie ma za wiele pracy, rób wszystko powoli". No i faktycznie za wiele jej nie było, wieczne stwarzanie pozorów i mówienie o dużej ilości obowiązków. Oczywiście Kierownik pracy miał najwięcej, gdyż nie posiadał zaufania do swojego zespołu w wykonywaniu niektórych zadań.
Po siódme: sytuację ratują pracownicy innych działów - byli uprzejmi i serdeczni. Na sam koniec rozmowa z Prezesem - bardzo pozytywna i miło wspominana. Mam nadzieję, że Prezes wziął poważnie przekazane przeze mnie uwagi co do pracy działu.
I po ósme: DYSKRYMINACJA w dziale (patrz pkt. 1) i codzienna zabawa w przedszkole. Zero profesjonalizmu w pracy.
Ostatecznie cieszę się z takiego rozwoju sytuacji, gdyż dalsza praca była poniżej mojej ambicji i umiejętności. Obecna praca to: świetny zespół, który jest serdeczny i nie ignoruje mojej osoby traktując jak powietrze, np. nie witając się lub robiąc problem z zasłonięciem okna kiedy świeci ci słońce prosto w oczy (tak - w S.M był z tym ogromny problem).
Ogólna opinia jest neutralna, gdyż niesprawiedliwym byłoby oceniać wszystkich przez pryzmat głównie trzech najgorszych osób.
Pracodawcy sugeruję większe otwarcie się na świat, a potencjalnym pracownikom - dokładną analizę przed rozpoczęciem współpracy.