Pracowałem przez półtora roku w LM Swarzędz i powiem że mam dość mieszane uczucia. Jeśli ktoś właśnie skończył szkołę i chciałby zacząć zarabiać pierwsze pieniądze jednocześnie mieszkając z rodzicami to mógłbym polecić tą pracę, ale w pozostałych przypadkach poważnie bym się zastanowił. Kiedy się tam zatrudniłem na okres próbny (3 miesiące) dostałem 2000 brutto, a kiedy podpisałem już właściwą umowę (czasem dają na parę miesięcy/lat lub na czas nieokreślony tak jak ja) kwota ta zwiększyła się do 2200 brutto z którego opłaceniu wynajmowanego pokoju i paliwa na życie zostawała dość skromna suma, która nie pozwalała głodować czy kupić raz na jakiś czas jakiegoś ubrania (niezbyt drogiego), ale nie dawała możliwości oszczędzania. Stawki te mogą być większe jeśli pracuje się w jednym z marketów gdzie ruch jest znacznie większy, ale też bez szaleństw- coś około 2400 brutto na dzień dobry. Premie kwartalne są dwie, jedna zależy od obrotu działu na którym się pracuje, a druga od obrotu całego sklepu jednak wypłacane są razem i w Swarzędzu wynosiły około 300 zł. Sama praca wg rozmowy kwalifikacyjnej powinna głównie skupiać się na obsłudze klientów a w międzyczasie dokładaniem produktów i porządkowaniem alejki za którą się jest odpowiedzialnym co w praktyce jednak się okazało że jest zupełnie na odwrót. Bardzo częste zmienianie ekspozycji która wymęczała pracowników, a zmiany nie powodowały zwiększenia zysków tylko najczęściej zagubienie klientów którzy pytali się gdzie jest dany produkt który wcześniej znajdował się w tamtym miejscu. Szkolenie produktowe wyglądało w ten sposób że starsi pracownicy opowiadali to co sami wiedzieli na dany temat nowym pracownikom, a wyjazdy zdarzały się z dwa razy w roku i to tylko dla dwóch, góra trzech osób bo inaczej brakowałoby pracowników do obsługi działu. Niedziela jedna obowiązkowa, każda kolejna płatna dodatkowo 75 zł brutto, niewielkie bonusy na Boże Narodzenie zależnie od dochodów na członka rodziny, paczka słodyczy i kawa na Wielkanoc której zawartość też zależy od dochodów, karta multisport za ok 45zł miesięcznie. Jeśli chodzi o możliwość awansu to wyglądało to w ten sposób. Osoba która pracowała jako menager w dowolnym fast foodzie czy markecie spożywczym (nawet w tych najmniejszych) mogła zostać przyjęta od ręki jako koordynator lub kierownik, natomiast zwykły pracownik musiał się starać na zwykłego koordynatora około dwóch lat przy czym jeśli nie było akurat nigdzie wolnego (lub ktoś z wyżej siedzących nie lubił starającego się o awans) miejsca mogło się okazać że ten wysiłek (szkolenia, wyjazdy, pisanie planów) okazał się nie wart niczego. Były sytuacje gdzie obiecywano duże i poważne podwyżki dla wszystkich, a kiedy przyszło co do czego podwyżek nie było wcale lub wynosiły 100-200 brutto dla doświadczonych pracowników którzy pracowali po parę lat i mieli duże doświadczenie, a ta podwyżka zrównała ich wypłaty z nowo przyjętymi pracownikami. Z plusów to mogę powiedzieć że pieniądze zawsze były na czas, można się było dogadać w sprawie grafików (w miarę możliwości), były zapewniane szkolenia stanowiskowe na wózki widłowe czy piłę na stolarni, ale tylko wtedy kiedy były one potrzebne do codziennej pracy. Aby zostać wyrzuconym z tej pracy trzeba się było naprawdę postarać, notorycznie się spóźniać, przeklinać przy klientach, popełniać często błędy przy zamówieniach specjalnych. I tak jak na wstępie pisałem polecam tą pracę tylko dla nowych osób na rynku pracy które chcą zdobyć jakiekolwiek doświadczenie mieszkających z rodzicami lub dla osób naprawdę pilnie poszukujących jakiegokolwiek zatrudnienia. Zdaję sobie sprawę że napisane to zostało dość chaotycznie, ale mam nadzieję że odpowiedziałem na parę pytań przynajmniej jednej osobie.