Praca w Leroy Merlin w Koninie przez wiele lat dała mi pełen obraz tego, jak ta korporacja traktuje ludzi. Niestety, z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że lojalność i ciężka praca nie są tu w żaden sposób nagradzane.
Największe minusy pracy w tym miejscu:
Całkowity brak docenienia: Jako wieloletni pracownik zostajesz z ręką w nocniku. Niezależnie od zaangażowania, dla korporacji jesteś tylko numerem w systemie. Zero szacunku za staż i włożone serce w rozwój sklepu.
Ciągły nacisk psychiczny: Presja na wyniki i wieczne „dokręcanie śruby” to codzienność. Zamiast motywacji jest czysty stres, który człowiek zabiera ze sobą do domu po godzinach.
Ogromne przeciążenie fizyczne: Normą są drastyczne braki kadrowe. W praktyce wygląda to tak, że jako pracownik musisz w pojedynkę ogarniać cały sklep lub gigantyczne działy, robiąc robotę za trzech ludzi. Fizycznie jest to wykańczające na dłuższą metę.
Kierownictwo znieczulone na ludzi: Kadra zarządzająca wykazuje się kompletnym brakiem empatii. Problemy zgłaszane przez załogę są zbywane milczeniem – kierownictwo ma po prostu głęboko w pompie to, w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest pracownik. Liczą się tylko słupki w Excelu.
Podsumowanie: Omijajcie to miejsce szerokim łukiem, jeśli szanujecie swoje zdrowie. Ta firma potrafi tylko brać, nie dając nic w zamian. Szkoda zdrowia i nerwów na korporację, która nie widzi w człowieku człowieka.