Na rozmowie kwalifikacyjnej od razu postawiłam sprawę jasno, byłam pod studiach, bez doświadczenia, ale pełna nadziei i chęci na edukację i rozwój. Właściciel opowiadał o swoim wszechstronnym doświadczeniu, ile to on firm nie ma obecnie w nadorze, podając ogromne liczby, które robiły wtedy na mnie duże wrażenie. Dostałam tą pracę z informacją, że zostanę wszystkiego nauczona. Szybko dostałam "drzwiami w twarz". Edukacja polegała na tym, że dostałam ich kilkanaście raportów z budów i po zapoznaniu się z nimi zostałam wysłana na swoją pierwszą budowę, aby przeprowadzić audyt. I właściwie obiecana edukacja na tym się kończy, żadnych dodatkowych szkoleń, baza dokumentów była na ten czas mocno ograniczona i zawierała sporo błędów. Szybko też okazało się, że wyniosłe liczby jakie podaje właściciel są wyssane z palca. Wystarczy spojrzeć na ich stronę internetową i jakie podają statystyki - 30000 przeprowadzonych szkoleń. Każdy, kto ma kalkulator szybko może sobie przeliczyć, że nawet prowadzać 2 szkolenia dziennie, 365 dni w roku, musieliby szkolić od 41 lat, a firma funkcjonuje od kilku lat. Gdy wysyłaliśmy raporty do zakładów, Właściciel potrafił je bombardować, wtykając błędy i chwaląc się, że wie więcej. Najgorsze było to, że dodawał do wiadomości osoby z tego zakładu. Wiece jakie mieli po tym podejście do nas w danym zakładzie... a i tak trzeba było tam jeździć. Szybko jednak zaczęłam zauważać, że te uwagi nie mają często podparcia w przepisach, ja wiele uwag z resztą. Przesyłanie dalej maili skierowanych tylko do niego było nagminne, np. pisałeś, że masz problem z zebraniem danych, bo kadrowa nie za bardzo ogarnia, dlatego jeszcze nie zrobiłeś pełnej dokumentacji - pyk prześlij dalej do wspomnianej kadrowej z dodatkową wiadomością od niego "tak ciężko podać kilka danych?". Ile razy mieliśmy przez to problemy, a nawet płacz, bo trafiało to do roszczeniowej osoby. (usunięte przez administratora) Brak organizacji, wszystko jest na już, brak priorytetów. Masz dzień zaplanowany, nie ważne, nikogo to nie interesuje, jest telefon, że masz jechać gdzieś do zakładu to za 10 minut masz być już w aucie. Nie zliczę, ile razu jechałam gdzieś, nie wiedząc w ogóle po co tam jadę. Albo byłam w jednym zakładzie i musiałam szybko z niego wychodzić i jechać do innego, bo 10 minut temu miało być tam szkolenie, o którym właściciel zapomniał, a ludzie czekają. O zasadach organizacyjnych dowiadujesz się, gdy je złamiesz. Jak coś się nie spodoba Właścicielowi oznajmia to przez maila dodając do tego wszystkich pracowników, a czasem także i inne osoby. Zapomnij o rozmowie, komunikacja odbywa się tylko przez maila. Otrzymywanie wiadomości o 23 to standard. Komentowanie wyglądu i ubioru pracowników i klientów było częste, nawet mówienie o swoich pracownikach "(usunięte przez administratora). A to na prawdę nie wszystko. W pewnym monecie miałam do wyboru albo(usunięte przez administratora)albo odejść, ponieważ to nie jest normalne, że ktoś wraca z pracy i odreagowuję dzień płaczem. Na pożegnanie została wyprawiona mi impreza, dostałam drogi prezent i mowę pożegnalną, że odchodzi od nich "filar firmy" i to jest wielka strata. Gdy Właściciel dowiedział się, że założyłam działalność nagle nie otrzymałam obiecanych referencji, a gdy klient z własnej woli przeszedł do mnie, zaczęły się (usunięte przez administratora). (usunięte przez administratora) Jeżeli chodzi o umowy o prace, rozliczanie nadgodzin itp. wszystko się zgadzało, dostajesz tyle ile masz na piśmie. Została mi jednak wypowiedziana umowa o zakazie konkurencji na pozyskiwanie dofinansowań, tuż po terminie zakończenia naboru wniosków, przez co ani nie miałam możliwości zarobku w tym roku, ani nie mam odszkodowania. Niejedna osoba odchodziła od nich w nerwach, nikt głośno nie mówi co się dzieje, bo są tym wykończeni. Sama nie chciałam pisać tego komentarza, ponieważ obchodziłam z myślą "mam już to za sobą i nie chce do tego wracać", ludzie powinni jednak wiedzieć,(usunięte przez administratora)