Kolejny zawiedziony klient 10.05.2022 16:45
Inne
Niestety w dużej mierze muszę potwierdzić opinię pana Jakuba.
Jako klient żałuję decyzji nawiązania współpracy z Dariuszem Kasperczykiem i z przykrością nie mogę polecić. Zdecydowaliśmy się na współpracę na podstawie zamieszczonych tutaj licznych pozytywnych opinii. Dziś mamy wątpliwości co do ich prawdziwości.
Co było profesjonalne:
- szybka wycena materiału i zakresu koniecznych robót, na pierwszym spotkaniu, miał przy sobie umowę, wzbudzając duże zaufanie,
- doradził jaki rodzaj drewna wybrać na deski tarasowe,
- podpowiedział w projekcie koncepcyjnym sposób usztywnienia konstrukcji, eliminując konieczność stosowania mieczy, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom inwestora.
- zaimpregnował deskowanie tarasu z każdej strony - od spodu też, deski tarasu ma przerwy wystarczające na przewietrzanie deskowania od spodu.
- deski czołowe zostały ładnie podocinane, dopasowane do mocowania balustrady (chociaż po pierwszym deszczu już się wypaczyły nieco)
- Ekipa montażowa to zaledwie dodatkowy pan Piotr, który był bardzo fajny, konkretny i normalnie dało się z nim rozmawiać, kulturalnie. Szkoda, ze z Panem Darkiem nie dało się tak normalnie porozmawiać...
Co było nieprofesjonalnie:
- poziom osadzenia słupów poniżej kostki brukowej, spód słupów narażony na podciąganie wody w czasie ulew, lub od zalegającego śniegu (nogi siodeł zbyt krótkie); przed zakupem siodeł Wykonawca nie sprawdził do jakiego poziomu będzie montował konstrukcję. Jako środek zaradczy Wykonawca zaproponował drenaż w postaci odwiertów w opasce betonowej kostki brukowej – za odwierty Wykonawca chciał naliczyć dodatkowy koszt 450 zł (w smsie) wmawiając nam, że nie ma siodeł metalowych na dłuższych nogach,
- woda zacieka na część konstrukcji; jeden ze słupów i deska czołowa namaka po każdym deszczu, sączy się po nich woda tym samym nie jest skończone zabezpieczenie odprowadzania wody, a nasza inwestycja po pierwszych deszczach niszczeje w oczach,
- 2 z 6-ciu słupy nie trzymają pionu, co gołym okiem widać, reszty nie sprawdzaliśmy poziomicą.
- na jednym z dostarczonych słupów zauważalne głębokie spękania z każdej strony (nie wpływają na nośność, ale szybsze zniszczenie elementu pod wpływem wody), na innym głęboki zadzior i drzazga – jakość wyszlifowania średnia.
- Wykonawca przyjeżdżał do pracy czasami koło 10- 11 godziny, wyjeżdżał koło 14, raz tylko po 17 godz., a jak w ogóle nie przyjechał, to nawet nie poinformował.
- jak się sam przyznał ciągnął 3 prace na raz...
- Nie brał pod uwagę odbioru prac przez Inwestora, uważając, że prace są zakończone na danym etapie, co mijało się z faktami, bo i tak później były dokańczane i dowożony był materiał (zapłacony przedpłatą w 100%).
- spotkaliśmy się z żądaniem płatności za niewykonaną jeszcze usługę, wbrew zapisowi na umowie: "płatność za usługę po zakończeniu prac". Wyraźnie przekazał w smsach, że jak mu się nie zapłaci wcześniej, to na 100% nie przyjedzie skończyć pracy, narażając częściowo wykonaną inwestycję na zniszczenie... art. 191 § 1 k.k. określa to jako „groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania”.
Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z takim „czymś”. Cała sytuacja była dużym zaskoczeniem. Nikomu nie życzę takiego stresu.
Wnioski z odpowiedzi pana Dariusza pod opinią pana Jakuba są proste – jest w stanie zostawić klienta z około 7% niedokończoną inwestycją pomimo zobligowania się do jej wykonania podpisem na umowie. Nam zagroził, że nie przyjedzie bez wpłaty za niedokończone prace. Czy zatem respektuje umowy?..
Sądząc po postawionej przez pana Dariusza diagnozie alkoholizmu pod adresem swojego klienta (określonej zaledwie po kilku dniach styczności z obcym człowiekiem, który zamiast wydać resztę pieniędzy na alkohol miał kasę na zaliczki - nieprawdopodobne, co nie?) – przypuszczam, że pod niniejszą opinią znajdziecie Państwo równie kulturalną i logiczną odpowiedź pana Dariusza… Jeżeli takowa nastąpi, to już wnioski mam nadzieję, wyciągniecie Państwo sami.