Ach Ten Sulej...
Naprawiałem tam autka od 5 lat, także przeglądy. Pierwsze Mitsubishi Galant 2.5 V6 1999 - spawanie kielichów, nadkola, rozrząd, klocki itp. ... bez problemu. Galant jest autem prostym, aczkolwiek egzotycznym, tak więc niektórzy mechanicy rozpaczają, ale w tym Zakładzie AUTU SULEJ było zupełnie odwrotnie. Pełna kultura i serdeczność.
Warsztat polecałem na lewo i prawo, ba pozytywnie zaopiniowałem w sieci.
Lata lecą i powstało sprostowanie a raczej weryfikacja poprzedniej opinii.
Inne auto … pierwsze zgrzyty ...
Peugeot 3.0 V6 2008 rozbity pierwszego dnia po zakupie. Auto trafia do mojego zaufanego zakładu... bo gdzieżby indziej. Oczywiście zrealizują wszystko w ramach ubezpieczenia (poprowadzą oględziny
z ubezpieczycielem, wynegocjują co trzeba itd. ), samochód zastępczy oferują. Ok. Panie Sulej, ufam Panu, idę do Was jak w dym.
Dostałem cios z haka z cofającego auta . Rozbity zderzak, coś pociekło, kluczyk rozwaliłem kolanem.
Auta dobrze nie znałem - pod kanałem - podwozie suche, pali się check engine - nie ma tragedii pomyślałem, kupiłem i BUUM z haka... . Zakład z ubezpieczenia dostał 2 900 zł (brak jakichkolwiek negocjacji z ubezpieczycielem ze strony AUTO SULEJ, aż ubezpieczyciel był zdziwiony). Za tą kwotę pomalowano mi zderzak i wstawiono maskownicę chłodnicy – tyle!!!
Za dopłatą wymieniłem olej i naprawiłem ogrzewanie, koszt coś koło 1 800 zł. Auto odebrałem po MIESIĄCU !!!! . Lwem na trakt, szczęśliwy, że odzyskałem moje nowo zakupione auto, jak za chwilę się okazało, ku mojemu przerażeniu, w kłębach dymu...
Zaraz, zaraz nie mogłem gasić auta bo okazało się, iż po wspomnianym miesiącu nieużytkowania padł dwuletni akumulator - zrozumiałe prawda :) ? + 400 zł na nowy akumulator bo przecież Auto Sulej się nie poczuwa (koszty moje rosną).
A czym jeździłem przez miesiąc ?
Ano autkiem od Suleja. Auto dane jako zastępcze w ramach realizacji ubezpieczenia i naprawy.Z reklamą AUTO SULEJ Pomykałem więc po regionie Toyotą Yaris (w dokumentach w Zakładzie podpisane auto wyższej klasy ale nie czepiam się bo to przecież bonus za auto zastępcze dla warsztatu (?).
Ach Ten Dym...
Wróciłem do AUTO SULEJ aby poinformować o problemie, kanał i diagnoza... Cyt.: "Ma Pan duży wyciek oleju, może się zapalić! "
Tak więc auto miesiąc w naprawie, po wymianie oleju, wypuszczone prze AUTO SULEJ na ulice bez info o dużym wycieku - mało profesjonalne...
Finał
Przedłożyłem cała sprawę Panu Sulejowi. To swoją drogą bardzo fajny człowiek... Przyjąłem przeprosiny za sytuację (czas, akumulator, brak info o wycieku itd.) . Ustaliłem z Panem Sulejem, termin naprawy auta (cieknący olej)+ duży rabat w ramach przeprosin.
Po czterech dniach dzwonię ….
- Cyt.: "Już zabieramy się do naprawy"
Następny telefon po kolejnych czterech dniach
- cyt.: "Jeszcze nie zaglądaliśmy ale ostro ruszamy z tematem."
Mijają dwa tygodnie
- cyt.: "Za trzy dni gotowy na 100%"
Telefon po trzech dniach z mojej strony, odpowiedź cyt.: "za trzy dni zerkniemy..."
Poddałem się. Samochód odebrałem po dwóch i pół tygodnia bez naprawy, zaznaczam, że po wcześniejszym ustaleniu daty naprawy. Wstawię do naprawy w innym zakładzie, czy lepszym, czas pokaże ale Auto Sulej DZIĘKUJĘ. Każdy ma swoje obowiązki i sprawy, a ta najnowsza odsłona przygód z Auto Sulej na pewno do przyjemnych nie należała.
Ten warsztat ma dwa oblicza - jedno realne tj. oszukiwanie klienta (totalna olewka), brak profesjonalizmu (akumulator, brak informacji o wycieku, oszukiwanie na odszkodowaniach) i drugie oblicze - słowa szefa Pana Suleja, jego przeprosiny, obietnice, zapewnienia itd., które człowiek przyjmuje jako dobrą monetę i ufa ale jakże potem rzeczywistość wszystko weryfikuje.
Całość wychodzi na oszustwo okraszone dobrym słowem Pana Suleja. Aktualnie nastawieni są na dobre strzały zarobkowe, a starzy klienci są (usunięte przez administratora) na potęgę, słownie i na kasę. Nie polecam już Tego warsztatu.
A jeśli ktoś jest spragniony "Dobrej Nowiny", polecam Kościół a nie słowa Pana Suleja.