Chciałabym podzielić się z Wami moimi przykrymi wrażeniami z wczorajszego pobytu w lokalu Prywatka. Do wczoraj uważałam ten lokal za miejsce godne polecenia, gdzie mają szansę pobawić się i spotkać także trochę " bardziej dorośli" ludzie, tj. 30+. W piątek umówiłam się z dwójką znajomych na tzw. piwko. Ze względu na aurę pogodową i panujący upał chcieliśmy usiąść gdzieś na tarasie. Kilka godzin wcześniej podjechałam do lokalu celem sprawdzenia czy będą dostępne wolne miejsca właśnie na werandzie. Po dość długim oczekiwaniu i ignorowaniu mojej osoby przez pracownicę lokalu, która podczas gdy ja oczekiwałam na obsługę odebrała kilka telefonów i biegała w tą i z powrotem za barem w końcu dokonałam rezerwacji 4 miejsc przy stoliku na werandzie. Pracownica zapisała godzinę- chcieliśmy zarezerwować stolik na godz. 18. Na koniec poprosiła o 150 zł, gdyż taka stawka obowiązuje przy rezerwacji na 4 osoby. Gdy powiedziałam, że nie mam takiej kwoty, ostatecznie rezerwacja została dokonana pod warunkiem że przyjdziemy punktualnie na umówioną godzinę. Przyszliśmy na godz. 18. punktualnie. Tak w ogóle prawie wszystkie stoliki na werandzie były wolne ( zajęty był tylko jeden). Po klikudziesięciu minutach podeszła do nas ta sama pracownica, która przyjmowała rezerwację, stanęła przed nami i poinformowała, że panowie są nieodpowiednio ubrani, ponieważ nie mają krytego obuwia ( sandały).Powiedziała, że powinniśmy opuścić lokal do godz. 20, Ale wyjątkowo szef łaskawie zezwolił nam zostać do godz. 21. Na nic zdały się tłumaczenia,że przyszliśmy wypić tylko kilka piw i nie mamy zamiaru siedzieć tu całą noc. Poprosiliśmy szefa lokalu. Zaszczycił nas swoim przybyciem, oświadczył, że takie zasady panują w jego lokalu, to jego lokal i on je ustala. Nadmieniam, że nadal wszystkie stoliki były wolne. Ale może brak opłaty rezerwacyjnej w wysokości 150zł spowodował, że Pan szef za mało na nas zarobił, bo przecież przyszliśmy tylko na piwo. Jesteśmy kulturalnymi ludźmi, którzy chcieli porozmawiać w spokoju przy piwie w upalny dzień. Nie przyszliśmy do czterogwiazdkowego hotelu, pałacu itp. A na słowa, że to nasza ostatnia wizyta w tym lokalu, Pan szef odpowiedział, że on bez nas przeżyje. Jasne, że tak. Ale gdzie jest szacunek do klienta. Gratulacje. Rozumiem, że Pan szef dorobił się już tyle kasy, że 4 osoby, które przyszły tylko na piwo nie robią szału, ale człowieku trochę kultury!!! Tak daleko nie zajedziesz. Ale na wpół porozbierane panienki, które świecą golizną na parkiecie to nikomu nie przeszkadzają, a przecież przychodzą tu nuie tylko małolaty. a troichę strasi także jak panowie ze swoimi żonami. Ale gorszący był widok sandałów naszych partnerów. Przykre. Lokal opuściliśmy przed godz. 20, aby nikogo nie gorszyć gołymi palcami u nóg. Zastanawiające jest to, że ja i moja koleżanka również miałyśmy sandały z odkrytymi palcamki. ale może nasze palce są ładniejsze....... Nie wiem sama. Udaliśmy się do Restauracji Fredgata, ( lokal dużo bardziej lelegancki i pod względem wystroju i towarzystwa). Zostaliśmy ugoszczeni bardzo luksusowo. Nikomu nie przeszakadzały krótkie spodenki męża i sandały na nogach. Natomiast w odpowiedzi na naszą historiię z prywatki obdługa Fregaty tylko się uśmiała. Oby więcej takich klientów w Prywatce. To była nasza ostatnia wizyta w ytamtym miejscu.Pamiętajcie ludzie, sczegolnie Panowie przzed wejściem do Prywatki trzeba zmienić buty ( zabierzcie ze sobą worek z obuwiem na zmnianę) bo wchodzimy do kościoła? Żałosne. Może Pan szef wpadnie na pomysl, żeby sprawdzać bieliznę? Nie tędy droga Panie Szefie.