Wspolpraca z panem Krzysztofem to w zasadzie porazka od samego poczatku i niestety za pozno z niej zrezygnowalam. Pan przyszedl na wycene w sobote, pokazalam mu zakres prac, wieczorem mialam juz wycene. Mowie "OK, to kiedy moze pan zaczac?". Mogl juz w poniedzialek. Super. No i poza szybkim terminem rozpoczecia prac wiecej pozytywow niestety nie bylo.
Po pierwsze: z czasem okazywalo sie, ze zakres niektorych prac, ktory zostal mu dokladnie pokazany w sobote nie zostal uwzgledniony w wycenie, bo rzekomo ja je "tylko pokazalam i nie bylo mowy o zrobieniu". Nie wiem natomiast po co bym w ogole pokazywala gdybym nie chciala zeby sie za to zabral. Absurd! Montaz grzejnika w lazience - nie bylo mowy - "tylko pokazalam, ze jest do zrobienia", naprawa scian po zalaniu - nie bylo mowy - "tylko pokazalam"... Nie wiem po co bym tracila czas na samo pokazywanie, jak dla mnie to jest proba wyciagniecia wiecej kasy i tyle.
Kolejna sprawa - przychodze na codzienne oględziny i widze grzejnik na innej scianie niz chcialam. Pytam czemu zamontowali w tamtym miejscu, skoro mowilam, ze ma byc gdzies indziej. Dostaje odpowiedz: "bo tak bedzie lepiej". Do tej pory wydawalo mi sie, ze to klient decyduje gdzie co chce miec zrobione (tym bardziej, ze nie bylo przeciwskazan), a nie fachowiec, ale ewidentnie wg pana Krzysztofa, wykonawca ma mi dyktowac gdzie co ma byc.
Nastepna sprawa - mowie, ze pomalowane sufity sa do poprawy, bo w paru miejscach sa przeswity. Jaka dostaje odpowiedz? "Gdyby kupila pani lepsza farbe byloby pokryte!". Zero jakiejkolwiek pokory, tym bardziej, ze nie mialam zastrzezen co do calosci tylko do paru miejsc na sufitach, wiec skoro wiekszosc bylo dobrze pokryte to to nie jest wina farby tylko niedokladnosci malarza!
Kolejna sprawa - mowie, ze chce półkę prysznicowa o wysokości ok. 30cm. Dostaje litanie narzekan, ze sie nie da, ze nie ma jak obciac plytek po kątem, a na koniec, ze proponuja półkę 60cm (tak jak płytki na ścianie), bo wtedy będzie kontynuacja (za pewne chodzilo o zrobienie sobie mniej roboty). Mowie, ze nie chce 60cm, bo nie jest mi potrzebna tak wysoka półka prysznicowa, na co dostaje odpowiedz, ze podziela ja na 2 czesci i bede miala 2 półki 30-centymetrowe!
Kolejny przyklad - panowie mieli przesunac scianke, za ktora kryla sie rura kanalizacyjna. Chodzilo o wiecej miejsca, by zmiescic brodzik prysznicowy, mialam zyskac 10-15cm. Przed zmianami rura ta byla uszczelniona watą dzwiekoszczelna. Po przesunieciu scianki z powodu moich podejrzen i braku zaufania postanowilam wlozyc telefon w szparę przy podlodze i zrobic zdjecie, by sprawdzic czy wlozyli watę. Ku mojemu przerazeniu okazalo sie, ze waty brak! Czyli gdybym nie spojrzala, slyszalabym jak sasiad spuszcza kibel. Fantastycznie! Dzwonie do pana Krzysztofa wkurzona i pytam czy ma mnie za idiotke, bo widze, ze zakneblowai nidą rurę, ale jej nie uszczelnili, na co dostaje odpowiedz: "wyleciało!". W sensie, ze niby z glowy im wylecialo. Mowie zatem, ze gdybym nie sprawdzila to mialabym "niespodzianke" juz po fakcie, w sensie jakby juz plytki byly, na co dostaje odpowiedz, ze po to wlasnie jestem zeby ich sprawdzac. Panie Krzysztofie - pan kpi?? Ja nie place za sprawdzania telefonem szczelin w scianach tylko za dobrze wykonaną robotę, za ktora zreszta bierzecie niemale pieniadze! A jak powiedzialam, ze maja to naprawic i wyslac mi zdjecie tej uszczelnionej rury, bo jak nie to nie zaplace, to dostalam opieprz i ze "w ten sposob nie bedzie rozmawiac". No foch po prostu.
Kolejna sprawa - dowoz plytek byl opozniony o 2 dni. Panowie mieli przyjsc te 2 dni pozniej i zaczac je montowac. Natomiast nie bylo ich 1,5 tygodnia a na koniec jeszcze powiedzieli, że nie zaczna prac dopoki nie dostana pozostalego towaru, typu kleje, itd. Czyli najpierw wszysktie materialy kupowali i przywozili sami, a jak juz na drugiej budowie pewnie bylo sporo pracy to ja mam im pod nos dostarczyc materialy do kontynuacji prac, bo oni straciliby czas na Castorame, wiec niech sie dziewucha męczy i wnosi 26 kg worki sama! Tak sie traktuje klienta w firmie S.T Krzysztof Kufelin.
I teraz hit - panowie "fachowcy" stwierdzili, ze nie beda skuwac starych plytek prysznicowych tylko nalożą nowe na stare a sciane wyrownają nidą gibsem, bo jak zaczna skuwac to sciana jest w oplakanym stanie. Owszem - jest, ale chyba mozna ją zaszpachlowac zeby nie byla, prawda? Czyli zamiatanie pod dywan i klasyczne lenistwo.
Podsumujac - nie polecam usług pana Krzysztofa Kufelina, bo tylko najecie się Państwo nerwow i stracicie pieniadze.