Witam,
Ostrzegam wszystkich przed podejmowaniem pracy w DPD jako kurier. Ciągła gonitwa, marne zarobki, niewdzięczna praca, roszczeniowi klienci i odpowiedzialność materialna. Poza tym wątpliwe i nieprzejrzyste zasady ze strony pracodawcy.
W moim przypadku "drobnica" (bo paczki do 20kg to też drobnica haha) dla przewoźnika.
Pracowałem w swoim życiu długie godziny, w tym na dostawach, w ciężkich warunkach więc mam porównanie i znam swoje możliwości.
Praca dla ludzi którzy lubią BIEGAĆ całe dnie z telefonem przy uchu i paczkami w rękach, wykonując po 50-100 połączeń do klientów dziennie, żeby być w stanie skończyć pracę przed nocą, wysłuchiwać rano frustratów, że nie dotarło się wieczorem, w środku dnia innych że nie jest się rano lub w nocy, i wieczorem że nie było się rano. Rzucać samochód byle gdzie, ryzykując mandatem i będąc pod presją realizacji darmowych zadań typu dowieź paczkę do 9:30 w środek swojego rejonu gdzie planujesz być o 14 co skutkuje tym, że cały dzień masz rozmontowany inaczej kara 100(?)zł, albo odbierz 17000zł za 2 paczki i baw się w konwojenta, albo poświęć godzinę żeby wrócić i nie wozić takich pieniędzy przy sobie. Oczywiście odpowiada się za pieniądze i paczki! I za samochód. Paleta kar jest dosyć spora Dużo tego jak za takie grosze ;)
No i co najważniejsze wszystkie tego typu misje, za które można dostać karę wykonuje się całkowicie gratis. Firma nie dopłaca nawet symbolicznych 20gr za tego typu zadania.
Jeszcze gdyby wynagrodzenie cokolwiek rekompensowało. Ale niestety, ciężko przebić 20zł/h do ręki. Nie wspominając już o formie umowy, pomińmy to milczeniem.
Jak to u mnie było:
Powiedziano mi, że mam płacone od paczki, spokojnie w racjonalnym czasie jestem w stanie zrobić ich tyle żeby wychodziła mi dniówka która mnie interesuje. Po absurdalnym szkoleniu internetowym które z grubsza jest stratą czasu i nie wyjaśnia prawie NIC o stronie praktycznej pracy (ciekawostka, część która mogła by być praktyczna dotyczy starej nie używanej już aplikacji :D) i dniu próbnym gdzie mniej więcej pokazano mi na czym polega praca w terenie mogłem rozpocząć pracę. Dowiedziałem się za to jaka to firma jest super, przejrzysta, krystaliczna, uczciwa i przeciwna dyskryminacji! Frazesy.
Pominę już fakt że na dzień dobry nie dostałem terminala, jako że dosyć szybko do mnie dotarło że ta praca to wyzysk to nawet się o niego nie upominałem, ale utrudniało to pracę nieziemsko od pierwszych dni.
Kwestię samej pracy w praktyce opisałem wyżej, ale może wróćmy do kwestii wynagrodzenia. Otóż nie wszystkie paczki okazały się płatne. PODOBNO paczki zdublowane pod adres i nazwisko miały być płacone jak za jedną niezależnie od tego ich było. Fakt że nikt oficjalnie się nie wypowiadał co do konkretnych zasad rozliczeń skłonił mnie do notowania sobie różnych parametrów dnia... Jak to wygląda w praktyce? Delikatny dzień, początki, miałem 74 paczki. 7 wróciło, 7 było dublami. Prosta matematyka wynika z niej że za 60 paczek powinienem mieć zapłacone. Dostałem za 51. I tak codziennie jak się okazało przy rozliczeniu miesięcznym. Średnio 13% dziennie zostało mi (usunięte przez administratora)
Dodatkowo z mojej perspektywy jako byłego klienta i byłego pracownika... Ludzie mają niesamowite problemy z samymi sobą. Jest dużo osób takich jak ja, które są w stanie się umówić na mieście wiedząc że muszą wyjść, pójść kurierowi na rękę żeby otrzymać paczkę na której TO IM ZALEŻY a zgodnie z regulaminem firma ma zrobić 2 podejścia do doręczenia. I tyle. Wiele osób potrafi kurierowi dać znać telefonicznie czy SMS, żeby zostawić paczkę na ochronie, podjechać jutro, zostawić u sąsiada, zostawić w sekretnej skrytce.
Ale jest równie wiele osób "inteligentych bezobjawowo" które chyba uwielbiają spięcia z przypadkowymi Bogu ducha winnymi ludzmi i tworzenie sobie problemów tam gdzie ich nie ma i marnowanie czasu innych.
Jak mam na Panią poczekać 15minut jak mam 150 paczek? Jakbym na każdego tak poczekał to 50h było by mało.
Jeżeli już przy czasie jesteśmy... Tak naprawdę żeby w tych warunkach zarabiać sensowne pieniądze (średnio ok 70% odebranych przez łaskawych klientów i zaliczonych przez arcyłaskawe DPD) trzeba ogarniać minimum 1 paczkę na 4 minuty. Wydaje się dużo? Godzinka rano na załadunek, pół na dojazd na rejon, pół na powrót i rozliczenie... 20s na przejazd, 30 na dobiegnięcie do klatki, 20s przy domofonie, 60 w windzie.. ups i mamy po czasie przykro mi dziś też nie zarobiłeś :D I to jak idzie idealnie. Przy tak absurdalnie wyśrubowanym poziomie nie dziwią mnie komentarze niezadowolonych klientów. Kurier nie ma czasu wrócić o godzinie która pasuje klientowi, poczekać, a każde opóźnienie, każdy telefon gdy okazuje się że kogoś nie ma to wizja pensji godzinowej na poziomie sprzed 15 lat.... 1 paczka na 4 minuty też nie daje kokosów na dzisiejsze czasy... a na 100% nie przy poziomie obciążenia.
Z drugiej strony czasem po ludzku mi było szkoda klientów :(
Można by tak długo ale chyba podsumuję zwyczajowo: (usunięte przez administratora)
= DPD
NIE POLECAM!!!!