Odradzam tę firmę, a zwłaszcza nocną zmianę. Wynagrodzenie jest po prostu słabe w stosunku do narzuconego tempa pracy, a wymagania przełożonych są całkowicie oderwane od rzeczywistości. Brygadziści strasznie gwiazdorzą i wiecznie czepiają się człowieka dosłownie o byle co. Nie ma tam żadnych szans na chwilę oddechu, bo cały czas trzeba biegać i za zwykłe stanie w miejscu od razu mają pretensje.Standardowy czas pracy wynosi zazwyczaj około 6 godzin, chyba że ktoś zdecyduje się zostać po rozładunku na sprzątanie magazynu. Teoretycznie zostawanie dłużej jest w pełni dobrowolne, ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Kiedy dany brygadzista prowadzi zmianę i zaczyna mu się palić grunt pod nogami, natychmiast próbuje wymusić na pracownikach nadgodziny. Jeśli odważysz się odmówić, wielka księżniczka momentalnie się obraża i potem przez całą zmianę stwarza problemy. Kierownik również strasznie namawia na zostawanie, więc najlepiej od samego początku twardo mówić, że się nie zostaje, albo po prostu się obijać na tym sprzątaniu, bo inaczej w ogóle nie dadzą ci spokoju.Osobna kwestia to tzw. „dodatkowe poniedziałki”. W teorii nie są obowiązkowe, ale spróbujcie tylko nie przyjść, bo od razu mają pretensje, szukają zaczepek i traktują pracownika gorzej. Atmosfera tworzona przez kadrę kierowniczą jest nie do zniesienia. Za te pieniądze naprawdę nie warto niszczyć sobie zdrowia i nerwów na nockach.Do tego wszystkiego dochodzi potężna faworyzacja przy przydzielaniu zadań. Te same osoby stoją sobie na skanerach na przykład przez całą zmianę i cały tydzień, a ty możesz chodzić miesiąc z rzędu na tiry i bez przerwy dźwigać. Fajnie by było się chociaż zmieniać, jak nie co tira lub dwa, to chociaż co dwa dni. Przecież na tym skanerze nie ma nic trudnego do ogarniania, po prostu klikasz, skanujesz i ewentualnie przepychasz paczki, więc kompletnie nie rozumiem takiego podejścia. Ja osobiście właśnie przez to zrezygnowałem z tej pracy. Brygadziści często mówią o tym, że jak się szybko robi, to będzie postój i sobie odpoczniecie, i również na spotkaniach słyszałem to od kierownika. Nie dajcie się na to nabrać, bo jak zostaje jakiś tir czy tam dwa resztki, to zamiast dać do pomocy osoby, które już nic nie robią i idą na fajkę, to sam musisz to robić. Brygadziści uciekają wtedy do biura, ci co nie robią idą na fajkę, a ty zostajesz sam z tirem. Zrobisz go w 20 minut i zaraz podjeżdża kolejny, więc o obiecanej przerwie można zapomnieć. To samo jest z ludźmi przy linii, którzy nie mogą sobie nawet na chwilę odejść, bo jedna osoba wszystko wyrzuca. Żeby nie było, że zostałem sam, bo robiłem powoli, bo robiłem szybko, tylko jak widzą, że się kończy, to nie dadzą kogoś do pomocy, tylko klepią po plecach ludzi i idź sobie zapalić.Kolejna sprawa to te ich zebrania organizowane praktycznie co tydzień. Wygląda to dosłownie jak w przedszkolu albo na godzinie wychowawczej w szkole, gdzie pani po prostu krzyczy na was za złe oceny i tym podobne rzeczy. Rozumiem, że czasami mają rację, na przykład ze względów bezpieczeństwa albo gdy chodzi o rzucanie paczek lub błędny sort. Ale to też nie zawsze tak wygląda, bo na niektórych strefach przy ściąganiu towaru po prostu nie da się niektórych paczek nie rzucić, żeby w ogóle wyrobić normę, bo jak nie wyłapiesz czegoś szybko, to zaraz masz cofkę. Poza tym te kwestie były mówione już tyle razy na magazynie, że kto miał to zrozumieć, ten dawno zrozumiał, więc mogliby już trochę odpuścić to ciągłe gadanie.Dodatkowo mam radę dla nowych osób. Nie dajcie się na krzyki jednego z brygadzistów, który ciągle pospiesza. Nieważne jak szybko czy wolno robicie, on i tak będzie gadał swoje farmazony, więc najlepiej go ignorować albo robić naprawdę wolno, bo wtedy uciszy się w moment. Dodam jeszcze, że brygadziści często obgadują dosłownie każdego kto robi, twierdząc, że oni by to zrobili lepiej. A tak naprawdę to przez całą zmianę chodzą sobie we dwóch do kanciapy, zamykają się tam i człowiek już sam nie wie, co oni tam we dwóch tak namiętnie robią i czy to jakaś wielka miłość, w każdym razie przez to ich przesiadywanie trzeba potem czasami na koniec zmiany mocno podganiać. I tak byśmy nie skończyli wcześniej pracy, gdybyśmy tak non stop gonili, bo ostatnie tiry i tak przyjeżdżają praktycznie o podobnej godzinie, więc po prostu nie da się tego w żaden sposób obejść.Podsumowując, jako praca na miesiąc czy dwa, żeby sobie dorobić jako młody chłopak, to jest to całkiem spoko opcja. Na dłuższą metę jednak kompletnie się nie da tam wytrzymać przez niektórych ludzi. Mówię tutaj oczywiście o zmianie nocnej, bo nie wiem dokładnie, jak to wygląda na drugiej zmianie, ale raczej gorzej być nie może. Zresztą słyszałem od niektórych pracowników z drugiej zmiany, że nie mają aż tak ciężko, więc jeśli chcecie składać tam dokumenty, to przynajmniej nie pchajcie się na nocki. Pozdro!