Narodowy operator chce w przetargach publicznych preferencji za zatrudnianie osób na etacie. A w ogłoszonych przez operatora przetargach na sprzątanie miała decydować tylko niska cena. Teraz Poczta obiecuje poprawę.
Przez ostatnie miesiące Poczta Polska piętnowała u swojej prywatnej konkurencji, czyli InPostu, zatrudnianie pracowników na umowach śmieciowych. Poczta Polska chlubi się, że na etatach zatrudnia blisko 80 tys. osób, czyli 98 proc. swojej załogi. InPost z kolei jak twierdził jego prezes Rafał Brzoska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" ma 2,5 tys. osób na etacie i 3 tys. na umowach cywilnoprawnych.
Zasadę, że cena przestaje być wyłącznym kryterium rozstrzygania przetargów dla instytucji publicznych, wprowadzono w połowie października ubiegłego roku. Dzięki temu można premiować firmy, które traktują pracowników lepiej, ale mają przez to większe koszty, a przede wszystkim są mniej elastyczne (pracownikowi na etacie trzeba płacić czy praca jest czy nie ma ).
Poczta sama daje kryterium ceny
W przetargach, w których Poczta mierzyła się z InPostem o publiczne zlecenia, narodowy operator mocno naciskał na wprowadzenie do warunków przetargu kryterium etatowego. Było mu to bardzo na rękę i ułatwiało zwycięstwa.
Tymczasem, gdy przyszło do zamawiania przez samą Pocztę Polską usług sprzątania w Katowicach i Wrocławiu, w specyfikacji zamówienia o zwycięstwie wpisano wyłącznie kryterium najniższej ceny. W drugiej połowie października przetargi, w których również decydowała tylko cena, Poczta Polska ogłosiła w kolejnych miastach.
Wytknęła jej to Polska Izba Gospodarcza Czystości - członek Konfederacji Lewiatan (do Lewiatana należy Ogólnopolski Związek Pracodawców - Niepublicznych Operatorów Pocztowych, który reprezentuje interesy PGP/InPost).
Zdaniem Izby PP "nie przestrzega zatem rządowych wytycznych o stosowaniu klauzul społecznych i nie stosuje jakościowych kryteriów w postępowaniu przetargowym".
W poniedziałek z tego samego powodu zarząd i rada nadzorcza dostała też żółte kartki od związków zawodowych.
- "Solidarność" od kilku miesięcy piętnuje przetargi, w których zamawiający wybierają oferty z wynagrodzeniem poniżej minimalnego oraz szczególnie rażące, jak przetarg ogłoszony przez Pocztę Polską - wyjaśnia cytowana w komunikacie prasowym Sylwia Szczepańska z Biura Eksperckiego Komisji Krajowej "Solidarności". - Przypadek Poczty jest tym bardziej rażący, że jeszcze niedawno instytucja głośno podkreślała, że jej główny konkurent - firma InPost - nie wykorzystuje klauzl społecznych przy zamówieniach publicznych - dodała.
Będą dobre praktyki
Efekt? W środę Poczta poinformowała, że wdrożyła właśnie Kodeks Dobrych Praktyk Kupieckich w zakresie stosowania tzw. klauzul społecznych w prowadzonych przez siebie zamówieniach publicznych. "Chodzi o promowanie dostawców zatrudniających swoich pracowników na etacie bądź wykluczonych zawodowo" - twierdzi Poczta. Waga kryterium społecznego w zależności od zamówienia ma się wahać od 5-15 proc.
Zmiany wprowadzono też w pierwszej specyfikacji zamówienia. Chodzi o usługi sprzątania w warszawskich obiektach Poczty Polskiej. Cena to 90 proc. Zatrudnianie na etatach - 10 proc.