Widzę, że muszę w końcu zareagować na to, co wypisują tu niektórzy.
Rozumiem, że nie wszystkim się udało tutaj w Anglii i często ludzie wymagają i oczekują czegoś całkiem innego, niż może znają z opowieści znajomych, albo z jakiegoś własnego wyobrażenia, albo tez za swoje niepowodzenia oczerniają innych (bo tak łatwiej), a wiele osób rzeczywiście traktuje przyjazd tutaj, jak jakąś wielką imprezę.
Przyjeżdżając tutaj, każdy ma przedstawiony mniej więcej zarys, jak wygląda praca w Staffline (oczywiście informacje te pewnie są różne, w zależności od magazyny, w którym się pracuje). Praca przez agencję, to praca tak naprawdę na telefon, chociaż tesco w miarę możliwości zapewnia normalną ilość godzin pracy (i tu tez zależy to w większej części od podejścia pracownika do pracy). Oczywiście zawsze się znajdzie ktoś, kto narzeka na to, że trzeba pracować, że warunki pracy nie takie itd. Proszę pamiętać jednak, ze to nie jest praca przymusowa a z drugiej strony w magazynie pracuje kilkaset osób i jakoś mogą pracować, jeszcze inna sprawa jest taka, że wszystko jest dokłdnie wyjaśnione na interview, tam tez każdy ma zadane pytanie kiedy i w jakich godzinach chce pracować (trzeba tylko wszystko zrozumieć, bo całe to spotkanie odbywa się w j. angielskim, ale myślę, że jak ktoś decyduje się na przyjazd do UK, to w miarę komunikatywnie zna ten język).
Teraz kolejna sprawa, mianowicie mieszkania.
Często ludzie mają pretensje, że nie mieszkają w luksusowych warunkach, ale przecież każdy, kto tu przyjeżdża, wie, że będzie pracować za niewiele ponad najniższą krajową i cena za mieszkanie i warunki są dostosowane do tego ale nie są to jakieś meliny. Druga sprawa, to jeżeli w domu mieszkają ludzie, którzy nie wiedzą, że trzeba po sobie posprzątać, to oczywiście robi się bałagan, ale to już nie nasza wina. Mieszkanie zawsze jest wyposażone w podstawowe sprzęty AGD, oczywiście jest ogrzewanie, ciepła woda, internet, wszystkie rachunki są wliczone w czynsz, jak i transport do i z pracy, dodatkowo jest też sprzątacz, który przychodzi raz w tygodniu i sprząta wszystkie ogólno dostępne miejsca w domu takie, jak łazienka, korytarze, schody i jeżeli jest to salon.
Cena jaką każdy, kto chce skorzystać z agencji mieszkaniowej jest to 320 funtów, Cena ta zawiera 2x85 funtów, czyli czynsz za 2 tygodnie, 50 funtów - depozyt i 100 funtów opłaty administracyjnej.
Jak może nie wszystkim wiadomo, depozyt w UK to z reguły kilku krotność czynszu (tutaj nie jest to nawet jeden czynsz), opłata administracyjna nie jest opłatą (jak ktoś tu napisał) za kartę sim, czy pomoc w załatwieniu NIN, czy czegoś innego, a jest to opłata dla agencji mieszkaniowej (wysokość takich opłat w agencjach tu w Chatham, to 300-400 funtów, więc jak widać jest to cześć normalnej opłaty) Proszę sobie poczytać i dokładnie sprawdzić to, zanim ktoś zacznie wypisywać jakieś obelgi tutaj. Pomoc z naszej strony w załatwieniu NIN, czy konta bankowego, polega na tym, ze jeżeli ktoś chce, to umawiamy taką osobę na spotkanie w banku, czy job centre, dajemy wszystkie potrzebne dokumenty i wszystkie porady, jak i co zrobić (wystarczy zapytać, a dokładnie wszystko wyjaśnię), a nie na tym, że prowadzimy za rękę, czy tez robimy wszystko za niego.
Depozyt jest zwracany na konto klienta po jego wyprowadzce, oczywiście jeżeli spełnił wszystkie jasno i dokładnie przedstawione mu warunki i zasady przed podpisaniem umowy. Nikt nie jest tu do niczego zmuszany i każdy zawsze ma wybór, czy skorzystać z usług tej, czy innej agencji, czy może tez poszukać czegoś na własną rękę.
Jeszcze sprawa transportu, bo są tacy, którzy tez narzekają na to.
Bus jest dopasowany do każdego, czyli do godzin w jakich ludzie pracują. Oczywiście, ze trzeba dojść na przystanek z którego ten bus zabiera ludzi, ale w 90% przypadków odległość od domu, to jakieś 15 - 20 minut na pieszo. Nie wiem o co chodzi z tym narzekaniem, bo jeżeli trzeba by chodzić na pociąg, to też trzeba by dojść na stację, a bus zabiera o każdej godzinie 24/7, więc jest to dosyć komfortowa sytuacja.
Ktoś tez napisał, ze pytam tylko o pieniądze podczas kontaktu telefonicznego (przed przyjazdem). Jest to jedno z kilku rzeczy o które pytam, ale pytam dlatego, bo mieliśmy przypadki ludzi, którzy przyjechali bez pieniędzy i taki ktoś robi sobie niestety problemy i pytam, żeby uniknąć takich sytuacji. Zawsze też kontaktujemy się z osobami, które przyjeżdżają tydzień przed przyjazdem i każdy ma możliwość zapytania o co chce i uzyska pełną odpowiedź.
Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości i wyjaśniłem niejasności.
-Pozdrawiam Darek.